Łzy Lopeza

Jose Maria Lopez przyznał, że „kapeć”, który pozbawił Toyotę z numerem 7 niemal pewnego zwycięstwa sprawił, że Argentyńczyk płakał przez całą drogę do alei serwisowej.

Łzy Lopeza

Lopez, który dzielił Toyotę TS050 Hybrid z Kamui Kobayashim i Mike'em Conwayem, jeszcze na nieco ponad godzinę przed końcem prowadził niezagrożenie w 24h Le Mans. Kapeć zmusił Argentyńczyka do wizyty w boksach, podczas której mechanicy z powodu wadliwie działającego czujnika ciśnienia, wymienili nie to koło, które trzeba [prawy przód, zamiast tyłu].

W konsekwencji Toyota z „siódemką” musiała ponownie zjechać do alei serwisowej, a strata czasu oznaczała, że zwycięstwo przeszło w ręce załogi siostrzanego samochodu, który prowadził wtedy Kazuki Nakajima.

Lopez, zapytany przez Motorsport.com o to, co czuł podczas swojego wolnego okrążenia, odpowiedział: - Tego nie da się opisać. Płakałem przez całą drogę do boksów. To bolesne, bardzo bolesne, ale tak to już bywa.

Były trzykrotny mistrz WTCC nie stracił zbyt dużo czasu przed swoją pierwszą wizytą w boksach, ponieważ ciśnienie w feralnej oponie nie spadło drastycznie. Po odwiedzinach alei serwisowej spadło ono już poniżej 0,5 bara i Lopez musiał jechać wolno, by nie doprowadzić do delaminacji opony.

Argentyńczyk dodał, że został powiadomiony przez zespół o tym, że czujnik powinien się „zresetować”, jednak już „po kilku metrach” wiedział, że tak się nie stało.

- Zostawiliśmy cały nowy komplet opon na ten stint, by zminimalizować ryzyko takiej sytuacji [kapcia]. To bardzo dziwne, ponieważ w ostatniej fazie w ogóle nie tnie się po tarkach, wszystko staramy się robić absolutnie perfekcyjnie.

- Po połowie okrążenia zobaczyłem alarm. Nie było tak źle, ciśnienie nie spadło dramatycznie i nadal mogłem jechać w okolicach 200 km/h, więc nie straciłem tak dużo czasu.

- Jednak gdy wyjechałem ponownie to ciśnienie było zbyt niskie. Ryzykowałem, że opona wybuchnie i stracimy wszystko. Musiałem wrócić do boksów jadąc nie więcej niż 50 km/h – zakończył rozczarowany Jose Maria Lopez.

 

akcje
komentarze
Polski zespół na mecie Le Mans

Poprzedni artykuł

Polski zespół na mecie Le Mans

Następny artykuł

Alonso dziękuje Toyocie

Alonso dziękuje Toyocie
Załaduj komentarze