Loeb żartuje z Al-Attiyaha
Sebastien Loeb żartobliwie nawiązał do słów Nassera Al-Attiyaha, który mówił, że Toyota jest dopiero trzecim najmocniejszym samochodem w Dakarze.
Po siódmym etapie Rajdu Dakar 2023 Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel mają w kieszeni ponad godzinną przewagę nad drugimi w generalce Henkiem Lateganem i Brettem Cummingsem.
Katarski kierowca Toyoty przed rozpoczęciem maratonu wskazywał, że jego największym rywalem w walce o końcowy sukces jest Sebastien Loeb ze stajni Bahrain Raid Xtreme.
Loeb, pilotowany przez Fabiana Lurquina, był w sobotę dopiero dziewiąty na etapie, ponad szesnaście minut za zwycięzcami próby Yazeedem Al Rajhim i Dirkiem von Zitzewitzem. Dzisiejsze kłopoty nawigacyjne nie były jednak jedynym problemem, z jakim spotkał się w Arabii Saudyjskiej w tym roku. Francuz stracił sporo z powodu licznych przebić opon na trzecim etapie, następnie dręczyły go kłopoty techniczne, a do tego położył auto na boku po niefortunnym lądowaniu za jedną z wydm na piątej próbie.
Huntera Loeba, samochód zbudowany przez Prodrive, uważano za jeden z najmocniejszych w stawce. Al-Attiyah wcześniej twierdził nawet, że jego Toyota w kontekście osiągów jest trzecia za Hunterem T1+ i Audi RS Q e-tron E2.
Loeb zapytany przez motorsport.com o powyższe komentarze Nassera, odparł żartobliwie: - Spójrz na tabelę. W pierwszej szóstce jest chyba pięć Toyot, więc nie wygląda na taki zły samochód.
Niezależnie od tego, jakim autem dysponuje, Loeb pozostaje skupiony na tym, co chce zrobić w dalszej części Rajdu Dakar: - Staramy się o poprawienie swojej sytuacji w klasyfikacji generalnej. Owszem do czołówki mamy dużą stratę, ale rajd jest długi. Oczywiście Nasser jest daleko przed resztą. Zobaczymy co da się zrobić. Dakar kończy się dopiero na linii mety. Jest skomplikowany, długi i jeszcze wiele może się zdarzyć.
Rzecz jasna zdaje sobie sprawę, że problemy mogą pojawić się w każdej chwili, jak to się stało z Audi, które pożegnało się z szansami na zwycięstwo.
- Wczoraj skoczyli (na wydmie) w złym miejscu, a dziś kolejny z ich samochodów miał kłopoty. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw w ich przypadku, ale stało się - dodał.
- Dla mnie to było na granicy - opowiadał o miejscu wczorajszych wypadków reprezentantów niemieckiego producenta, Carlos Sainza i Stephane’a Peterhansela, za szczytem wydmy na 212 kilometrze. - Ja też skoczyłem, może trochę mniej niż oni, bo widziałem co się dzieje. W każdym razie także pojechaliśmy źle. Książka drogowa mówiła, aby skręcić w lewo, ale ślad po motocyklach wyglądał na dobry.
- Byłem zaskoczony. To był lewy zakręt na szczycie. Zdążyliśmy przyhamować, ale skoczyliśmy i uszkodziliśmy dyferencjał - opowiadał dziewięciokrotny rajdowy mistrz świata, który liczy na dalsze etapowe zwycięstwa w pozostałej części rajdu.
Video: Klip z szóstego etapu Rajdu Dakar 2023
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.