Lawson: Nie chcę być częścią DTM

Nowozelandczyk przyznał, że nie chce dłużej ścigać się w niemieckiej serii po tym, w jak kontrowersyjny sposób rozstrzygnięto mistrzostwo.

Lawson: Nie chcę być częścią DTM

Liam Lawson miał szansę zdobyć tytuł serii DTM w swoim debiutanckim sezonie. W zdobyciu mistrzostwa przeszkodziła kolizja, której kierowca Red Bulla był ofiarą podczas drugiego wyścigu na Norisring.

Inny pretendent do tytułu, Kelvin van der Linde na starcie ściął pierwszy zakręt i uderzył w auto 19-latka. Uszkodzenia były na tyle duże, że Lawson przestał się liczyć w wyścigu.

Całą sytuację wykorzystał Maximilian Gotz, który dzięki poleceniom zespołowym od Mercedesa przebił się na pierwszą pozycję, co pozwoliło mu zdobyć tytuł mistrzowski.

Nowozelandczyk po wyścigu zaatakował zawodnika z RPA, nazywając go idiotą i kierowcą, który gra nieczysto. Van der Linde uderzył w Ferrari Lawsona dwa razy podczas rundy na Norisring.

Reprezentant Audi Sport przeprosił za pomocą mediów społecznościowych swojego rywala za ten incydent.

Sam Lawson twierdzi, że cały sezon spędzony w DTM bardzo mu się podobał, jednak wydarzenia na torze w Norymberdze pozostawiły po sobie duży niesmak.

- Incydent na pierwszym zakręcie był dla mnie najbardziej frustrującą częścią weekendu. Cały sezon ogólnie bardzo mi się podobał. Nie spodziewałem się, że to wszystko zakończy się w taki sposób. Nie chciałbym być częścią czegoś takiego w przyszłości.

Do całej sytuacji odniósł się również doradca Red Bulla, Helmut Marko.

- Przygoda z DTM jest zakończona. Liam w przyszłym sezonie dalej będzie jeździć w Formule 2. Dodatkowo będzie wykonywał test młodego kierowcy w F1 oraz dostanie kilka piątków - podsumował.

akcje
komentarze
Rast wraca do DTM
Poprzedni artykuł

Rast wraca do DTM

Następny artykuł

Berger: To zaszkodziło DTM

Berger: To zaszkodziło DTM
Załaduj komentarze