Dakar: Mówią po 8 etapie

Wypowiedzi zawodników po ósmym etapie Rajdu Dakar 2020.

Dakar: Mówią po 8 etapie

MATHIEU SERRADORI: - Jestem bardzo szczęśliwy. To świetna historia. Wczorajszy dzień był bardzo skomplikowany, popełniliśmy błąd, który sporo nas kosztował. Dziś rano zrewanżowaliśmy się zostawiając wszystkich za sobą. To zwycięstwo dedykuję dla Paulo. Mobilizacja po takim dniu nie jest łatwa.

FERNANDO ALONSO: - Nie wiem co działo się z tyłu, ale pokonaliśmy tych co jechali przed nami. Dzień był niesamowity. Niestety przebiliśmy jedną oponę i straciliśmy trochę z naszego tempa, ale poza tym odcinek ułożył się idealnie. Marc spisał się niewiarygodnie na wydmach jeśli chodzi o nawigację. Pod koniec etapu widzieliśmy załogi, które gubiły się i tam też zyskaliśmy trochę czasu. Brak motocykli zmienił nieco sytuację dla pierwszych dwóch czy trzech samochodów. To dlatego nie mieli takiego tempa, jak podczas poprzednich dni. Skorzystałem na starcie z dalszej pozycji. To był piękny etap, dość szybki, z dużą ilością wydm. Wydmy są trudniejsze niż wyznaczone drogi, ale z jakiegoś powodu czuję się na nich bardziej komfortowo. Łapię na nich dobry rytm i płynność jazdy.

NASSER AL-ATTIYAH: - Ostatnia część etapu na wydmach była bardzo trudna. Cały czas otwierałem trasę, a do tego wszyscy jechaliśmy blisko. Te 50 kilometrów to naprawdę była walka. Wykonaliśmy niezłą robotę i jestem zadowolony. Bez motocykli na trasie nie było łatwo, nie mieliśmy żadnych śladów, ale Matthieu i tak dobrze nawigował.

KUBA PRZYGOŃSKI: - Bardzo mocne szóste miejsce na koniec dzisiejszego etapu. Ósmy odcinek był bardzo szybki, 30 min non-stop gaz w podłodze. Największym wyzwaniem okazała się walka ze słońcem, które było centralnie nad nami. Pionowo padające światło nie robiło cieni na wydmach i przez to musieliśmy jechać ostrożnie. Jestem zadowolony z dzisiejszego odcinka.

NANI ROMA: - Dzisiaj to dla wszystkich nie był łatwy etap po wczorajszej tragedii. Rano było dziwnie. Potem czekał nas szybki odcinek specjalny z kilkoma wydmami, dość miękkimi w niektórych miejscach. Staramy się jechać równo i codziennie się uczymy. Każdego dnia zmieniamy coś w samochodzie i jest z nim już znacznie lepiej. Cieszę się, że dotarliśmy do tego miejsca.

RAFAŁ MARTON: - Dzisiaj rano ze zdwojoną siłą zaatakowała nas „pechowa 13”, a dodatkowo musieliśmy pokonać zaklęcie ubiegłorocznego Dakaru - bo to właśnie na ósmym etapie po awarii silnika odpadliśmy rok temu. Udało się. Jesteśmy na mecie.Nie wymyśliłbym tego co spotkało nas rano. Tuż po strefie tankowania przed startem odcinka zmienialiśmy pasek napędowy i kiedy pasek był już zmieniony i próbowałem odkręcić klucz, którym uwalnia się wariator, urwała się śruba w tym kluczu i zablokowała nam wariator. Bezskutecznie próbowałem przy pomocy młotka i przecinaka usunąć tę śrubę, ale dopiero kiedy nadjechała ciężarówka rajdowa T4 z zespołu South Racing i udało się wyciąć tę śrubę kątówką. Przez to wszystko spóźniliśmy się na start odcinka ok 40 minut i pożegnaliśmy się z naszym dobrym wynikiem, ale jesteśmy na mecie i jedziemy dalej.

CASEY CURRIE: - To nie był najlepszy dzień. Na początku etapu złamaliśmy drążek kierowniczy. Na szczęście mam Seana w samochodzie. Większość chłopaków wymienia to w 48 minut, a my zrobiliśmy to w osiem. Mocno cisnęliśmy przez cały dzień. Musieliśmy jeszcze wymienić pasek 20 km przed metą. Generalnie przed nami jeszcze długa walka. Będziemy dalej cisnęli. Pojazd spisuje się dobrze, ale potrzebujemy lepszych dni.

 

akcje
komentarze
Tylko Serradori przed Alonso

Poprzedni artykuł

Tylko Serradori przed Alonso

Następny artykuł

Hat trick Karginowa

Hat trick Karginowa
Załaduj komentarze