WRC
21 sty
Wydarzenie zakończone
Formuła 1
28 mar
Race za
29 dni
W
Emilia Romagna GP
16 kwi
Kolejne wydarzenie za
47 dni
ERC
W
Azores Rallye
06 maj
Kolejne wydarzenie za
67 dni
18 cze
Kolejne wydarzenie za
110 dni
RSMP
W
Rajd Świdnicki Krause
23 kwi
Kolejne wydarzenie za
54 dni
W
Rajd Nadwiślański
14 maj
Kolejne wydarzenie za
75 dni
Zobacz pełną wersję:

Bartoszek bez żadnych obrażeń

Druga część etapu maratońskiego Rajdu Dakar 2021 okazała się wcale nie łatwiejsza od pierwszej. Wręcz przeciwnie – zawodnicy popełniali błędy, mieli wypadki, szwankował sprzęt, podczas, gdy inni uzyskiwali tu swoje najlepsze wyniki. W DUUST Rally Team było i jedno, i drugie. Konrad Dąbrowski na 8. etapie uzyskał swój najlepszy jak dotąd czas i zaliczył kolejny awans. Jacek Bartoszek uległ wypadkowi – na szczęście nie bardzo groźnemu, nie docierając do mety.

akcje
komentarze
Bartoszek bez żadnych obrażeń

Pierwszy fragment, liczącej 465km próby rozpocznie się spektakularnymi widokami wybrzeża Morza Czerwonego. Sama trasa nie będzie jednak, jak ślizganie się po falach. Będzie technicznie, piaszczyście i grząsko, więc trudno będzie rozwinąć maksymalną prędkość.

Nie bez powodu mówi się, że etap maratoński na Rajdzie Dakar jest największym wyzwaniem. To dwa długie dni jazdy po ciężkim terenie, bez mechaników, którzy mogliby zadbać sprzęt. Jeśli komuś udało się pokonać pierwszą część bez większych problemów, te potrafią pojawić się w drugim dniu. Na 8. etapie Rajdu Dakar 2021, z Sakaki do Neom, przekonało się o tym wielu zawodników. Z kolei innym perspektywa mety dodawała skrzydeł. Krótko mówiąc – jednym szczęście bardziej dopisywało, innym mniej. Dokładnie tak było w przypadku zawodników DUUST Rally Team. Konrad Dąbrowski dotarł do mety ze świetnym wynikiem, zaś Jacek Bartoszek swoje marzenia o ukończeniu Dakaru musi odłożyć na później.

Dla Konrada Dąbrowskiego wyraźnie im trudniej, tym lepiej. Ten wyjątkowo dojrzale myślący młody motocyklista najlepiej radzi sobie na najtrudniejszych etapach. Na 8. etapie jechał jak natchniony, czego efektem było świetne 32 miejsce w klasyfikacji oesu, co, jak dotąd, jest jego najlepszym wynikiem w dakarowym debiucie. Dzięki temu awansował o 3 pozycje w klasyfikacji rajdu – z 39. na 36 (utrzymał doskonałe 7. miejsce w kategorii debiutantów).

- Ósmy etap Rajdu Dakar poszedł mi naprawdę bardzo dobrze i jestem z tego bardzo zadowolony, bo w zeszłym roku na ósmym etapie Africa Eco Race straciłem 4 godziny po usterce motocykla. Tutaj motocykl sprawował się świetnie i mimo, że był to drugi dzień maratonu, wszystko działało super, ja dobrze nawigowałem i dojechałem do mety na naprawdę dobrym miejscu . Przesunąłem się w generalce o 3 miejsca do góry i naprawdę jestem bardzo zadowolony. 2/3 rajdu za nami, została 1/3. Jedziemy dalej! – mówił na mecie w Neom pełen energii Konrad Dąbrowski.

Szczęście natomiast nie dopisało na tym etapie Jackowi Bartoszkowi, który mimo różnych przeciwności uparcie walczył o metę swojego debiutanckiego Dakaru. Przez pierwszą część oesu spisywał się bardzo dobrze, również notując wyjątkowo dobre czasy.

- Odcinek generalnie był bardzo szybki, ale jednocześnie bardzo niebezpieczny. Jak zwykle z kamieniami, wystającymi głazami. Takie szybkie sekcje poprzedzielane były jakimiś pasmami wąskich wydm, więc po przejechaniu tych trudniejszych wydm długa prosta bardzo zachęcała do przyspieszenia. Gdzieś około kilometra dwusetnego, po przejechaniu przez wydmy zacząłem przyspieszać i potem pamiętam już tylko tyle, że ktoś mnie obudził, leżałem na ziemi, śmigłowiec już był, zabrał mnie do szpitala. Zostałem gruntownie przebadany, nie mam żadnych obrażeń – opowiadał Jacek Bartoszek. W ten sposób niestety prysnęły marzenia o dotarciu do mety rajdu w Dżuddzie.

- Czuję się wściekły i szczęśliwy. Wściekły dlatego, że nie jadę dalej w rajdzie, dzisiaj miałem dobre tempo, fajny odcinek, więc tego mi szkoda, na to się złoszczę, że się sam wyeliminowałem. A szczęśliwy dlatego, że pomimo upadku jestem cały, a to jest najważniejsze. Wszystko przede mną.

Awaria motocykla, upadek, ukradziono mi rzeczy na promie, które płynęły, kaski, elementy wyposażenia, dość sporo. Tych przeciwności było sporo i jakoś sobie z nimi radziłem do tej pory, ale teraz definitywnie koniec. Do jutra do 13:00 leżę w szpitalu, przyjedzie po mnie Filip i zdecydujemy, czy jadę dalej w konwoju, czy może pojadę do Jeddah do hotelu. A! mam przegryziony język i to najbardziej boli - mówił pełen emocji Bartoszek.

informacja prasowa

 

Galeria zdjęć: 8 etap Rajdu Dakar 2021

Poprzedni artykuł

Galeria zdjęć: 8 etap Rajdu Dakar 2021

Następny artykuł

Dakar: Etap 9 - będzie ciężko

Dakar: Etap 9 - będzie ciężko
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy terenowe , Dakar
Wydarzenie Dakar
Impreza Etap 8
Autor Marcin Wyrzykowski