Dakar: Mówią po 7 etapie

Opinie i komentarze uczestników po siódmym etapie Rajdu Dakar.

Dakar: Mówią po 7 etapie

SEBASTIEN LOEB: - Pojechaliśmy świetny odcinek specjalny, aż do momentu 50 kilometrów przed metą. Mieliśmy problemy z silnikiem, który zgasł, następnie udało się go odpalić, a potem sytuacja się powtórzyła. Coś szwankowało. Dużo straciliśmy w końcówce, ale nie ma co narzekać bo i tak wykręciliśmy najlepszy rezultat. Nie mamy mocnej pozycji w generalce i nie mamy strategii. Robimy swoje i zobaczymy czy zyskamy, czy stracimy czas.

NASSER AL-ATTIYAH: - Drugi tydzień Dakaru to zupełnie inny rajd. Rano nie atakowaliśmy. Zostawiliśmy to na dalszą część odcinka. Nie wiem czy wygraliśmy oes. Wielu naszych rywali startowało daleko z tyłu, więc musimy poczekać. Nie mamy żadnej strategii. Jeśli pojawi się szansa na wygranie oesu, nie pozwolimy by nam się wymknęła. Priorytetem jest jednak przetrwanie dzień po dniu i mamy nadzieję, że na koniec Dakaru zbierzemy tego owoce.

YAZEED AL-RAJHI: - Kiedy otwierasz drogę, dzień jest szczególny, ale Michael spisał się doskonale. Pozostaliśmy skoncentrowani i pomimo kapcia jestem zadowolony z rezultatu. Mieliśmy trochę pecha, ale i szczęście kończąc tak wysoko. Nie zdołaliśmy złapać Seba, ale jutro jest kolejny dzień, będzie inna pozycja na drodze i spróbujemy. Chciałbym być w walce o najważniejszą pozycję, ale pierwszego dnia wszyscy straciliśmy 40 minut, szukając punktu, który znalazł Nasser. Ma on teraz 50 minut przewagi, więc musiałby stracić 40, abyśmy mieli szansę. Walczymy o drugą pozycję. Mam świetny samochód i dobrego pilota. Wszystko jest idealnie.

MICHAŁ GOCZAŁ: - To był dla nas bardzo ciężki odcinek. Startowaliśmy za 15 ciężarówkami, więc cały czas jechaliśmy w kurzu. Wczoraj wymieniliśmy w naszym Can-Amie wiele części, ale dzisiaj chyba będzie trzeba zrobić to samo, bo to jest niemożliwe, co to auto dziś wytrzymało. Naprawdę, jestem w szoku. Kompletnie nie odpuszczaliśmy - maszyna naprawdę dostała w kość. Nawigacja była dziś naprawdę skomplikowana. Kilka razy się zgubiliśmy, ale myślę, że wszyscy mieli z tym problemy. Koniec końców uważam, że to był dla nas dobry etap. Bardzo trudny, wymagający, ale najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie.

SZYMON GOSPODARCZYK: - To był zdecydowanie najtrudniejszy etap tegorocznego Dakaru. Nasz Maverick naprawdę dostał dzisiaj w kość. Jechaliśmy bezpiecznie, nie złapaliśmy żadnego kapcia, pilnowaliśmy się. Jadąc za ciężarówkami było to naprawdę trudne. Cieszymy się z mety i z wyniku.

MAREK GOCZAŁ: - Na dzisiejszym etapie znów mieliśmy problem z samochodami jadącymi przed nami. Jechaliśmy jako pierwsi z klasy, więc cieszyłem się, że będziemy mieli dobrą widoczność. Tymczasem samochody z kategorii T1 cały czas się gubiły i jechały gdzieś między nami. To sprawiło, że znowu jechaliśmy w potwornym kurzu. W naszym przypadku nie dało się niestety przejechać tego etapu szybciej.  Chciałem dzisiaj wygrać, szkoda, że się nie udało. Tak czy inaczej - to jest nasz cel już do końca rajdu - wygrać jak najwięcej odcinków specjalnych i potwierdzić nasz potencjał.

ŁUKASZ ŁASKAWIEC: - Odcinek miejscami był bardzo trudny. W jednym miejscu zabłądziliśmy, ale nie straciliśmy tam wiele czasu. Dla nas problemem było to, że samochody jadące przed nami kompletnie ograniczały nam widoczność. Pod koniec próby złapaliśmy też kapcia, ale etap należy zaliczyć do udanych.

LORENZO SANTOLINO: - To był dla mnie dobry dzień. Aż do neutralizacji miałem solidne tempo. Potem dołączyłem do Barredy i Quintanilli i narzuciliśmy mocne tempo w trudnym nawigacyjnie terenie, z wieloma notkami, które czytaliśmy wspólnie, wzajemnie sobie pomagając. Barreda prowadził na superszybkim płaskowyżu. Powoli zostawałem z tyłu. Trzymałem się swojego tempa i stopniowo traciłem czas. Pod koniec nawet się zatrzymałem, by dokładnie sprawdzić notkę [w książce drogowej]. Poszło mi dobrze. Czy konsekwencja jest kluczowa? Dakar zaczyna się gdy się budzisz, a kończy kiedy idziesz spać. Dziś było kilka pułapek, dlatego skupiam się na wszystkich szczegółach.

ADRIEN VAN BEVEREN: - Próbowałem atakować wszędzie, gdzie mogłem, jednak z punktu widzenia nawigacji był to trudny odcinek. Wiedziałem jednak, że może się opłacić, więc dałem z siebie wszystko. Zadziałało. Fajnie. Biorąc pod uwagę to, przez co przeszedłem, cieszę się. Dwa poprzednie lata były trudne ze względu na wypadki. Zrobię co w mojej mocy, aby obronić przewagę, choć bez szaleństwa. Moim celem jest dotarcie do mety. Mówiłem to od początku i nic się nie zmieniło. Wykorzystam swoje doświadczenie i będę się trzymał pierwotnego planu. Jeszcze daleka droga, ale zamierzam cisnąć do końca.

JOSE IGNACIO CORNEJO FLORIMO: - Miałem okazję do ataku i to właśnie zrobiłem. Wiedziałem, że nawigacja będzie trochę skomplikowana i nieco obniżyłem tempo, żeby nie popełnić błędu. W tym tygodniu nadszedł czas, aby zmienić sposób patrzenia na pewne rzeczy. Przeszliśmy przez pierwszy tydzień i teraz trzeba przejść w tryb ataku. Jestem szczęśliwy i zmotywowany przed kolejnym etapem. Mimo, że nawigacja to moja specjalność, pierwszego dnia popełniłem duży błąd, przez co straciłem dużo pewności siebie. Miałem mały spadek morale, ale to już za mną. Muszę podziękować mojemu zespołowi, który zawsze wspierał mnie w 100%. Dziś wreszcie mam wynik na jaki liczyłem i ta radość sprawia, że czuję się dobrze. To zwycięstwo daje mi psychologicznego kopa. W tym tygodniu wiele się wydarzy, o czym mogliśmy się przekonać już dzisiaj.

SAM SUNDERLAND: - Początek dnia nie był dobry, Sanders miał wypadek na dojazdówce. Potem etap był bardzo trudny nawigacyjnie, zwłaszcza że musiałem startować jako jeden z pierwszych. To było trochę frustrujące, ale w następnych dniach inni też będą w takim położeniu. Oczywiście fajnie było prowadzić w rajdzie, ale to jeszcze nic nie znaczy. Przed nami wciąż kilka dni jazdy i wiele okazji do ataku. Cieszę się ze względu na Adriena, ale jednocześnie on będzie jutro startował przede mną, więc ciekawe, co się wydarzy.

ALEXANDRE GIROUD: - Pozostawanie na czele jest trudne. Dakar to nie jest taki rajd, w którym ja wygrywam, a inni przegrywają, więc pozostaję skoncentrowany. Dakar jest wciąż daleko - jak mawiał często Pierre Lartigue. Oczywiście, zawsze jest lepiej mieć 15-minutową przewagę, ale może ona stopnieć bardzo łatwo. Czuję się zrelaksowany, ponieważ quad pracuje bardzo dobrze. Wiele się jednak może zdarzyć. Mamy etapy po 700 - 800 kilometrów i jeszcze pięć dni. To mój szósty Dakar, ale w tym rajdzie trzeba uczyć się stopniowo. Miło będzie skończyć choćby na podium.

GERT HUZINK: - Dakar przebiega dla nas pomyślnie. Owszem straciliśmy trochę czasu z powodu problemu w dniu otwarcia, ale od tego czasu wszystko poszło gładko. Ten etap ułożył nam się świetnie. Było mnóstwo kurzu, ale wygląda na to, że zajęliśmy szóste miejsce i udało nam się jechać łeb w łeb z Lopraisem i Martinem van den Brinke, więc jesteśmy zadowoleni. Jechaliśmy na pełnym gazie. Każda ciężarówka na czele rajdu jest na limicie. Naszym celem jest miejsce w pierwszej dziesiątce.

akcje
komentarze
Gutierrez była blisko
Poprzedni artykuł

Gutierrez była blisko

Następny artykuł

Kronika video z Rajdu Dakar - Etap 7

Kronika video z Rajdu Dakar - Etap 7
Załaduj komentarze