WRC
26 lut
Wydarzenie zakończone
22 kwi
Kolejne wydarzenie za
48 dni
Formuła 1
28 mar
Race za
23 dni
W
Emilia Romagna GP
16 kwi
Kolejne wydarzenie za
42 dni
ERC
W
Azores Rallye
06 maj
Kolejne wydarzenie za
62 dni
18 cze
Kolejne wydarzenie za
105 dni
RSMP
W
Rajd Świdnicki Krause
23 kwi
Kolejne wydarzenie za
49 dni
W
Rajd Nadwiślański
14 maj
Kolejne wydarzenie za
70 dni
Zobacz pełną wersję:

Trudna decyzja Kubicy

W Zolder wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Robert Kubica po raz pierwszy stanął na podium w DTM. To nie wszystko, bowiem za sobą zostawił wszystkich sześciu kierowców fabrycznych BMW.

Trudna decyzja Kubicy

W niedzielnym wyścigu na torze w Zolder reprezentant Orlen Team ART ustąpił tylko René Rastowi i Nico Müllerowi. Radość i satysfakcja zarówno Roberta Kubicy, jak i jego zespołu, były oczywiste.

Sukces poprzedziła pechowa, sobotnia część przedostatniej rundy DTM 2020.

W sobotnim wyścigu, już po zmianie opon, Polak jechał w swoim BMW M4 na dziesiątej pozycji. Niestety pojawiły się problemy z silnikiem i Kubica zjechał do boksu, wycofując się z rywalizacji po 19 okrążeniu. Zespół czekało sporo pracy, aby przygotować samochód na niedzielną część zawodów. Poradzili sobie z tym bardzo dobrze.

- Po problemie z silnikiem w pierwszym wyścigu w sobotę, wymieniono kilka rzeczy. Ponieważ w Zolder nie wolno uruchamiać silnika po godzinie 18:00, inżynierowie nie byli zgodni co do tego, czy usterka została naprawiona. Po krótkiej dyskusji podjęto decyzję o jego wymianie, jak również kilku innych części. Praca zakończyła się krótko po północy. Wykorzystałem ten sam silnik, z którym jechałem w drugi weekend na torze Nürburgring, kiedy będąc na szóstej pozycji musiałem wycofać się z powodu usterki skrzyni biegów. Już w kwalifikacjach zauważyłem, że mój pakiet był dobry, że silnik i związane z nim mapowanie pozwalają mi na dobry wyścig - powiedział Robert Kubica.

Czytaj również:

W niedzielnym wyścigu, Kubica podążając już na trzeciej pozycji miał możliwość zaatakowania Nico Müllera. Podkręcenie tempa mogło jednak za bardzo obciążyć opony i przełożyć się na gorsze tempo w samej końcówce rywalizacji. Polak postanowił więc pilnować już swojego miejsca, choć nie była to łatwa decyzja.

- Kiedy nagle zobaczyłem przed sobą Nico Müllera i poczułem, że zbliżam się do niego, potrzeba dalszego awansu była naturalnie ogromna. Chciałem dalej atakować, miałem świeższe opony i myślę, że mogłem go dogonić. Wiedziałem też, że będzie to wymagające dla opon, może za bardzo. To była decyzja pół na pół. Nie chciałem jakby co stracić trzeciego miejsca, więc postanowiłem zabezpieczyć tę pozycję. Bardzo się cieszę z tej decyzji, nawet jeśli była trudna. Zdecydowanie nie chciałem stracić miejsca na podium - dodał.

Świętowanie

- Radość z miejsca na podium była ogromna. Sam nie jestem tak emocjonalny, ale byłem naprawdę szczęśliwy z powodu wszystkich ludzi w zespole. To młoda ekipa i mieli w tym roku dużo pracy, nie tylko w sobotni wieczór. Ten sukces jest ważny, ponieważ oznacza dodatkowy impuls dla wszystkich.

Podium

- Stanie na podium jest zawsze czymś wyjątkowym. Minęło trochę czasu, odkąd byłem ostatni raz na pudle. To było w 2016 roku, kiedy gościnnie startowałem w Renault Trophy na torze Spa-Francorchamps. Również w Spa w 2010 roku byłem na podium w Formule 1. Dwa razy Spa, a teraz Zolder - Belgia wydaje się dobrym miejscem dla mnie.

Gratulacje od Rasta i Russella

- Jednym z pierwszych, który pogratulował, był George Russell, mój kolega z zespołu Williamsa w Formule 1. Miło, że René Rast też od razu mi pogratulował - i oczywiście powinszowałem mu kolejnego zwycięstwa. Interakcja między kierowcami DTM jest bardzo dobra i pełna szacunku. Kilku z nich znałem już wcześniej, jak Mike’a Rockenfellera, z którym rywalizowałem w German Kart Championship.

Czytaj również:

 

akcje
komentarze
Powrót Olimp Racing

Poprzedni artykuł

Powrót Olimp Racing

Następny artykuł

Korekty kalendarza Formuły E

Korekty kalendarza Formuły E
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie DTM , Wyścigi
Kierowcy Robert Kubica
Tagi dtm , robert kubica
Autor Marcin Wyrzykowski