Dakar: Mówią po 10 etapie

Komentarze i reakcje zawodników po dziesiątym etapie Rajdu Dakar.

Dakar: Mówią po 10 etapie

STEPHANE PETERHANSEL: - To jeden z pierwszych, czysto przejechanych etapów, bez problemów z amortyzatorami, bez przebić i bez problemów nawigacyjnych. W drugim tygodniu nie mieliśmy żadnych, poważnych problemów technicznych. Rozwijamy samochód i jazda nim sprawia nam przyjemność. Każdy kierowca Audi wygrał jakiś etap, co jest bardzo pozytywne. Po raz pierwszy samochód elektryczny triumfował na odcinku Dakaru dzięki Carlosowi, to było ważne, a teraz potwierdzamy jego osiągi. To dobrze wpływa na morale, zwłaszcza po skomplikowanym początku rajdu. Musimy wygrać w 2023 roku, nie ma innej opcji. W każdym razie musimy się do tego przygotować. Nigdy nie jest łatwo, kiedy błąd w nawigacji sprawia, że tracisz półtorej godziny i nie możesz wygrać nawet zasiadając w najlepszym samochodzie na świecie.

SEBASTIEN LOEB: - Ogólnie rzecz biorąc, to był udany dzień. Straciliśmy półtorej minuty kręcąc się wokół jednego punktu, ale poza tym wszystko poszło świetnie. W końcówce różnica w stosunku do Nassera była niewielka, ale to nic dziwnego. Cały etap jechaliśmy na pełnym gazie choć nie sądzę, aby można było oczekiwać ogromnych zysków na takim odcinku specjalnym, jak ten. Od początku mówiłem, że chcę dawać z siebie wszystko każdego dnia i zobaczyć, jak to wyjdzie na koniec. Jeśli chodzi o osiągi, to nawet gdy jesteśmy na limicie, trudno jest wypracować przewagę, ponieważ Audi są zawsze szybsze, a my mamy trudności z utrzymaniem ich tempa. Teraz jesteśmy na drugim miejscu, strata jest zbyt duża i wynik rajdu już nie jest od nas zależny, ale wciąż się trzymamy.

NASSER AL-ATTIYAH: - Ukończyliśmy odcinek bez wielkiej straty. Seb był szybszy jedynie o minutę. To daje nam dobrą pozycję na jutro. Dziś nie złapaliśmy kapcia, samochód działał idealnie, Mathieu dobrze prowadził i zbliżamy się do mety. Jak już mówiłem, nie chciałem ryzykować, tylko utrzymywać tempo. Minuta do Seba to dobry wynik. To nadal nie koniec. Wciąż są dwa dni. Od pierwszego dnia myślimy o zwycięstwie. Nie musimy wygrywać pojedynczych etapów. W ubiegłym roku wygraliśmy siedem i byliśmy drudzy. W tym jedynie dwa i prowadzimy.

JAKUB PRZYGOŃSKI: - Dzisiejszy odcinek był niezwykle szybki. Teren się zmienił i było więcej kamieni oraz roślinności niż wcześniej. Wpadaliśmy z jednego tumanu kurzu w kolejny, wyprzedzając samochód za samochodem. Było fajnie, ale kosztowało to trochę czasu. Etap był jednak dla nas dobry i pozycja wyjściowa na jutro również nie jest najgorsza

MATHIEU SERRADORI: - To był odcinek z wysokim tempem, wieloma zmianami kierunku i bujniejszą roślinnością. Raz lub dwa mocno nas podbiło, ale nic groźnego. Od trzech czy czterech dni jesteśmy w czołowej dziesiątce i dobrze się czujemy. W pierwszym tygodniu zawsze jest trudno złapać tempo. Jednego dnia mocno się przestraszyliśmy, ponieważ nasze buggy się przegrzało, ale mechanicy wykonali świetną pracę. Nie poddajemy się.

MICHAŁ GOCZAŁ: - Szybki odcinek, nic nie byliśmy w stanie więcej zrobić. Źle ustawiliśmy samochód przed startem, mieliśmy zbyt duże ciśnienie w oponach, bo spodziewaliśmy się większej ilości kamieni na trasie. Na 60 kilometrze dogonił nas Luppi wyprzedził nas bez problemu. Później długo jechaliśmy w kurzu Jonesa. Dojechaliśmy jednak szczęśliwie do mety nie tracąc bardzo dobrego, 3 miejsca w generalce!

MAREK GOCZAŁ: - Daliśmy dziś z siebie wszystko. Do pewnego momentu jechało nam się bardzo dobrze, ale wtedy niestety dojechaliśmy do jednej z załóg ciężarówek. Jechała bardzo szybko, trasa była dosyć ciasna, nie dało się jej wyprzedzić. Niestety byliśmy zmuszeni do tego, żeby jechać za nią w kurzu przez jakieś 80 kilometrów. W pewnym momencie dojechały do nas dwa, albo trzy Can-Amy i już do samego końca jechaliśmy razem w kurzu. Daliśmy z siebie wszystko, ale niestety nic więcej nie dało się wycisnąć z tego etapu – taki jest Dakar. Jutro walczymy dalej.

AUSTIN JONES: - Jest bardzo trudno. Inni jadą bardzo szybko, a poziom się podniósł. Mój pilot spisuje się jednak świetnie każdego dnia, a zespół przygotował odpowiednio samochód. Walka jest zacięta, ale liczy się wygrana, nieważne czy o sekundę, czy o godzinę. Jest jednak za wcześnie, aby mówić o zwycięstwie, gdy zostało tyle kilometrów. Będziemy kontynuować atak i zobaczymy, co się wydarzy.

SETH QUINTERO: - Wyrównaliśmy rekord zwycięstw etapowych w jednym Dakarze, co jest szalone i brakuje mi słów, aby to opisać. Nie mamy w samochodzie telefonu, aby znać czasy innych, możemy mieć jedynie odniesienie podczas tankowania. Dopiero więc na mecie dowiedzieliśmy się, że nam się udało. Dzisiejszy odcinek był dość skomplikowany, ale dzięki magii jesteśmy tu wreszcie z rekordem zwycięstw. Mamy jeszcze dwa etapy, aby poprawić ten wynik. Ten rekord, został ustanowiony 18 lat przed moimi narodzinami, to szaleństwo. Jestem naprawdę szczęśliwy, mogę wrócić do domu dumny z siebie.

KONRAD DĄBROWSKI: - To był bardzo dobry etap, a także drugi udany dzień z rzędu, dodatkowo dobra nawigacja i poprawiony rekord życiowy na odcinku… Jestem naprawdę zadowolony. Prezentowałem mocne tempo od pierwszych kilometrów, więc wiedziałem, że jadę szybko, szczególnie po tym, jak dogoniłem zawodnika, którego w zasadzie nigdy wcześniej nie widziałem przed sobą podczas etapu. Udało mi się go nawet wyprzedzić i uciec, więc od razu zrozumiałem, że moje tempo jest dobre. W końcu zdołałem utrzymać to tempo przez cały odcinek, aż do mety - to dało świetny rezultat, 24. czas w „generalce”. Jestem bardzo zadowolony i mam nadzieję, że utrzymam to tempo do końca.

TOBY PRICE: - To był bardzo dobry dzień, popełniłem kilka małych błędów, ale starałem się trzymać jak najlepiej książki drogowej. Chłopaki z przodu też pomylili się parę razy. Do mety pozostały jeszcze dwa dni i wszystko może się zdarzyć, nawet jeśli takie otwieranie trasy, jak jutro, nigdy nie pozwala na uzyskanie dobrej średniej. W każdym razie nie poddaję się, jestem w dobrej formie, to najważniejsze. Nie ma żadnej strategii zespołu, szczerze mówiąc. Widzieliśmy, co niestety stało się dzisiaj z Kevinem. Mam nadzieję, że jutro będę miał dobry dzień. Z przodu jest bardzo ciasno, myślę, że to jest to, co wszyscy chccieli zobaczyć, więc dla tego jest fajnie.

ADRIEN VAN BEVEREN: - Starałem się dostosować tempo, by nie pobłądzić. W końcówce trochę kalkulowałem pod kątem jutra, chcąc startować nieco z tyłu. Potem jednak weszła zespołowa strategia. Problem polega na tym, że jutro jest dużo piasku i kiedy wytyczasz ślad innym, oni oszczędzają dużo czasu. Wiem, że KTM, GasGas i Husqvarna połączą siły, a w Hondzie jest czterech szybkich zawodników. Niestety, Andrew dziś spisał się gorzej i nie będzie w stanie mi pomóc. Jestem skazany na siebie. Nie wiem, co z tego wyjdzie. Dam z siebie wszystko. Być może jestem jedyny, który nie przejmuje się strategią i to może się opłacić. Może pomoże spełnić to nasze marzenia.

SAM SUNDERLAND: - Opis etapów ostrzegał, że ten dzisiejszy i jutrzejszy będą skomplikowane. Mason Klein rano zaliczył wywrotkę, a ja zatrzymałem się obok niego. Potem popełniłem błąd przy wejściu do kanionu, wybrałem złą drogę, ale zorientowałem się i następnie znalazłem tę właściwą. Jestem tym trochę sfrustrowany, ale mam dobrą pozycję startową na jutro, co sprawia, że czuję się lepiej. Kiedy czasy są tak wyrównane, nikt nie wie, czy atakować, czy obrać bezpieczne podejście. Koniec końców robisz to, co uważasz za najlepsze i widzisz, czy wychodzi ci to na dobre, czy nie. Generalnie jestem zadowolony, dobrze przygotowałem się na ten rok i myślę, że to widać. Prowadziłem w rajdzie przez siedem dni. Jutro muszę dać z siebie wszystko.

MATTHIAS WALKNER: - Goście przede mną trochę się dziś pogubili i byliśmy w stanie nadrobić czas. Jednak pod koniec odcinka słońce było bardzo wysoko, a kontrast tak niski, że ślady trudno było dojrzeć. Popełniłem nawigacyjny błąd, który kosztował mnie kilka minut. Tak już bywa. Wciąż pozostały dwa dni.

JOAN BARREDA BORT: - Ruszyłem piąty i pojawiły się trudności nawigacyjne. Dwa razy się zgubiłem, ale próbowałem jechać tak szybko, jak to tylko możliwe. Zawodnicy z przodu są bardzo szybcy. Trudno będzie zyskać kolejne pozycje. Staram się oszczędzać czas i nadal myślę o pierwszym etapie, kiedy straciłem 40 minut. Pozostały dwa dni i musimy pozostać skoncentrowani. Pablo też jest w dobrej pozycji i chcemy to wygrać dla Hondy.

MACIEJ GIEMZA: - To był fantastyczny dzień. To mój najlepszy dotychczasowy wynik w Dakarze. Przez większość etapu kręciłem się w okolicach czwartej pozycji. Po delikatnej wywrotce trochę obniżyłem tempo w końcówce, ale skończyłem na 7. miejscu i jestem bardzo zadowolony.

ALEXANDRE GIROUD: - Najdłuższy odcinek dla mnie, psychologicznie bardzo skomplikowany. Dostrzegłem jak zatrzymał się Copetti, a potem już go nie widziałem. Quady nie mają łatwo. Teraz największym moim przeciwnikiem jestem ja sam. Mechanika to mechanika. Kiedyś też miałem problemy w najmniej odpowiednich chwilach. Musimy zachować pokorę i ostrożność.

DMITRIJ SOTNIKOW: - Jechałem za Eduardem przez 150 kilometrów. Potem popełnił niewielki błąd nawigacyjny, minąłem go i dojechaliśmy na pierwszym miejscu. Ostatecznie zyskaliśmy tylko półtorej minuty. Etap z dużą ilością kurzu i niewielkimi szansami na wyprzedzanie. Zostały dwa dni. Przewaga jest niewielka i nie będzie łatwo.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Quintero zrealizował swoją misję
Poprzedni artykuł

Quintero zrealizował swoją misję

Następny artykuł

Loeb nic nie może zrobić

Loeb nic nie może zrobić
Załaduj komentarze