Formuła 1
01 sie
-
04 sie
Wydarzenie zakończone
WRC
01 sie
-
04 sie
Wydarzenie zakończone
22 sie
-
25 sie
Kolejne wydarzenie za
2 dni
RSMP
08 sie
-
10 sie
Wydarzenie zakończone
05 wrz
-
07 wrz
Odcinek testowy za
53 dni
Zobacz pełną wersję:

Habaj: Będziemy walczyć do końca

akcje
komentarze
Habaj: Będziemy walczyć do końca
Autor:
1 sie 2019, 06:27

Łukasz Habaj i Daniel Dymurski po Rajdzie di Roma Capitale stracili, utrzymywane od pierwszej rundy, prowadzenie w klasyfikacji rajdowych mistrzostw Europy. Polska załoga nie zamierza się jednak poddawać, a niewielkie różnice w czołówce sprawiają, że rywalizacja zaczyna się niemal na nowo.

Tegoroczny sezon FIA ERC wkracza w decydującą fazę. Przed zawodnikami pozostały trzy rajdy: znany i popularny wśród polskich kierowców Barum, trudny i rozgrywany w upalnych warunkach Cypr oraz nowa w kalendarzu runda na Węgrzech.

Kandydatów do tytułu najlepszego kierowcy Europy również jest trzech: Aleksiej Łukjaniuk wraz z Aleksiejem Arnautovem przejęli po Rajdzie di Roma Capitale przodownictwo w tabeli (104 punkty), które od marcowych zmagań na Azorach należało do polskiej załogi (98). Stawkę pretendentów uzupełniają Chris Ingram i Ross Whittock (82).

Lukasz Habaj, Daniel Dymurski, Skoda Fabia R5, Rally Islas Canarias, FIA ERC

Lukasz Habaj, Daniel Dymurski, Skoda Fabia R5, Rally Islas Canarias, FIA ERC

Photo by: FIA European Rally Championship

Gdy emocje po włoskiej rundzie nieco opadły, porozmawialiśmy z Łukaszem Habajem o planach na końcówkę sezonu. Polski kierowca podsumował także słodko-gorzki dla niego Rajd di Roma Capitale, który choć nie przyniósł pokaźnej zdobyczy punktowej, to zapewnił sporą satysfakcję z zaprezentowanego tempa.

- [Od początku] mieliśmy bardzo dobre tempo i to pomimo tego, że na pierwszą pętlę kompletnie nie trafiłem z nastawami. Na własne życzenie [niepotrzebnie] zaufałem różnym doradcom, a trzeba było trzymać się tego, co udało się wypracować na testach.

- Takie właśnie nastawy zastosowałem na kolejnej pętli i one działały bardzo dobrze. Natomiast rajd tak się poukładał, ze pomimo strat jakie ponieśliśmy [30 sekund, w tym trzy „spiny”] w wyniku tego błędu z nastawami, byliśmy po pętli dość wysoko.

Choć Škoda Fabia R5, jak podkreślił sam zawodnik, nie była optymalnie dostrojona do specyficznych asfaltów w okolicach Fiuggi, to reprezentanci Esky Rally&Racing Team plasowali się po pierwszych trzech oesach na piątym miejscu.

Druga pętla była w ich wykonaniu dużo lepsza i przed feralnym szóstym odcinkiem Habaj i Dymurski byli wiceliderami rajdu. Potem jednak przytrafił się błąd, który swoją genezę miał jeszcze przed wyjazdem na powtórne przejazdy sobotnich odcinków specjalnych.

- Problem polegał na tym, że w serwisie dokonałem poprawki w notatkach na bazie nagrania video. Niestety opierałem się na ujęciu nie z tej kamery, z której zazwyczaj analizuję odcinki. Po prostu się pomyliłem. W miejscu pierwszego obrotu było za szybko, więc błąd ewidentnie po mojej stronie.

- Później straciłem kompletnie koncentrację, zacząłem włączać wszystkie systemy w aucie, nie przyjąłem notatki, którą „Lopez” podał i wypadliśmy z drogi. Nie mogliśmy kontynuować jazdy, bo uderzyliśmy w betonowy murek. To było jednak w głównej mierze spowodowane poprzednim obrotem, który z kolei wynikał z błędu popełnionego w serwisie.

- Na tym rajdzie bardzo dużo się działo. Mieliśmy przygodę na testach i generalnie było ciężko. Choć do tego momentu [wypadku] szło dobrze.

Łukasz Habaj, Daniel Dymurski, Skoda Fabia R5, Rallye Azores, FIA ERC

Łukasz Habaj, Daniel Dymurski, Skoda Fabia R5, Rallye Azores, FIA ERC

Photo by: FIA European Rally Championship

Restart drugiego dnia rywalizacji i szybka jazda przyniosły polskiemu duetowi 4 cenne punkty do klasyfikacji FIA ERC.

- Tempo na tym rajdzie mieliśmy bardzo dobre i na pewno stać nas było na top 3, może nawet top 2. W momencie wypadku nie wiedzieliśmy jak dalej potoczy się rajd. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Andrea Crugnola, który złapał kapcia, jedzie na tyle szybko, że nawet minuta czy półtorej przewagi nad nim to nie jest dużo. Mieliśmy kilka sekund przewagi nad Simone Campedellim i stratę około 20 sekund do Aleksieja Łukjaniuka. Blisko był też Filip Mareš.

- Na tym feralnym odcinku chcieliśmy pojechać szybko i taka była też po części geneza błędu. Starałem się wykorzystać wszystkie możliwości i nie tracić na żadnym zakręcie.

- Nie zmienia to faktu, że tempo mieliśmy bardzo dobre. Potwierdziliśmy to drugiego dnia i to właściwie jest jedyny pozytyw tego rajdu. To ile tam mieliśmy przygód, to chyba przez ostatnie dwa lata tyle by się nie uzbierało. Dach na testach, pięć obrotów i murek. Wszystko ten samochód przyjął, przeżył i dojechał do mety. Potężny wysiłek całego zespołu, za co bardzo im dziękuję.

Za dwa tygodnie cała stawka FIA ERC zawita do czeskiego Zlína, by wziąć udział w zawsze silnie obsadzonym Rajdzie Barum.

- Jesteśmy teraz dużo mądrzejsi jeśli chodzi o nastawy i mam nadzieję, że tam również będziemy w stanie powalczyć. Jest sześć punktów różnicy i trzy rajdy, z czego dwa asfaltowe. Rajd na Węgrzech trochę znam, ponieważ w ubiegłym roku byłem tam na zapoznaniu. Będzie to bardzo trudna impreza.

- Na Rajd Cypru prawdopodobnie pojedziemy. Podejmiemy decyzję po Barumie, ale generalnie nastawiam się, że raczej wystartujemy. 

- Będziemy walczyć do końca. Cały czas jesteśmy w grze. Jest jeszcze Chris Ingram, który wcale nie jest daleko za nami w punktacji.

W drugiej części rozmowy z Motorsport.com, mistrz Polski z 2015 roku wrócił jeszcze raz do tematu włoskiej rundy mistrzostw Europy oraz ocenił swoje szanse na końcowy triumf w Europie.

- Muszę powiedzieć, że dawno nie przeżywałem żadnego rajdu, jak tego we Włoszech. Gdyby udało nam się wbić na podium między Włochów, to naprawdę byłoby to dla mnie chyba największe osiągnięcie. Wygrywanie oesów z takimi kierowcami jak Basso czy Campedelli to dla mnie osobiście Mount Everest moich możliwości i nigdy nie myślałem, że będę w stanie przemieszczać się takim tempem w rajdówce.

- Może Basso nie jechał „wszystkiego”, bo pilnował pozycji, ale tak czy inaczej jest to kierowca z najwyższej półki, dwukrotny mistrz Europy.

- Strasznie to przeżyłem i chyba nigdy nie odżałuję, że nam się nie udało dowieźć tego wyniku. Każdy popełnia błędy, a i tak wydaje mi się, że do tej pory ten sezon układa się dobrze i mamy całkiem sporą skuteczność oraz przede wszystkim dobre tempo.

- Nie ustrzegliśmy się błędu, ale niewiele mogę już poradzić. Na szczęście prosto z rajdu wybrałem się na wakacje z rodziną i mogłem się odciąć od wszystkiego. Teraz jestem już myślami na Barumie.

- Musimy być skuteczni i takie mam założenie. Oczywiście myślę o mistrzostwach, ale tak naprawdę nie mogę się tylko na tym koncentrować. Muszę skutecznie i szybko jechać, na tyle na ile mogę. Wtedy wiem, że wynik po prostu przyjdzie.

- Nie mam wpływu na to jak będą jechali inni. Wiem, że Aleksiej Łukjaniuk jak wszystko mu się układa, to ma tempo, któremu żaden z zawodników rywalizujących w ERC nie jest w stanie dorównać. Ale nie da się jechać tak cały czas. Myślę, że nasza prędkość jest już na tyle duża, że jesteśmy w stanie się zbliżać i wywierać jakąś presję. Takie są założenia na resztę sezonu - zakończył Łukasz Habaj.

Następny artykuł
Łukjaniuk komentuje nałożoną karę

Poprzedni artykuł

Łukjaniuk komentuje nałożoną karę

Następny artykuł

Marczyk pojedzie w Rajdzie Barum

Marczyk pojedzie w Rajdzie Barum
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie ERC , Rajdy
Autor Tomasz Kaliński
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości