Porażka Toyoty
Toyota odnotowała w tym roku najgorszy wynik w Le Mans od 2017 roku.
Ferrari zdominowało 24-godzinny klasyk, podczas gdy japoński producent zaliczył szereg potknięć, kończąc wyścig na 5. i 15. miejscu.
Toyota GR010 Hybrid z numerem 8 prowadzona przez Sebastiena Buemiego, Brendona Hartleya i Ryo Hirakawę krótko prowadziła w połowie wyścigu, ale jedyne na co było stać ekipę Gazoo Racing to piąte miejsce na mecie, które po dyskwalifikacji jednego z fabrycznych Ferrari zmieniło się na czwarte.
- Oczywiste jest, że nie osiągnęliśmy naszego celu. Celem było zwycięstwo, więc nie został on osiągnięty - powiedział mediom po wyścigu dyrektor techniczny Toyoty Gazoo Racing, David Floury.
- Wiedzieliśmy, kto będzie na szczycie. Ogłosiłem, kto jest faworytem i nie pomyliłem się. To nie jest zaskoczenie, bo co roku jest tak samo.
Zwycięstwo Ferrari było trzecim z rzędu na Circuit de la Sarthe.
- Tak naprawdę nie byliśmy w stanie walczyć o zwycięstwo. Samochód #8 miał solidny wyścig. Ponieważ nie popełniliśmy żadnych błędów, wykonaliśmy zadanie perfekcyjnie i wykorzystaliśmy błędy innych, udało nam się objąć prowadzenie, ale potem…
- W nocy jeździliśmy na miękkich oponach, a inni na średnich, więc wtedy radziliśmy sobie lepiej, ale gdy wzeszło słońce, nie mieliśmy żadnych szans – dodał Floury.
- Nie mieliśmy odpowiedniej wydajności – zauważył. - To był wyścig dwóch grup, jednej z samochodami, które miały wyższą prędkość maksymalną i drugiej z samochodami, które tą prędkością nie dysponowały.
- Niestety my znaleźliśmy się w tej drugiej grupie, razem z Cadillakiem i Astonem Martinem.
Ferrari było najszybsze z wynikiem 349,0 km/h. Za nim znalazł się Peugeot (346,7 km/h), Porsche i Cadillac (345,6 km/h) oraz BMW obok Alpine (344,5 km/h). Toyota i Aston Martin były najwolniejsze z prędkością zaledwie 342,3 km/h.
Zapytany gdzie Toyota poniosła największe straty, Floury skrupulatnie i z ironią wskazał: - Między Tertre Rouge a pierwszą szykaną, między pierwszą szykaną a drugą szykaną, między drugą szykaną a Mulsanne, między Mulsanne a Indianapolis i między Arnage a Porsche.
Szef techniczny Toyoty opisał również incydent z samochodem nr 7, do którego doszło już na pierwszym okrążeniu
- Chcieliśmy uniknąć kłopotów, ale w zakręcie 1 zostaliśmy „wciśnięci” między rywali i mieliśmy uszkodzenia po obu stronach samochodu. Niestety nie byliśmy tego w stanie naprawić i musieliśmy się ścigać z tymi uszkodzeniami.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze