Sanz wspomina Gonçalvesa

Laia Sanz, reprezentantka GasGas Factory Racing, przyznaje, że niedziela była trudnym dniem po tragicznych wydarzeniach na trasie siódmego etapu Rajdu Dakar.

Sanz wspomina Gonçalvesa

Paulo Gonçalves poniósł śmierć w wypadku na siódmym etapie Rajdu Dakar. Do tragedii doszło w strefie wydm, na 276 kilometrze odcinka specjalnego. Gonçalves po upadku stracił przytomność. Nastąpiło zatrzymanie pracy serca. Motocyklistę przewieziono śmigłowcem do szpitala w Lajli, gdzie lekarze stwierdzili zgon Portugalczyka.

Organizatorzy w porozumieniu z zawodnikami postanowili odwołać ósmy, poniedziałkowy etap rajdu w kategoriach motocykli i quadów.

- Dobrze, że w poniedziałek nie jechaliśmy. Mogliśmy trochę odpocząć, przemyśleć pewne rzeczy i sądzę, że jesteśmy w lepszej formie niż w niedzielę. To również był odpowiedni gest szacunku wobec jego rodziny. Gdybyśmy ścigali się dalej na kolejnym etapie, to tak, jak gdyby nic się nie stało. Wiem, że bywało też inaczej. Pamiętam, jak zginął polski motocyklista w Ameryce Południowej. Na odprawie poświęcono mu wtedy minutę ciszy - powiedziała Sanz.

- Nie wiem, jak z tym wszystkim poradzili sobie ludzie, którzy byli blisko całej sytuacji. Wszystko widzieliśmy. Reanimowali go, trwało to jakieś 25 minut… Nie byłam w stanie dalej jechać w grupie, z którą podążałam. Byłam z Metge i Fagotterem i zostawili mnie. Nie mogłam nawet czytać roadbooka. Możliwe, że takie wydarzenia bardziej na mnie wpływają. Ciężko mi będzie ukończyć rajd - kontynuowała motocyklistka.

Laia Sanz i Paulo Gonçalves jeździli razem w zespole Hondy w 2015 roku.

- To był dobry człowiek. Znam wielu zawodników z czołówki, których stać na różne sztuczki, aby np. nie otwierać trasy. Paulo nie był w stanie zrobić czegoś takiego. Jeśli wygrywał etap to po prostu dlatego, że był najszybszy. Był niesamowitym sportowcem, był uczciwy i życzliwy dla wszystkich. Był jednym z najlepszych tutaj - dodała.

Przyznaje, że po nadejściu nowej generacji szybkich zawodników, sporo ryzykuje się w walce o jak najlepsze rezultaty.

- Mamy nową generację zawodników. Każdy z nich jest prawdziwym sportowcem, wszyscy są profesjonalistami. Jest wiele zespołów producenckich, a poziom znacznie się podniósł. Chcąc być w czołówce, trzeba ryzykować. Ludzie nauczyli się lepiej nawigować, zespoły mają lepsze możliwości i większe budżety, a chcąc wypracować jakąś różnicę ryzykuje się. W niedzielę to nie był szczególnie bezpieczny etap, ale nie ma w tym niczyjej winy. Tak już jest. Rajdy po prostu stały się bardziej niebezpiecznie - zakończyła.

akcje
komentarze
F1 bardziej wymagająca niż Dakar

Poprzedni artykuł

F1 bardziej wymagająca niż Dakar

Następny artykuł

Alonso spełnił swoje oczekiwania

Alonso spełnił swoje oczekiwania
Załaduj komentarze