Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Polskie sukcesy i porażki w Dakarze 2026

48. Rajd Dakar to już historia, ale polscy kibice jeszcze długo będą wspominać tegoroczną edycję legendarnego maratonu, który po raz siódmy został rozegrany w Arabii Saudyjskiej.

Energylandia Rally Team

Energylandia Rally Team

Autor zdjęcia: Energylandia Rally Team

Polskie nazwiska na liście startowej Dakaru pojawiają się regularnie od 27 lat, ale w tym roku padł rekord i w najtrudniejszym rajdzie terenowym na świecie zobaczyliśmy prawie 30 polskich zawodników.

Do rajdu zgłosiło się aż 15 załóg z polskimi licencjami, wydanymi przez Polski Związek Motorowy, w niemal wszystkich kategoriach rajdu (z wyjątkiem kategorii Stock) oraz w Dakar Classic. Łącznie 29 polskich kierowców, pilotów i mechaników znalazło się na liście zgłoszeń. Aż 14 pojazdów z polskimi flagami przy nazwiskach dotarło do mety w Yanbu, pomimo mniejszych lub większych problemów na trasie.

Motocykle

W tegorocznej edycji wystartowało czterech polskich motocyklistów, w tym dwóch debiutantów. Trzech Polaków z powodzeniem dotarło do mety. Najwyżej sklasyfikowany został Konrad Dąbrowski, dla którego był to już piąty start w Dakarze. Polak co roku poprawia swoje wyniki. Nie inaczej było tym razem. Zajął znakomite 4. miejsce w klasie Rally 2, zwyciężył w kategorii Juniorów i był 13. w klasyfikacji generalnej. Tym samym zrealizował w 100% założony plan.

- Tegoroczny Rajd Dakar był dla mnie testem i wygląda na to, że go zdałem. Ten Dakar przetestował mnie pod wieloma względami, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Sprawdził moją wytrzymałość na ból, umiejętności mechaniczne i waleczność. Od drugiego etapu codziennie musiałem walczyć i cieszę się, że uporałem się ze wszystkimi przeciwnościami, jakie pojawiły się na mojej drodze. Poprawiłem się o trzy miejsca w generalce i Rally 2 względem ubiegłorocznej edycji, więc jestem bardzo zadowolony. Cieszy mnie ta czwarta pozycja w Rally 2, trzynasta łącznie i pierwsza w Juniorach. Ukończyłem piąty z moich pięciu Dakarów i cieszę się, że niezależnie od tego, co się w nich działo, to ze wszystkim sobie poradziłem. Jestem bardzo szczęśliwy! Czuję, że pokazałem charakter i że jestem jednym z najlepszych zawodników w Rally 2. Wrócę po więcej, wrócę po podium i będę walczył dalej – powiedział Dąbrowski.

Konrad Dabrowski, Duust Rally Team

Konrad Dabrowski, Duust Rally Team

Autor zdjęcia: DUUST Rally Team

Dwóch kolejnych Polaków w motocyklowej stawce to dakarowi debiutanci. 20-letni Filip Grot za cel postawił sobie przede wszystkim ukończenie rajdu. Dzięki temu mógł cieszyć się jazdą, co przyniosło całkiem dobry wynik i ukończył rajd na 2. miejscu w klasyfikacji Juniorów, 40. pozycji w Rally 2 i 51. wśród wszystkich motocyklistów.

- Jesteśmy w Janbu. 14 dni walki o przetrwanie, to znaczy z tego to tak z 8 było walki o przetrwanie, a kilka było rzeczywiście przyjemnych. Dzisiaj super odcinek, 105 km, dosyć szybki. Bardzo mi się podobał, do tego stopnia, że się zgubiłem na 25 minut, żeby sobie jeszcze troszkę pojeździć, ale mamy to. Jestem bardzo zadowolony. Naprawdę jestem przeszczęśliwy z tego, co udało nam się zrobić – ukończyć Dakar – mówił Grot.

Robert Przybyłowski, drugi z polskich debiutantów, również walczył przede wszystkim o dotarcie do mety. Udawało mu się unikać poważniejszych problemów, dzięki czemu z etapu na etap notował coraz lepsze wyniki. Ostatecznie zajął 59. miejsce w Rally 2 i 70. w klasyfikacji generalnej.

- Jestem już na mecie i jestem cały. Nie było dzisiaj łatwo, jak zawsze. Dakar nigdy nie jest łatwy, więc mówienie o tym, że będzie szybko, łatwo, prosto, jak na początku, przed startem, absolutnie nie ma sensu, bo na pewno nie było dzisiaj łatwo. Melduję wykonanie zadania. Cel osiągnięty, meta zrealizowana, także zadanie zostało wykonane. 59. w Rally 2, także lepiej niż zakładałem – stwierdził Przybyłowski.

Czytaj również:

Niestety, nie ukończył rajdu Bartłomiej Tabin, dla którego był to trzeci z rzędu Dakar. Niefortunne uderzenie motocyklem w kamień dwa dni przed końcem spowodowało upadek i złamaną ręką.

Samochody

W najwyżej kategorii samochodowej Ultimate zgłosiły się trzy debiutujące w tej klasie załogi zespołu Energylandia Rally Team, znanego ze swoich świetnych wyników w poprzednich edycjach w klasach Challenger i SSV.

Okazało się, że w nowej kategorii, za kierownicami Toyot Hilux T1+, rodzina Goczałów również potrafi być konkurencyjna i to w starciu z załogami zespołów fabrycznych. Cała sportowa Polska była szczególnie dumna z Eryka, gdy młody kierowca wygrał etap 9., a drugi był jego wujek Michała. Znakomitą, równą i bardzo szybką jazdą popisał się także ojciec Eryka – Marek. Wszystkie 3 załogi ukończyły rajd w czołowej dwudziestce załóg Ultimate – Marek Goczał i Maciej Marton zajęli 13. miejsce, Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk 17., a Michał Goczał i Diego Ortega 19.

- Jesteśmy cali i zdrowi na mecie – to jest najważniejsze. To od samego początku było nadrzędnym celem. Tradycyjnie – jak to zwykle bywa na mecie Dakaru – już myślimy o przyszłorocznej edycji. Zawsze jest tak, że meta jednego Dakaru jest początkiem przygotowań do kolejnego. Pokazaliśmy, że mamy dobre tempo i jesteśmy w stanie walczyć z każdym. Możemy obiecać jedno – wyeliminujemy wszystkie błędy, przygotujemy się jeszcze lepiej i za rok będziemy jeszcze szybsi – powiedział Marek Goczał.

Załoga Aliyyah Koloc (reprezentująca Seszele) i Marcin Pasek (Polska), również debiutujący w Ultimate, nie dotarli do mety po problemach technicznych na etapie 9.

#205 Energylandia Rally Team Toyota: Eryk Goczal, Szymon Gospodarczyk

#205 Energylandia Rally Team Toyota: Eryk Goczal, Szymon Gospodarczyk

Autor zdjęcia: A.S.O.

Challenger

W klasie Challenger wystartowały dwie polskie załogi z zespołu Zoll Racing. Choć po drodze nie brakowało kłopotów, w tym pokonywania wydm po zmroku, oba duety ukończyły rajd. W dodatku bracia Łukasz i Michał Zoll poprawili swój zeszłoroczny wynik (35. miejsce), przyjeżdżając na metę z 26. lokatą. Ich koledzy z zespołu, Piotr Beaupre i Jarosław Kazberuk, zostali sklasyfikowani o jedną pozycję wyżej – na 25. miejscu.

SSV

Kolejny polski debiut miał miejsce w klasie SSV. Maciej Oleksowicz i Marcin Sienkiewicz świetnie poradzili sobie z tym zadaniem, kończąc rajd w czołowej dziesiątce – na 9. miejscu. Na mecie czekała ich kolejna miła niespodzianka w postaci medalu za zwycięstwo w kategorii debiutantów w tej klasie.

- Radość bierze się z tego, że spełnia się jakieś oczekiwania, swoje oczekiwania, i cele, jakie się postawiło przed tym wydarzeniem i rzeczywiście z mojej perspektywy spełniliśmy wszystkie cele, które sobie postawiliśmy na tym rajdzie. Jesteśmy na mecie, dużo się nauczyliśmy, przeżyliśmy fantastyczną przygodę i taki cel, o którym nie mówiliśmy głośno, bo nie wypadało, bo specjaliści mówili: nie myśl w ogóle o wyniku, jednak za pierwszym razem byłaby to arogancja, ale gdzieś w głowie ten cel pierwszej dziesiątki był i też mamy to. Czego można chcieć więcej? – podsumował Oleksowicz.

Maciej Giemza, były dakarowy motocyklista, zadebiutował w Dakarze 2026 w roli pilota SSV. Jego kierowcą był Saudyjczyk Hassan Jameel. Saudyjsko-polski duet nie uniknął problemów na trasie, ale dotarł do mety, zajmując ostatecznie 26. miejsce.

Maciej Oleksowicz, Marcin Sienkiewicz, South Racing CAN-AM

Maciej Oleksowicz, Marcin Sienkiewicz, South Racing CAN-AM

Ciężarówki

Po kilkuletniej przerwie polscy kibice znów mogli oglądać polską ciężarówkę. Za kierownicą biało-czerwonego Iveco zasiadł debiutujący Dariusz Łysek, któremu towarzyszyli w kokpicie dakarowi weterani – Jacek Czachor w roli pilota i Dariusz Rodewald jako mechanik pokładowy.

W pierwszej części rajdu polskie trio radziło sobie całkiem dobrze, awansując z etapu na etap. Poważne problemy pojawiły się w drugim tygodniu, kiedy Polacy przewrócili ciężarówkę na bok, zderzyli się z drzewem i musieli dokonywać poważnych napraw na trasie. Pomimo tych przygód, dotarli do mety tuż za pierwszą dziesiątką – na 11. pozycji.

- Dakar 2026 ukończony. Na 40 km przed metą jeszcze zmiana koła.  Już nawet nie liczyliśmy, który to raz. Nieważne. Dojechaliśmy. 11. miejsce w klasyfikacji ciężarówek. To był długi, trudny i momentami bezlitosny rajd - ale właśnie dlatego tak wyjątkowy – mówił Łysek.

Dakar Classic

Rekordową polską obsadę miał w tym roku Dakar Classic. Na starcie stanęły aż 4 polskie załogi, a tym 3 debiutujące.

Już na pierwszym etapie, po świetnym drugim miejscu na prologu, współpracy odmówiło Porsche 924 Tomasza Staniszewskiego i Stanisława Postawki, którzy w zeszłym roku zajęli rewelacyjne 4. miejsce. Zawodnicy musieli czekać na części, ale powrócili do rywalizacji na szóstym etapie, dwukrotnie zajmując miejsca na etapowym podium. Ostatecznie zostali sklasyfikowani na 80. miejscu.

Problemy nie ominęły także debiutujących Pawła Kośmińskiego i Bartka Balickiego, którzy na dziesiątym etapie dachowali swoim Mercedesem klasy G. Pomimo tego duet dotarł do mety i został sklasyfikowany na 31. pozycji.

Najwyżej z Polaków uplasowali się inni debiutanci, Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński w Toyocie Land Cruiser HDJ 80. Ta załoga unikała poważnych problemów i z etapu na etap osiągała coraz lepsze wyniki, co finalnie dało im 6. miejsce.

Kamena Rally Team

Kamena Rally Team

Autor zdjęcia: Kamena Rally Team

Po raz pierwszy w Dakar Classic wystartowała polska ciężarówka, na pokładzie której saudyjskie trasy pokonywali Tomasz Białkowski, Dariusz Baśkiewicz i Adam Grodzki. Trio okazało się rewelacją tegorocznej edycji, zapisując się w historii Dakar Classic jako pierwsza załoga ciężarówki, która zdobyła etapowe zwycięstwo w klasyfikacji generalnej (3. etap).  Panowie także zajęli 3. miejsce na szóstym etapie, a rajd ukończyli na 9. pozycji, dominując w kategorii ciężarówek.

- Przyjechaliśmy do Arabii Saudyjskiej z nastawieniem, żeby przeżyć fajną przygodę i zebrać doświadczenie. Ale wyniki, które osiągaliśmy od samego początku, bardzo nas zaskakiwały. Z odcinka na odcinek było coraz lepiej. Popełnialiśmy błędy nowicjuszy, ale szybko wyciągaliśmy wnioski. I to zaprocentowało. To marzenie wielu kierowców — a my dziś je spełniliśmy – powiedział kierowca DAFa „The Bull”, Tomasz Białkowski.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Historyczne polskie zwycięstwo
Następny artykuł Wszystkiemu winne opony?

Najciekawsze komentarze

Najnowsze wiadomości