Al-Attiyah chwali regulamin

Nasser Al-Attityah przyznał, że zmienione przepisy techniczne w Dakarze sprawiły, że szanse czołówki są wyrównane, a jemu jest łatwiej

Al-Attiyah chwali regulamin

W ubiegłym roku, po drugim z rzędu zwycięstwie Mini Buggy, Al-Attiyah był jednym z najbardziej zagorzałych krytyków przepisów technicznych, uważając, że regulacje nie pozwalają autom czteronapędowym na równorzędną walkę z konstrukcjami typu buggy.

FIA oraz organizatorzy Dakaru postanowili zunifikować niektóre wytyczne, określając nowy zestaw reguł jako T1+. Samochody 4x4 m.in. stały się szersze oraz wyposażono je w większe koła.

- Przez ostatnie sześć, siedem lat mieliśmy spore problemy, aby walczyć z buggy - powiedział Al-Attiyah. - Teraz mamy równe szanse i to ułatwiło mi życie oraz pozwoliło zbudować dużą przewagę.

- Regulacje T1 oraz buggy nie były wcześniej takie same. Myślę, że teraz jesteśmy na równi. Wszystkie samochody, Audi, Toyota, BRX, my, mają taki sam rozmiar opon, skok zawieszenia czy technologię. Prosiliśmy o to przez długi czas. To daje nam szansę wygrania Dakaru.

- Na Dakarze nie ma czasu na relaks. Trzeba być mocnym każdego dnia i unikać problemów. Wygląda na to, że nasz samochód pracuje dobrze, a ja staram się o niego dbać. Jestem całkiem zadowolony z tego prowadzenia.

Al-Attiyah, pilotowany przez Mathieu Baumela, prowadzi w rajdzie od pierwszego dnia. Szczególnie dużą przewagę wypracował sobie w części B inauguracyjnego etapu, kiedy jako jeden z niewielu bezbłędnie i szybko znalazł budzący kontrowersje punkt kontrolny. Wielu faworytów miało tam problemy, straty liczono nawet w godzinach, a na organizatorów spadła fala krytyki.

Katarczyk stwierdził jednak, że problemem jego rywali jest mała częstotliwość startów poza Dakarem i tym samym brak odpowiedniego treningu.

- Zaliczamy bardzo dużo rajdów, a inni przyjeżdżają tylko na Dakar. Jednak to nie nasz problem. A Mathieu jest jednym z najlepszych pilotów w świecie cross-country. W ubiegłym roku my mieliśmy podobny problemy i straciliśmy 18 minut. Tak się po prostu zdarza.

- Trzeba pracować i się rozwijać. Twój pilot podobnie. Jeśli jedziesz po śladach lub za innym samochodem, możesz się zgubić.

Szczególnie aktywna w krytyce organizatorów i podejrzliwa w stosunku do Al-Attiyaha i Baumela była ekipa Audi. Sven Quandt sugerował nawet początkowo, że załoga Toyoty otrzymała jakieś dodatkowe informacje.

- Organizatorom należy się szacunek, a słyszymy, że dostaliśmy od nich jakieś informacje. To nie jest fair w stosunku do organizatorów. Przykro mi po słowach Carlosa i Svena. Powiedzenie, że jakiś kierowca otrzymał pomoc nie jest fair. Kiedy on wygrywał czy Mini, też otrzymali pomoc? Nie można tak mówić. Trzeba szanować wszystkich dla dobra sportu.

- Sven i Carlos chwilami przekraczają granicę. Jeśli jednak cofniemy się trzy, cztery Dakary, Lucas [Cruz, pilot Sainza] zawsze popełniał jakiś błąd. To normalne, że one się pojawiają.

- Lucas jest jednym z najlepszych pilotów, ale jeśli nie ma okazji do regularnych występów, będzie popełniał błędy. My wygraliśmy ostatnią rundę Pucharu Świata w Hail, więc wiedzieliśmy, co nasz czeka na Dakarze. Ciężko pracujemy i wygraliśmy cztery rajdy. To nie żarty.

- Staramy się zawsze ciężko pracować. A teraz, gdy przepisy są równe, robi to różnicę. Jestem zadowolony z posiadanej technologii, a organizatorów trzeba szanować - podsumował Nasser Al-Attiyah.

akcje
komentarze
Motul Racing Lab jest pomocny
Poprzedni artykuł

Motul Racing Lab jest pomocny

Następny artykuł

Dakar: Etap 7 - Koniec odpoczynku

Dakar: Etap 7 - Koniec odpoczynku
Załaduj komentarze