Dakar: Mówią po 11 etapie

Wypowiedzi uczestników po jedenastym etapie Rajdu Dakar 2022.

Dakar: Mówią po 11 etapie

CARLOS SAINZ: - Jestem bardzo, bardzo zadowolony z tego etapu. Było na nim wszystko. „Camel grass”, dużo wydm, trudna nawigacja, kamienie, koryta rzek. Bardzo skomplikowany i trudny dla jadących z przodu oes. Spotkaliśmy Stephane’a, który wracał z punktu, którego my szukaliśmy. Potem się już nie widzieliśmy. Seb dojechał za nami. Jest bardzo szybki. Zobaczymy, co się wydarzy w wynikach.

NASSER AL-ATTIYAH: - To był bardzo trudny etap. Strata czterech minut do Seba w tych warunkach to nic. Jesteśmy na dobrej drodze, jutro jest krótki odcinek i będziemy utrzymywali nasz rytm. To bardzo ważne, aby wygrać ten rajd. Od początku jesteśmy na prowadzeniu i budujemy nasze zwycięstwo. Dakar nie jest łatwy, ale z doświadczenia wiemy, że nie trzeba wygrywać każdego dnia. Triumfowaliśmy na pierwszym etapie z dobrym czasem i dzień po dniu utrzymywaliśmy przewagę trzech kwadransów aż do dnia odpoczynku. Teraz musimy być bardzo ostrożni, tak jak robiliśmy to od tamtej pory. Jutro będzie krótka próba i musimy być skoncentrowani aż do mety.

SEBASTIEN LOEB (sprzed kary): - Przejechaliśmy świetny odcinek, atakując cały czas i nie popełniając błędów. Dobrze się bawiliśmy, ale z Audi nie mamy szans, gdy mają możliwość przycisnąć. Od kilku dni jadą bardzo szybko. Jesteśmy więc na swoim miejscu. Zyskane dziś trzy minuty nic nie zmieniają. Przyjeżdżając na rajd, nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy, a drugie miejsce nie jest złe. Samochód jest w walce i to dobrze. Już drugiego dnia straciliśmy 37 minut z powodu awarii, a od tamtej pory zaliczyliśmy kilka świetnych etapów.

JAKUB PRZYGOŃSKI: - Plan był taki, by naszych bezpośrednich rywali poddać presji. Niestety przytrafiły się dwa kapcie. Później chodziło już tylko o dotarcie do mety i nieryzykowanie kolejnego przebicia. W tych okolicznościach osiągnęliśmy maksimum i cieszymy się z mety. Jutro skoncentrujemy się na zachowaniu szóstej pozycji.

SAM SUNDERLAND: - Rajd skończy się dopiero po przekroczeniu linii mety. Jak wiemy nawigacja w tych zawodach jest bardzo trudna. Zamierzam utrzymać koncentrację i dać z siebie wszystko, podobnie jak inni. Wszyscy ciężko na to pracowali, zarówno zespół, jak i ja, ale widzimy, że walka jest bardzo wyrównana. Postaram się jutro o czyste pokonanie odcinka specjalnego. Mam nadzieję, że się uda. Jak widzicie, nie byłem wczoraj jedynym, którzy grali tak, aby mieć dobrą pozycję startową na dzisiaj. Każdy na tym etapie dał z siebie maksimum możliwości, bez zastanowienia. Może ten plan do końca nie był najlepszy, ale tego dowiemy się jutro.

PABLO QUINTANILLA: - To był ważny dzień, który okazał się być bardzo trudny. Wydaje mi się, że najtrudniejszy w tegorocznym Dakarze. Od samego startu mieliśmy dużo wydm, nierzadko miękkich i trudnych do przejechania. Koniec końców zaliczyłem dobry odcinek, tylko raz straciłem trochę czasu, szukając punktu kontrolnego. Atakowałem przez cały oes. Jestem zadowolony z całej pracy wykonanej po dniu odpoczynku. Pracowaliśmy dobrze i dziękuję zespołowi za to, co zrobili. Pozostaniemy skoncentrowani do samego końca.

ADRIEN VAN BEVEREN: - Na czwartym kilometrze szukałem waypoint’a, który się nie zaliczył. Nie jestem pewien czy był we właściwym miejscu. Straciłem tam dużo czasu i mocno się zdenerwowałem. Cisnąłem na maksimum. To było 200 procent i trochę się zagotowałem, więc musiałem odpuścić. Prawie skończyło mi się paliwo. Kara jest surowa, ale dałem z siebie wszystko. Oczywiście goście z przodu nie zamierzali mi pomóc. Nie mam żalu.

MACIEJ GIEMZA: - Jestem zaskoczony, bo planowałem przede wszystkim bezpiecznie dojechać do mety etapu. Mój wynik jest niesamowicie motywujący. Te ostatnie odcinki dedykuję kibicom, znajomym, rodzinie i wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące mi pomagali.

KONRAD DĄBROWSKI: - Dobry przedostatni odcinek Rajdu Dakar. Jestem trochę zaskoczony, bo wydawało mi się, że jadę przeciętnie w bardzo wielu miejscach, a dodatkowo dużo czasu spędziłem w kurzu, nie mogąc jechać swoim tempem. Myślałem, że wynik będzie gorszy, a okazało się, że znowu poprawiłem swój rekord życiowy i ten rezultat jest naprawdę dobry, także ogólnie jestem zadowolony, aczkolwiek wiem, że wcale nie dałem z siebie stu procent. Może jest to też jakaś recepta, bo nie popełniłem żadnych błędów nawigacyjnych i bardzo mnie to cieszy. Ogólnie był to bardzo dobry dzień, wynik jest trochę zaskakujący, ale jestem bardzo szczęśliwy.

ARUNAS GELAZNINKAS: - Dzień jedenasty był w porządku. Trasa była naprawdę fajna. Było ciężko, mieliśmy do pokonania wiele wydm, a podłoże stanowił bardzo miękki piasek. Nawigacja również była skomplikowana. W pewnym momencie zauważyłem wyciek oleju z silnika w moim motocyklu. Ograniczyłem więc prędkość, aby oszczędzać sprzęt. Dlatego nieco gorszy wynik dzisiaj. Cieszę się, że dotarłem do mety, został jeszcze jeden dzień.

MAREK GOCZAŁ: - To był taki odcinek, jakie lubię – techniczny, z wieloma partiami po wydmach. Próba była naprawdę trudna, skomplikowana. Jechaliśmy też jakimiś korytami rzek, cały czas skakaliśmy. Gaz w podłodze i większość czasu nasz Can-Am znajdował się w powietrzu. Modliłem się tylko o to, aby półosie i drążki wytrzymały. Powiedziałem sobie, że to jest mój dzień i dziś wygramy… no i wygraliśmy.

ŁUKASZ ŁASKAWIEC: - To był dla nas bardzo dobry odcinek. Na początek mieliśmy trochę zamieszania, bo organizator umieścił waypoint w dziwnym miejscu, więc kilka załóg krążyło. Ale na szczęście nam udało się go szybko znaleźć i pojechaliśmy dalej. Dojechaliśmy do mety pierwsi – nie było łatwo, ale wygrywamy ten etap.

AUSTIN JONES: - To był zdecydowanie najtrudniejszy etap, jaki przejechałem od długiego czasu. Około 100 kilometrów przed metą uszkodziliśmy przedni dyferencjał. Musieliśmy się zatrzymać, naprawić to, a wydmy pokonywaliśmy z napędem na dwa koła. Nie było łatwo, ale udało się. Nie poddaliśmy się. Jutro ostatni dzień. Zobaczymy, co uda się zrobić. Dakar ponownie jest dla mnie okrutny. Trzeba jednak pozostać pozytywnie nastawionym. Nie czuję się pewnie, ale wszystko się może zdarzyć.

MICHAŁ GOCZAŁ: - Przedostatni etap rajdu nie kończy się dla nas dobrze. Jechało się znakomicie, mieliśmy znakomity feeling… ale wtedy, nie wiem co się stało. Skrzywiliśmy drążek i musieliśmy go wymieniać na etapie. Mieliśmy z tym problemy, straciliśmy sporo czasu. Po wymianie drążka jechaliśmy znów dobrze. To był piękny, znakomity etap, bardzo mi się podobał. Naprawdę, to był jeden z lepszych odcinków tego rajdu. Szkoda, że dla nas się tak potoczył, ale takie są rajdy. Gratuluję bratu zwycięstwa i cieszę się z tego, że to on wskoczył na moje miejsce. Jeszcze jeden etap do końca - nie składamy broni.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Za nami trudny odcinek. Było dobrze, ale na 140-kilometrze musieliśmy się zatrzymać i wymienić drążek. Niestety, zajęło nam to dużo czasu. Wczoraj organizator mówił, że ten etap wywróci do góry klasyfikację generalną… i niestety dla nas tak się stało. Szkoda, ale takie są rajdy. Koniec końców dobrze, że to Marek i Łukasz nas zmienili na podium. Ale jutro jeszcze jeden etap. Na pewno powalczymy o dobry wynik.

SETH QUINTERO: - Mamy za sobą dwanaście odcinków, z których wygraliśmy jedenaście. Oczywiście, chwilami wracam myślami do drugiego etapu, kiedy zostaliśmy z awarią 30 km przed metą. Kto wie? Może gdyby nie ten pech, nie bylibyśmy w stanie wygrać tylu odcinków. Mamy ich jedenaście... Całkiem dużo. Jestem jedynym, który wygrał tak wiele etapów w jednym Dakarze. W ubiegłym roku zostałem najmłodszym zwycięzcą etapu, w tym przyjechałem, aby zostać najmłodszym zwycięzcą rajdu. Stało się inaczej.

FRANCISCO LOPEZ CONTARDO: - Trudno było jechać dziś szybko. Trzeba było pilnować trakcji w kurzu i miękkich wydmach. Myślę, że to był dobry dzień. Nie straciliśmy zbyt dużo czasu, biorąc pod uwagę jutrzejszy dzień. Bardzo łatwo jest o jakiś problem i odpadnięcie z rajdu.

KAMIL WIŚNIEWSKI: - Na trasie było dzisiaj dużo skomplikowanych i technicznych wydm. Trzeba było jechać bardzo uważnie. Po nałożeniu 15-minutowej kary za wymianę silnika jestem na 3. pozycji, oczko wyżej niż przed rokiem. Plan został wykonany

ALEXANDRE GIROUD: - Teraz pozostaje nam doprowadzić maszynę do mety i nie popełnić błędu. Przede wszystkim słuchałem quada, upewniając się, że silnik pracuje odpowiednio. Na Dakarze trzeba z maszyną dużo rozmawiać, choć ona nie odpowiada. Nigdy wcześniej żaden francuski zawodnik nie wygrał w kategorii quadów. Z kolei mój ojciec jako pierwszy przedstawiciel naszego kraju ukończył Dakar w tej kategorii. Było to 25 lat temu.

akcje
komentarze
Sotnikow o krok od celu
Poprzedni artykuł

Sotnikow o krok od celu

Następny artykuł

Galeria zdjęć: Etap 11 Rajdu Dakar

Galeria zdjęć: Etap 11 Rajdu Dakar
Załaduj komentarze