Dakar: Mówią po 10. etapie
Opinie i komentarze zawodników po dziesiątym etapie 48. Rajdu Dakar.
#214 SRT Century: Mathieu Serradori, Loic Minaudier
Autor zdjęcia: A.S.O.
Mathieu Serradori - Byłem szalony dziś rano i pojechaliśmy trochę za szybko na pierwszych 30 kilometrach. Loic powiedział mi, żebym się uspokoił, bo inaczej nie ukończymy etapu i miał rację. Potrzebowałem tego zwycięstwa i bardzo mnie ono cieszy. Trzykrotnie wygraliśmy klasyfikację Dakaru w kategorii samochodów z napędem na dwa koła, a dziś udowodniliśmy, że Century potrafi zbudować konkurencyjny i niezawodny samochód 4x4 .
Carlos Sainz - Nie udało nam się znaleźć punktu kontrolnego, więc straciliśmy 15 minut. Szukaliśmy wszędzie. Było bardzo ciężko.
Sebastien Loeb - Poszło nam lepiej niż w pierwszej części maratonu. Mieliśmy przebitą oponę, z której powoli schodziło powietrze i w końcu wymieniłem ją 20 km przed metą. Ogólnie rzecz biorąc, to był kolejny trudny odcinek specjalny.
Henk Lategan - Nie wiem już, co powiedzieć. Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak na tym etapie. Wczoraj straciliśmy wspomaganie kierownicy, dziś skończyło nam się paliwo i dwa razy zgubiliśmy się, omijając punkty kontrolne. Tak się nie wygrywa Dakaru. Toby mi pomógł i Seth zatrzymał się dziś rano, mam więc wspaniałych kolegów z zespołu i fantastyczny samochód, ale nie mam szczęścia. Jestem naprawdę, naprawdę sfrustrowany tym rajdem.
Eryk Goczał, Szymon Gospodarczyk, Toyota Hilux T1+
Autor zdjęcia: Energylandia Rally Team
Eryk Goczał - Kończymy dakarowy maraton. To był chyba najbardziej wymagający i najbardziej szalony odcinek specjalny w moim życiu. Byliśmy dzisiaj pierwszą załogą na trasie. Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji – zazwyczaj widzimy już zarówno ślady innych samochodów, jak i motocykli. Tym razem nie było przed nami absolutnie nikogo. Szymon musiał bardzo mocno skupić się na nawigacji a ja starałem się jechać tak, żebyśmy się nie zgubili. W dodatku pękł nam drążek kierowniczy, więc straciliśmy nieco więcej czasu. Tak czy inaczej, otwieranie trasy na Dakarze było świetnym doświadczeniem. Cieszę się, że jesteśmy na mecie i wracamy na biwak.
Marek Goczał - To były dla nas bardzo długie dwa dni. Jechaliśmy praktycznie bez amortyzatorów, więc możecie sobie wyobrazić, jak się teraz czujemy. Odbijaliśmy się od trasy jak kangur. Nie wiem co się stało, nie mogliśmy nic z tym zrobić. Szczęśliwie jesteśmy na mecie – zobaczymy, co Dakar przyniesie nam w ostatnich dniach.
Maciej Oleksowicz - Drugi etap maratoński jest już za nami. Przez te dwa dni nie brakowało przygód. Jesteśmy mocno zmęczeni, ale przede wszystkim szczęśliwi, że dotarliśmy do serwisu. Zarówno samochód, jak i my sami, pilnie potrzebujemy regeneracji: auto solidnego przeglądu, a my prysznica i wygodnego łóżka.
Każdy kolejny dzień Dakaru to nie tylko nowe doświadczenia, ale też narastające zmęczenie – nasze, mechaników i samego samochodu. Musimy mądrze dozować tempo, bo im dalej w rajd, tym łatwiej o błąd, a naszym celem jest dotrzeć do mety.
Daniel Sanders - Około 140 km rozbiłem się za wydmą, a Tosha prawie zrobił to samo. Kiedy wstałem, wiedziałem, że mam złamany obojczyk, ale bolał mnie też mostek. Niestety, zwycięstwo przepadło. Z zespołem zdecydujemy, czy mogę bezpiecznie kontynuować, a chcę jechać dalej. Po upadku przejechałem jeszcze 150 km po wydmach, więc powinienem dać sobie radę na kamienistych odcinkach. Gdyby nadal były wydmy, byłoby ciężko, ale już ich nie mamy, a na szutrowych drogach jest łatwiej. Nie poddaję się.
Konrad Dąbrowski, Duust Rally Team
Autor zdjęcia: DUUST Rally Team
Konrad Dąbrowski – Drugi maraton za nami i podobnie jak ten pierwszy, też namieszał w generalce. Pierwszego dnia jechałem dobrym tempem i bardzo chciałem dojechać do mety, bo wiedziałem, że jeszcze jeden dzień maratonu przede mną. Niestety przy prędkości ok 100km/h uderzyłem w coś twardego i się wywróciłem. Ja oberwałem trochę mniej niż motocykl, który po wywrotce nie chciał odpalić i półtorej godziny zajęła mi naprawa go, tak aby nadawał się do jazdy. Szkoda tej straty, ale nie poddajemy się i jedziemy dalej.
Tomasz Staniszewski (P-Rally Team) - Jechało nam się dobrze. Na ostatnim odcinku straciliśmy hamulce, ale dojechaliśmy w całości do mety. Bardzo nas cieszy kolejny dzień na podium etapu. To świetny wynik biorąc pod uwagę, że jedziemy autem z napędem na jedną oś.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze