WRC
04 wrz
Wydarzenie zakończone
18 wrz
Dzień 3 za
11 Godziny
:
40 Minuty
:
32 Sekundy
Formuła 1
11 wrz
Wydarzenie zakończone
MPRC
11 wrz
Wydarzenie zakończone
W
Słomczyn III
12 wrz
Kolejne wydarzenie za
6 dni
RSMP
11 wrz
Wydarzenie zakończone
02 paź
Kolejne wydarzenie za
12 dni
RMPST
W
Baja Poland (RMPST)
03 wrz
Wydarzenie zakończone
W
Baja Drawsko
09 paź
Kolejne wydarzenie za
19 dni
ERC
14 sie
Wydarzenie zakończone
W
Rally Fafe Montelongo
02 paź
Kolejne wydarzenie za
12 dni
Zobacz pełną wersję:

Dakar: Mówią po 2 etapie

akcje
komentarze
Dakar: Mówią po 2 etapie
Autor:
Współautor: Tomasz Kaliński

Wypowiedzi zawodników po drugim etapie Rajdu Dakar 2020.

#302 JCW X-Raid Team: Stephane Peterhansel, Paulo Fiuza
#300 Toyota Gazoo Racing: Nasser Al-Attiyah, Matthieu Baumel
#303 JCW X-Raid Team: Jakub Przygonski, Timo Gottschalk
#303 JCW X-Raid Team: Jakub Przygonski, Timo Gottschalk
Kamil Wiśniewski
Maciej Giemza
Maciej Giemza
#311 JCW X-Raid Team: Orlando Terranova, Bernardo Graue
#311 JCW X-Raid Team: Orlando Terranova, Bernardo Graue
#305 JCW X-Raid Team: Carlos Sainz, Lucas Cruz
#19 KTM: Ross Branch
#3 Red Bull KTM Factory Racing: Sam Sunderland
#5 Rockstar Energy Husqvarna Factory Racing: Pablo Quintanilla
#250 Drag'on Racing Yamaha: Ignacio Casale
#250 Drag'on Racing Yamaha: Ignacio Casale

STEPHANE PETERHANSEL: - To był dziwny dzień. Chwilami myśleliśmy, że jedziemy jako liderzy i odnajdujemy właściwą drogę, ale kilka kilometrów dalej wszystko straciliśmy i kręciliśmy się w kółko. Największy błąd popełniliśmy dziesięć kilometrów przed metą. Jechaliśmy na czele wraz z Carlosem, skręciliśmy i nie byliśmy w stanie znaleźć trasy. To kosztowało nas jakieś dziesięć minut.

NASSER AL-ATTIYAH: - Wczoraj przebiliśmy trzy opony, a dzisiaj też. Nie jest łatwo… Tereny są nowe da wszystkich. Trochę się pogubiliśmy tracąc około dziesięciu minut, ale wszyscy popełniają błędy. Wciąż jesteśmy na trzecim miejscu, więc to dobra pozycja. Samochód spisuje się bardzo dobrze, bez żadnych problemów, z wyjątkiem opon. To ciekawy Dakar i należy podziękować organizatorom, że takim go uczynili. Sytuacja jest otwarta i sądzę, że nawet ostatni dzień może być decydujący, kto zostanie zwycięzcą.

KUBA PRZYGOŃSKI: - Podczas tego etapu przebiliśmy łącznie 5 opon, a mamy tylko 3 koła zapasowe. Po wymianie jechaliśmy więc już bardzo spokojnie, a i tak jakiś kamień przeciął nam kolejną oponę. Następnego kapcia złapaliśmy przed samą metą i minęliśmy ją na trzech kołach. Dzisiaj nie byliśmy w stanie wyprzedzać zawodników przed nami. Był straszliwy kurz, nic nie było widać przez całe 360 kilometrów. Niestety konsekwencje jednego złego etapu ciągną się przez dwa-trzy dni, dlatego teraz skupiamy się na powrocie do naszej grupy, żeby jechać wysoko. Ale nie poddajemy się i walczymy do końca.

KAMIL WIŚNIEWSKI: - Dzisiejszy odcinek był dosyć wymagający, dlatego że jechaliśmy po drogach z dużą ilością głazów. Drogi szutrowe, po których można było jechać szybciej, to około 60 kilometrów całej trasy. Jechało mi się dużo lepiej niż wczoraj, nie skupiałem się na problemach quada, tylko robiłem swoje. Skoncentrowałem się jedynie na nawigacji, dlatego że wczoraj popełniłem błąd.

MACIEJ GIEMZA: - Musiałem włożyć dużo siły, żeby pomimo choroby pokonać dzisiejszy odcinek specjalny. Gdyby nie nie to, sprawiłby mi on sporo przyjemności, bo był fajniejszy od wczorajszego. Cieszę się, że jestem już na mecie i mam nadzieję, że jutro będę się czuł lepiej. Na początku odcinka Laia Sanz miała groźnie wyglądającą wywrotkę, której byłem świadkiem. Zatrzymałem się wtedy obok niej i zapytałem czy wszystko ok. Na szczęście zawodniczka podniosła motocykl i ruszyła dalej. Rajd jest dosyć niebezpieczny, mocno się kurzy, jedziemy bardzo blisko siebie i sprawia to dużo problemów.

KRZYSZTOF JARMUŻ: - Straciłem strasznie dużo czasu na szukaniu ostatniego waypointu, tuż przed metą. Zresztą, dwukrotnie się pogubiłem. Nawigacja była trudna, cały odcinek bardzo wymagający. Ale najważniejsze jest to, że dojechałem bez większych przygód. Motocykl jest cały, a godzina na tyle wczesna, że mogę spokojnie się umyć, zjeść i dopiero zabrać się za naprawdę motocykla.

ORLANDO TERRANOVA:  - Było ładnie, ale bardzo ciężko. Naciskaliśmy od samego początku i 60 km od startu przebiliśmy oponę. Zacząłem więc jechać nieco delikatniej. W jednym miejscu natknęliśmy się na Nassera [Al-Attiyaha] jadącego pod prąd. Wiedzieliśmy, że podążamy we właściwym kierunku, ale zrobiliśmy pętlę i zrobił się wielki bałagan. Straciliśmy czas i rozpoczęliśmy walkę aż do punktu kontrolnego. Potem próbowaliśmy przycisnąć, ale ostrożnie, ponieważ nie brakowało dużych kamieni. Było jednak nieźle i ponownie wykonaliśmy dobrą robotę.

CARLOS SAINZ: - Bardzo podstępnie. Zwłaszcza pod koniec straciliśmy wiele minut. Mieliśmy problemy ze znalezieniem odpowiedniej drogi i musieliśmy dwa razy zawracać. Ciężko, ale chociaż obyło się dziś bez kapci.

ROSS BRANCH: - To był dobry dzień, podczas którego świetnie się bawiłem. Start z czternastej pozycji bardzo mi pomógł, ponieważ było już sporo śladów. Trzymałem się właściwej drogi i mijałem kolejnych motocyklistów, jednego po drugim. To mój drugi Dakar i cieszę się nim w pełni. Z motocyklem na jutro wszystko jest ok, ale to normalne, ponieważ to KTM.

SAM SUNDERLAND: - Dziś czas na Super Maraton, więc trzeba było dbać o motocykl. Sporo używałem tylnego hamulca, więc chciałem zmienić klocki, aby być bezpiecznym jutro. To był trudny dzień. Bardzo długi, zróżnicowany pod względem prędkości i nawigacji. Od dużych prędkości po techniczne partie w kanionie. Staram się utrzymać rytm. W kurzu nie jest łatwo, ponieważ trzeba koncentrować się na śladach i unikać skał.

PABLO QUINTANILLA: - To był dla mnie bardzo dobry dzień. W pierwszej części etapu nawigacja była bardzo trudna, pośród wielu kanionów, dolin i suchych rzek. Trzeba było bardzo pilnować się książki drogowej. W każdym razie czułem się komfortowo. Widziałem miejsca przypominając Chile, więc podążałem dość pewnie. Odczucia na motocyklu były dobre. Trzeba było zagrać strategicznie pod kątem jutra, więc zwolniłem trochę chcąc uzyskać dobrą pozycję startową.

IGNACIO CASALE: - To dobry etap, choć nie był dla mnie łatwy. Średnia prędkość była wyższa niż wczoraj. Musiałem być bardzo uważny, jeśli chodzi o książkę drogową. Notatki są gęsto umieszczone, więc nierzadko trzeba było odpuszczać gaz. Jestem zadowolony. Kilometr przed metą pojawił się jakiś problem z elektryką. Dotyczył akumulatora, przez co zgasł silnik, ale udało mi się znaleźć rozwiązanie. Straciłem minutę, ale dotarłem do mety. Na razie idzie dobrze i mam nadzieję, że podobnie będzie w kolejne dni.

Relacja z Rajdu Dakar 2020:

Kalahari Ferrari atakuje

Poprzedni artykuł

Kalahari Ferrari atakuje

Następny artykuł

Sonik ponownie drugi

Sonik ponownie drugi
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Rajdy terenowe , Dakar
Wydarzenie Dakar
Impreza Etap 2
Tagi dakar
Autor Marcin Wyrzykowski