WRC
21 sty
Wydarzenie zakończone
W
Arctic Rally
26 lut
Kolejne wydarzenie za
31 dni
IMSA
30 sty
Practice 1 za
3 dni
W
Sebring 12 Hours
17 mar
Kolejne wydarzenie za
50 dni
Formuła 1
28 mar
Race za
62 dni
11 kwi
Canceled
ERC
26 lis
Wydarzenie zakończone
RSMP
W
Rajd Świdnicki Krause
23 kwi
Kolejne wydarzenie za
87 dni
W
Rajd Nadwiślański
14 maj
Kolejne wydarzenie za
108 dni
Zobacz pełną wersję:

Dakar: Mówią po 9 etapie

akcje
komentarze
Dakar: Mówią po 9 etapie
Autor:
Współautor: Marcin Wyrzykowski

Reakcje uczestników Rajdu Dakar po dziewiątym etapie rywalizacji.

STEPHANE PETERHANSEL: - Najbardziej zróżnicowany etap. Poza wydmami, było praktycznie wszystko. Zaczęliśmy spokojnie, ponieważ było wiele kamieni i chcieliśmy uniknąć przebicia [opony]. Dogoniliśmy Carlosa i Nassera, którzy złapali kapcie. Skoncentrowaliśmy się na czystej jeździe. To taki prawdziwy dakarowy dzień, podczas którego nie liczy się tylko prędkość, ale właściwe zarządzanie kilometrami, mechaniką, oponami... Namiastka tego, co znaliśmy z Afryki. Zawsze byłem dobry tam, gdzie było najciężej i inni mieli problemy. To przytrafiło się właśnie dzisiaj. Trzeba utrzymać nerwy na wodzy.

NASSER AL-ATTIYAH: - Nawigacja nie była problemem, ale trzy razy przebiliśmy oponę. Nie mieliśmy już zapasu i zdecydowaliśmy, że musimy po prostu dojechać. Stephane nas wyprzedził. Dzisiejszy dzień nie był łatwy, ale co możemy zrobić? Nic w oponach nie zmienimy. Takie jest życie. Nie jestem rozczarowany. Robię, co mogę, jestem na mecie. Wciąż wszystko jest możliwe.

MARTIN PROKOP: - Zdecydowanie najtrudniejszy odcinek Dakaru, bardzo skomplikowany. Pełno kamieni, co chwila ktoś łapał kapcia. Nam udało się tego uniknąć, a Viktor [Chytka, pilot] wykonał świetną pracę. Wynik wygląda dobrze. Jesteśmy zadowoleni.

KUBA PRZYGOŃSKI: - Bardzo trudny oes. Na 200 kilometrze przebiliśmy dwie opony. Krótko potem złapaliśmy trzeciego kapcia, co oznaczało, że brakowało nam już zapasu. Jechaliśmy ostrożnie, ale przytrafiło się kolejne przebicie. Naprawiliśmy to sami i działało przez 100 km, jednak ponownie musieliśmy się zatrzymać i liczyć, że ktoś pożyczy nam zapas. Szczęśliwie pomógł nam Shameer Variawa z Toyota Gazoo Racing. Dostałem przykrą wiadomość o Maćku Giemzie i jego wycofaniu. Wierzę, że w pełni wyzdrowieje i wróci ponownie na Dakar.

NANI ROMA: - Etap był bardzo zróżnicowany. Niektóre fragmenty podobały mi się bardziej, inne mniej. Było wiele sekcji z dużą ilością kamieni. Przebiliśmy jedną oponę. Ciężko podążało się w takim terenie. Dalej mieliśmy kilka typowo rajdowych fragmentów, gdzie jazda była prawdziwą przyjemnością. Generalnie jestem bardzo zadowolony z tego, jak się sprawy mają. Hunter spisuje się dobrze, a zespół pracuje bajecznie. Robimy postępy każdego dnia.

MICHAŁ GOCZAŁ: - Odcinek od początku układał nam się rewelacyjnie, myślałem, że będziemy na nim pierwsi albo drudzy. Wiedziałem, że jedziemy szybko, wyprzedzaliśmy wiele załóg. Po tankowaniu złapaliśmy jednego kapcia, wymieniliśmy koło bardzo szybko więc to nie była duża strata, problemy zaczęły się później. Na neutralizacji poczułem, że coś dzieje się z Can-amem, okazało się, że urwaliśmy tylni drążek kierowniczy, mieliśmy dużo problemów z jego wymianą. Na samym końcu, 10 kilometrów przed metą kolejny raz złapaliśmy kapcia. Dojechaliśmy na metę już na samej feldze. To był ciężki oes dla sprzętu, ale mi się podobał. Kontrolowaliśmy tempo, a usterki zdarzają się każdemu. Jutro będziemy walczyć dalej.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Odcinek od początku układał nam się rewelacyjnie, myślałem, że będziemy na nim pierwsi albo drudzy. Wiedziałem, że jedziemy szybko, wyprzedzaliśmy wiele załóg. Po tankowaniu złapaliśmy jednego kapcia, wymieniliśmy koło bardzo szybko więc to nie była duża strata, problemy zaczęły się później. Na neutralizacji poczułem, że coś dzieje się z Can-amem, okazało się, że urwaliśmy tylni drążek kierowniczy, mieliśmy dużo problemów z jego wymianą. Na samym końcu, 10 kilometrów przed metą kolejny raz złapaliśmy kapcia. Dojechaliśmy na metę już na samej feldze. To był ciężki oes dla sprzętu, ale mi się podobał. Kontrolowaliśmy tempo, a usterki zdarzają się każdemu. Jutro będziemy walczyć dalej.

MAREK GOCZAŁ: - Najbardziej wyczerpujący odcinek jaki do tej pory jechałem podczas tego Dakaru. Fizycznie to było ekstremalnie trudne do zniesienia, dopytywałem Rafała jak daleko mamy do mety, ból pleców na tej kamienistej trasie był nie do zniesienia.

RAFAŁ MARTON: - Po wczorajszej (naszym zdaniem niesprawiedliwej) karze, postanowiliśmy pokazać swoją sportową złość i pojechać dziś szybciej. Bardzo cieszymy się, że pomimo tego przejechaliśmy oes czysto bez „kapci” i bez innych przygód. Na metę dotarliśmy z trzecim rezultatem, a w generalce póki co mamy 8 miejsce, ale to się jeszcze zmieni. Cieszymy się z naszego tempa na dzisiejszym trudnym odcinku.

FRANCISCO LOPEZ: - Trudny dzień. Odcinek był szybki i wymagający. Bardzo dużo kamieni. Z nawigacją nie mieliśmy problemów. Mój pilot spisał się bardzo dobrze. Jestem zadowolony.

KONRAD DĄBROWSKI: - Mamy bardzo ładną scenerię, bo startujemy nad morzem, ale to będzie długi oes, prawdopodobnie z trudną nawigacją. Postaram się trzymać dobry rytm, nie popełniać zbyt wielu błędów i zobaczymy, jak to się skończy na mecie. Dziewiąty etap Rajdu Dakar był naprawdę bardzo trudny. Wiele kilometrów po kamieniach, z bardzo trudną nawigacją, także dzisiaj można było wiele przegrać i głównie jestem zadowolony z tego, że dojechałem do mety cały i zdrowy i mogę kontynuować rajd, bo naprawdę dzisiaj było ciężko, więc meta jest dużym osiągnięciem

KEVIN BENAVIDES: - Właśnie dowiedziałem się, że mój brat miał wywrotkę. Bardzo mi przykro, z jego powodu. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało. To był dla mnie także wyjątkowy dzień, ponieważ mija rok od śmierci Paulo Goncalvesa. Zaatakowałem, starałem się pozostać skupionym i pilnowałem tempa. Wykonałem dobrą pracę, podobnie jak Nacho. Czeka nas walka. Zostało jeszcze wiele kilometrów i sytuacja może zmieniać się z sekundy na sekundę.

IGNACIO CORNEJO: - Było ciężko. Spodziewaliśmy się długiego dnia. Toby [Price] walczył ze mną w klasyfikacji generalnej. Jest kontuzjowany, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. To świetny gość. Przez cały odcinek otwierałem trasę. Straciłem koncentrację, gdy dowiedziałem się o Tobym, ale w końcówce wykonałem dobrą robotę. Atak w pojedynkę jest mentalnie wymagający. Sam siebie motywowałem i mam nadzieję, że zaoszczędziłem trochę czasu, jeśli chodzi o generalkę. Każdy chce przyspieszyć w drugiej części rajdu i gdy zbliżasz się do limitu, zaczyna być niebezpiecznie. Trzeba kontrolować ryzyko, choć nie jest to łatwe.

RICKY BRABEC: - Toby zaliczył dziś wywrotkę. Był ranny, szczególnie jeśli chodzi o lewą rękę. Dość mocno uderzył lewą stroną. Na początku (po wypadku) nie wiedział co się wokół niego dzieje. Chyba z siedem razy pytał mnie, gdzie jest i kim ja jestem. Zostałem z nim aż do przybycia lekarzy. Wiecie, myślimy o tym codziennie rano, zawsze, kiedy zakładamy kombinezon, że coś takiego może przydarzyć się każdemu z nas. Rok temu straciliśmy Paulo, dziś rozbił się Toby, ale będzie z nim ok. Po tym zdarzeniu reszta dnia była trudna.

MATTHIAS WALKNER: - Na początku było naprawdę dobrze i obiecująco. Ruszaliśmy nad brzegiem Morza Czerwonego, a trasa wzdłuż wybrzeża była naprawdę fajna do jazdy. Potem wjechaliśmy do kanionów, było to niezwykle trudne i ciężko było ze złapaniem właściwego rytmu. Do 130 kilometra szło jednak nieźle, radziłem sobie również z nawigacją. Potem dojechałem do miejsca wypadku Toby’ego. W pierwszej chwili nie wyglądało to dobrze. Brabec i Sunderland, którzy udzielili mu pierwszej pomocy, ruszyli tuż przede mną, wzbijając w powietrze tumany kurzu na tej niebezpiecznej trasie, w kanionach, w których nie ma wiatru. Nie było nic widać i to nie było zbyt zabawnie. Po tankowaniu stawka się trochę rozjechała, a ja nie mogłem nadążyć za tempem czołówki. Mimo, że nasze opony mogą wiele wytrzymać, zniszczyłem je już do momentu tankowania. Trasa była bardzo techniczna, z dużą ilością kamieni. Miałem już wcześniej ryzykowne momenty i wiedziałem, że jeśli teraz przycisnę, to… Później czołówka pogubiła się. Do tego Sanders i Sunderland też mieli kraksy. Sam uszkodził roadbook. Etap psychicznie był naprawdę wyczerpujący. Było bardzo niebezpiecznie. Cieszę się, że jestem na mecie w jednym kawałku.

EMANUEL GYENES: - Dzisiaj mieliśmy jakieś 400 kilometrów po kamieniach. Zaczęliśmy od fajnego fragmentu trasy nad morzem, a potem były wspomniane kamienie, przez wiele kilometrów w kanionach. To był trudny odcinek specjalny, na którym łatwo było sobie coś zrobić.

MARTIN MACIK: - Mamy za sobą dziewiąty etap. Staraliśmy się trzymać tempo, jak umieliśmy. Od samego początku było mało przyjemnie. Kurz, kurz i jeszcze raz kurz. Non stop dźwięk sentinelu. My kogoś wyprzedzaliśmy albo ktoś nas wyprzedzał. Było naprawdę trudno. Strasznie zniszczona droga. Wygląda to jednak na pierwsze miejsce, pierwszy raz w życiu, więc jestem strasznie szczęśliwy.

 

Słodko-gorzki dzień Benavidesów

Poprzedni artykuł

Słodko-gorzki dzień Benavidesów

Następny artykuł

Peterhansel po raz 81

Peterhansel po raz 81
Załaduj komentarze