Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
#219 The Dacia Sandriders Dacia: Sebastien Loeb, Edouard Boulanger

#219 The Dacia Sandriders Dacia: Sebastien Loeb, Edouard Boulanger

Autor zdjęcia: Red Bull Content Pool

Henk Lategan - To był jeden z najtrudniejszych etapów, jakie musiałem otwierać. Nie było żadnych śladów, a jeśli były jakieś małe, to deszcz zmył wiele z nich. Brett [Cummings] wykonał jednak świetną robotę, doprowadzając nas do mety.

Cały dzień jechaliśmy stosunkowo czysto, aż do momentu, kiedy Nasser nas wyprzedził. Jechaliśmy w jego kurzu i wpadliśmy w ogromny rów. Trochę się potłukłem, ale samochód jest cały. To, że samochód przetrwał dwa dni maratonu, to zasługa niesamowitej pracy zespołu, zważywszy, że testowaliśmy go po raz pierwszy trzy miesiące temu.

Nasser Al Attiyah - To nie był łatwy etap. Od samego początku staraliśmy się nie popełniać błędów i unikać przebić opon i myślę, że dobrze nam poszło. Henk pojechał naprawdę dobrze, a my po prostu trzymaliśmy się za nim. Nie wyprzedzaliśmy go, bo to było bardzo ryzykowne, a nawigacja nie była łatwa. Dzień maratonu dobiegł końca i jesteśmy całkiem zadowoleni. Nie wiem ile straciliśmy czasu, ale jeśli to około dziesięciu minut, to nie ma problemu.

Sebastien Loeb - Na początku byliśmy bardzo, bardzo ostrożni, bo bałem się, że złapię gumę i będę musiał zaczynać wszystko od nowa, więc przez pierwsze 200 kilometrów jechałem ostrożnie, a potem mocniej naciskałem w drugiej części odcinka. Nawigacja nie była łatwa, ale Edouard spisał się dobrze.

Dzisiaj było trochę przyjemniej. Na razie sytuacja nie jest taka zła. Wczoraj straciliśmy dwadzieścia minut, więc musieliśmy trochę nadrobić, ale zanim zaczniemy ostro cisnąć, musimy pomyśleć o mecie.

Mathieu Serradori - Jechaliśmy wolno przez 60 km, bo mieliśmy problem z półosią. Jesteśmy trochę sfrustrowani. Mimo wszystko, daliśmy radę, naprawimy to i jutro wrócimy. Za nami dwa dni maratonu, podczas których daliśmy z siebie wszystko.

Eryk Goczał - Za nami bardzo trudny etap. W pewnym momencie byliśmy trzecią załogą na trasie – przed nami jechali tylko Henk Lategan i Nasser Al-Attiyah. Ich ślady były praktycznie niewidoczne. Na kamienistych sekcjach mocno zwolniliśmy – bardzo łatwo było tam o przebicie opony, natomiast nam udało się nie złapać żadnego kapcia. Dziś mogliśmy porównywać się z Nasserem i Henkiem, bo jechaliśmy w podobnych warunkach i na mecie mamy od nich lepszy czas, więc jestem z tego bardzo zadowolony.

#205 Energylandia Rally Team Toyota: Eryk Goczal, Szymon Gospodarczyk

#205 Energylandia Rally Team Toyota: Eryk Goczal, Szymon Gospodarczyk

Autor zdjęcia: A.S.O.

Szymon Gospodarczyk - Jesteśmy na mecie etapu maratońskiego. Mega trudna nawigacja, brak śladów i finisz z niezłym czasem, ale to był dobry dzień.

Rano wypiliśmy espresso i ruszyliśmy do walki. To był piękny, ale też ekstremalnie trudny etap. Wyruszyliśmy na trasę jako czwarta załoga, później wyprzedziliśmy Marka i Maćka, więc jechaliśmy jako trzeci. Nawigacja była dziś bardzo trudna. Co 200-300 metrów mieliśmy ostre zmiany kierunków, a przy prędkościach, przy których jedziemy, trudno jest się w to wstrzelić. Eryk ze mną współpracował, pomagał mi w tym zadaniu, więc daliśmy radę. Bardzo się z tego cieszę.

Oczywiście załogi, które jechały później, za nami, miały lepszy czas. Łatwiej jest jechać z tyłu, kiedy ślady są już wyraźne i raz, że można z pewnością pojechać dużo szybciej, a dwa, że wiele fragmentów można sobie nieco skrócić. My musieliśmy skupić się na nawigacji i pojechać każdy zakręt tak, jak należy. Teraz na mecie jestem naprawdę szczęśliwy. Daliśmy sobie radę z nawigacją, osiągnęliśmy dobry czas jadąc niemal z samego przodu stawki.

Maciej Oleksowicz - Po maratońskim etapie zameldowaliśmy się na biwaku, gdzie noc spędziliśmy w namiotach pod rozgwieżdżonym niebem. Wczorajsze tempo było naprawdę dobre, choć nie obyło się bez drobnych przygód – najpierw złapaliśmy kapcia, a później pomogliśmy koledze jadącemu Can-Amem, który został bez zapasowych kół. Oddaliśmy mu jedno z naszych.

Wieczór wynagrodził wszystko: piękne miejsce, świetna atmosfera, ogniska i długie rozmowy. Nocujemy praktycznie na pustyni, w górach, pod imponującą, wiszącą skałą. To wyjątkowe i niezapomniane doświadczenie.

Łukasz Zoll, Michał Zoll, Zoll Racing Team

Łukasz Zoll, Michał Zoll, Zoll Racing Team

Autor zdjęcia: Zoll Racing Team

Zoll Racing - Za nami dwa najtrudniejsze dni rajdu – prawdziwy Dakar w najczystszej postaci. Bez serwisu, bez części, bez mechaników. Tylko my, samochody i pustynia. Pierwszego dnia straciliśmy jedno koło zapasowe i dlatego drugiego jechaliśmy już bardzo ostrożnie. Piotr i Jarek mieli problem z turbiną i kilkukrotnie się zatrzymywaliśmy, pomagając sobie nawzajem, ale współpraca, wzajemna pomoc i dobre humory, to gwarancja sukcesu w Dakarze. Teraz czeka nas ponad 900 km. Trzymajcie kciuki, walka trwa dalej.

Tomasz Białkowski (Kamena Rally Team) - Noc na pustyni, w namiotach i śpiworach, z racjami żywnościowymi od organizatora, to bardzo specyficzne doświadczenie. Brak kontaktu ze światem zewnętrznym sprzyja skupieniu i pozwala dobrze przygotować się mentalnie do kolejnego dnia rywalizacji.

Luciano Benavides - Tempo było naprawdę dobre. Wystartowałem całkiem nieźle, zanim popełniłem kilka błędów nawigacyjnych i Edgar mnie dogonił. Potem znowu byłem przed nim, ale się wywróciłem. Nic nie było zepsute, więc ponownie ruszyłem. Potem przyspieszyłem, żeby dogonić Daniela i Nacho. Jestem niesamowicie dumny z wygranej etapowej, bo nie byłem pewien, czy dam radę wystartować w tym Dakarze.

Konrad Dąbrowski - Za nami bardzo trudne dwa dni. Pierwszego dnia bardzo doskwierał mi ból nadgarstka, ale całe szczęście jego stan znacznie poprawił się na starcie do drugiego dnia maratonu i jazda sprawiała mi znacznie więcej frajdy. Dziś zaliczyłem swój życiowy wynik na etapie, z czego jestem bardzo zadowolony. Cieszę się, że wróciłem na biwak i jestem w jednym kawałku, bo było niebezpiecznie. Jutro bardzo długi dzień, do przejechania będzie ponad 900 km.

Konrad Dąbrowski, Duust Rally Team

Konrad Dąbrowski, Duust Rally Team

Autor zdjęcia: DUUST Rally Team

Daniel Sanders - Musieliśmy trochę popracować nad motocyklem i oponami. Podczas pierwszego tankowania wczoraj straciłem już sporo czasu, więc spojrzałem na opony i wiedziałem, że będzie problem. Bardzo ważne było, żeby nie zniszczyć opon, więc w środkowej części jechałem spokojnie i w końcu dojechałem do mety. Cieszę się, że nie straciłem za dużo czasu i poradziłem sobie z sytuacją, bo to mogłoby zakończyć mój udział w rajdzie.

Poprzedni artykuł Coraz szybszy Dąbrowski
Następny artykuł Dakar: Etap 6. 100% piasku

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry