Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Biwak pełen ambicji

Na dzień przed prologiem 45 edycji Rajdu Dakar, czwartej w Arabii Saudyjskiej, wszyscy uczestnicy zawodów zebrali się na Sea Camp, rozstawionym na brzegu Morza Czerwonego.

#203 X-Raid Mini JCW Team: Jakub Przygonski, Armand Monleon

Autor zdjęcia: Frédéric Le Floch / DPPI

Podstawiając swoje pojazdy do badania kontrolnego faworyci w kategorii samochodów niechętnie mówili o swoich szansach, ponieważ auta podlegają teraz przepisom o wyrównaniu osiągów. Czy elektrycznie napędzane Audi prowadzone przez Peterhansela, Sainza i Ekstroma będą w stanie podjąć walkę z Toyotami T1+ Al-Attiyaha, Al Rajhiego i De Villiersa oraz Hunterami Loeba i Chicherita? A jak spisze się Mini John Cooper Works Rally Plus, którym dysponuje m.in. Kuba Przygoński?

- Jestem dumny, że mogę być kierowcą tego prototypu. Bardzo dużo pracowaliśmy z X-Raidem. Projekt rozpoczął się pięć lub sześć miesięcy temu, a testy przeprowadziliśmy dopiero niedawno - powiedział Przygoński. - Na ostatnim Dakarze bardzo trudno było za kierownicą buggy powalczyć o miejsce w samochodowej czołówce. W tym roku sytuacja prawdopodobnie zmieni się dzięki nowym zasadom dotyczącym równoważności technologii, ale 4x4 jest łatwiejsze w prowadzeniu po wydmach i na wyboistym terenie. Jestem pewny siebie, nawet jeśli na pewno spotkają nas wpadki z tym autem. W każdym razie jest to projekt długoterminowy.

Kategoria T4 to klasa, w której Dakar powita swojego najmłodszego zawodnika. Eryk Goczał w wieku 18 lat, jeśli wierzyć jego ojcu i wujkowi, którzy regularnie kończą zawody na wysokich miejscach, może być zdolny nawet do walki w czołówce klasyfikacji.

- To był bardzo dobry i owocny dzień - mówił po czwartkowym shakedownie Eryk Goczał. - Testowaliśmy dwa różne ustawienia. Najlepiej zrobić to już teraz, w warunkach Rajdu Dakar. Pracowaliśmy, bardzo dużo zmienialiśmy, ale jestem zadowolony z pracy, którą wykonaliśmy. Myślę, że tymi testami zyskaliśmy niewielką przewagę nad rywalami, dopięliśmy wszystkie szczegóły na ostatni guzik. Testy za nami, wkrótce zaczyna się Dakar. Na pewno będziemy walczyć o każdą sekundę.

Czytaj również:

 

Obóz dla poszukiwaczy przygód

Na brzegu Morza Czerwonego pojawiła się wioska niezidentyfikowana przez istniejące pomiary topograficzne. Jej populacja licząca około 3000 mieszkańców składa się z miłośników otwartych przestrzeni, przygód i sportów motorowych. Sea Camp dokładnie odpowiada temperamentowi zawodników, a jego układ sprzyja spotkaniom towarzyskim i relaksowi, jak również ostatnim przygotowaniom przed rajdem. Ten biwak rozmiarów XXL od razu przypadł do gustu wszystkim, począwszy od trzykrotnego zwycięzcy imprezy Carlosa Sainza, który był zachwycony odkryciem niemal wakacyjnej atmosfery przed wkroczeniem do akcji.

- Nie tęsknię za hotelami, jest mi bardzo wygodnie w moim motorhome. Dobrze, że nie musimy być zbytnio w ruchu, że wszystko jest w zasięgu ręki i że jesteśmy już w atmosferze rajdu - powiedział Sainz.

 

Toyota pierwsza na starcie

Na starcie 45 edycji Dakaru jako pierwsi w samochodowej stawce staną zawodnicy Toyoty, których Hiluxy zajęły kolejno 1, 3 i 5 miejsce w Dżuddzie, w rękach Al-Attiyaha, Al-Rajhiego i De Villiersa. Ta trójka zapowiada ostrożną strategię na początek rajdu.

- Zawsze jest trochę dziwnie stracić moc w samochodzie, ale ważne jest to, że jest to sprawiedliwe - mówił Al-Attiyah. - Zwycięstwo w Dakarze w 2022 roku i w W2RC dało nam większą pewność siebie na tę edycję. Musimy zapewnić sobie dobry wynik w prologu, aby mieć pewność, że wystartujemy z korzystnej pozycji na pierwszym etapie. Myślę, że odcinki dwa i trzy będą ważne, ponieważ łatwo jest popełnić błąd nawigacyjny. Wystarczy spojrzeć na poprzedni Dakar, kiedy zdarzyło się to już pierwszego dnia. Musimy inteligentnie zarządzać pierwszymi kilkoma dniami, aby mieć pewność, że będziemy w stanie zaatakować później, jeśli będzie to konieczne.

Giniel de Villiers, który wystartuje po raz dwudziesty (z dziewiętnastoma na koncie finiszami w pierwszej dziesiątce), mówi podobnie: - Nowe zasady oznaczają, że tracimy trochę mocy i nie jesteśmy pewni, w którym dokładnie miejscu będziemy. Po kilku pierwszych dniach uzyskamy lepsze rozeznanie. Jestem przekonany, że mamy dobry samochód i że będziemy w stanie walczyć z najlepszymi.

Czytaj również:

 

Audi jest gotowe?

Pomiędzy grą w siatkówkę a wyścigiem zdalnie sterowanych modeli 4x4 na mini torze ustawionym na głównym placu Sea Camp, rozmowy miłośników sportów motorowych regularnie dotyczą przewidywań zwycięstwa w kategorii samochodów. Po obiecującym debiucie Audi w styczniu ubiegłego roku, pojawiają się liczne pochlebne opinie na temat ich szans na końcowy sukces. Jeden z głównych zainteresowanych, czyli Stephane Peterhansel, nie boi się prezentować najwznioślejszych ambicji, ale mimo to odrzuca etykietę głównego faworyta.

- To nasz drugi rok i zadbaliśmy o zrewidowanie wszystkich rzeczy, które sprawiały problemy w minionym sezonie - powiedział Peterhansel. - Myślę, że będziemy w walce, ale wygrać rajd będzie trudno.

Niemiecka marka będzie również liczyć na to, że Carlos Sainz poprowadzi do triumfu jedną z maszyn RS Q e-tron E2. Hiszpan poważnie podchodzi do tej odpowiedzialności, zachowując również ostrożność.

- Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy na Dakarze. Pewne jest to, że jesteśmy lepiej przygotowani niż ostatnio i już w pierwszych dniach zobaczymy, jak konkurencyjny jest samochód - powiedział Sainz. - Podczas Rajdu Maroka przeprowadziliśmy testy, z zastosowaniem nowych przepisów dotyczących mocy, ale teraz musimy zobaczyć, co nasi rywale mają pod maską.

Czytaj również:

 

Premia za otwieranie trasy

Aby przeciwdziałać efektowi jo-jo, który może prowadzić do pewnej gry, w tegorocznej edycji Dakaru w kategorii motocyklistów wprowadzono nowy przepis, który zostanie zastosowany również w całym sezonie W2RC 2023.

Wspomniane zjawisko osiągnęło swój szczyt na Dakarze w 2022 roku, kiedy Sunderland i Walkner celowo zwalniali, wręcz zatrzymując się na kilka minut pod koniec odcinka specjalnego na jedenastym etapie, aby uniknąć konieczności otwarcia drogi następnego dnia, na przedostatniej próbie, która miał być decydująca w kontekście finałowych rezultatów. Jak mówi David Castera, dyrektor rajdu: - Chcemy nagrodzić motocyklistów, którzy podejmują się zadania wytyczania śladów dla innych. W związku z tym będziemy przyznawać premie czasowe trzem jeźdźcom, którzy każdego dnia poświęcili najwięcej czasu na otwieranie drogi na odcinku specjalnym pomiędzy startem a punktem tankowania.

Konkretnie, pierwsze dwieście kilometrów odcinka specjalnego będzie usiane punktami kontrolnymi, które będą dawały premie czasowe: 1,5 sekundy za każdy kilometr pokonany pomiędzy dwoma bonusowymi punktami trasy dla pierwszego zawodnika, 1 sekunda dla drugiego i 0,5 sekundy dla trzeciego. W rezultacie, jeśli punkty bonusowe zostaną umieszczone pomiędzy startem a 20 kilometrem, pierwszy zawodnik, który pokona tę sekcję otrzyma 30 sekundową premię. Suma tych premii zostanie automatycznie odjęta od czasu zawodnika w momencie przyjazdu na metę. Nie wszystkie etapy będą jednak podlegały tej zasadzie. Np. pierwszy, drugi i czternasty mają taką charakterystykę, gdzie nie ma potrzeby zastosowania wspomnianego bonusu.

Joan Barreda, który ma na koncie 29 etapowych triumfów w Dakarze, nie ukrywa zadowolenia ze zmian w regulaminie: - Rozmawiałem o idei bonusów z Davidem Casterą podczas prezentacji kalendarza W2RC rok temu. Byłem zwolennikiem tego systemu, który A.S.O. stosuje już w Tour de France. Zawodnicy otwierający trasę często są karani za swój wysiłek, zwłaszcza od kiedy jesteśmy w Arabii Saudyjskiej na bardziej otwartych i piaszczystych terenach, szczególnie w wilgotnych warunkach. Myślę, że ta zmiana jest dobrym pomysłem. Nawet jeśli nie pozwoli zyskać wiele czasu, to wystarczy, by zawodnicy nie próbowali planować startu z pozycji nie wyższej niż dziesiąta. Dla takich, którzy otwierali drogę przez mnóstwo kilometrów, to prawdziwa motywacja, ale dla tych, którzy przez cały rajd podążali w okolicach piątego miejsca, nie będzie to szczególnie interesujące.

Czytaj również:

 

Yamaha szykuje się do walki

Zaangażowany w projekty Audi Evo2 i trzecią generacją Mini, Sven Quandt w 2022 roku miał na karku także inną konstrukcję, a mianowicie powstałą na zlecenie Yamahy, w której Peterhansel zasiadał za kierownicą podczas Rajdu Andaluzji w październiku mijającego roku. X-Raid Yamaha Supported Team przyjeżdża na Dakar w składzie z trzykrotnym zwycięzcą Dakaru na quadzie, Ignacio Casale. W 2019 roku Chilijczyk próbował już szczęścia w UTV, ale bez powodzenia, bo został zmuszony do wcześniejszego wycofania się z rajdu. Tym razem chwali się statusem lidera nowego oficjalnego zespołu Yamahy i nie hamuje się w kwestii swoich ambicji w kategorii T3.

- Jestem bardzo zadowolony z tego sojuszu z Yamahą, z którą już trzykrotnie wygrałem Dakar na quadzie - powiedział Casale. - Teraz otrzymałem propozycję wypróbowania bardzo konkurencyjnego prototypu, z którym, jak sądzę, będziemy w stanie osiągnąć wspaniałe rzeczy. Wspięcie się na podium w tej pierwszej próbie byłoby dobrym wynikiem dla zespołu i dla mnie. Od trzech lat trenuję w moim własnym UTV w Chile. We wrześniu spędziłem dwadzieścia dni w Maroku testując prototyp i bez wahania przyjąłem ofertę Yamahy.

Czytaj również:

 

 

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Poprawione Sherco na Dakar
Następny artykuł Z Isle of Man na Dakar

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska