Wyjaśnienia Griazina

Nikołaj Griazin, pozbawiony zwycięstwa w Rajdzie Węgier, odniósł się do sytuacji związanej z wypadkiem Norberta Hercziga i Ramona Ferencza.

Wyjaśnienia Griazina

Griazin i Aleksandrow zaprezentowali podczas siódmej rundy sezonu ERC dobrą formę. Od początku narzucili wysokie tempo, wypracowując sobie blisko półminutową przewagę. Rosjanie na mecie w Nyiregyhaza świętowali zwycięstwo, jednak triumfu pozbawiono ich kilka godzin później.

Wszystko za sprawą sytuacji z ósmego - pierwszego niedzielnego - odcinka specjalnego. Z trasy wypadli Herczig i Ferencz. Griazin i Aleksandrow byli kolejną załogą na trasie. Przy rozbitej Skodzie stali porządkowi oraz Herczig. Pilot pozostał w aucie i jak się okazało po badaniach, doznał uszkodzenia sześciu żeber. Nikt nie pokazał jednak tablicy z napisem OK i zgodnie z jednym z paragrafów regulaminu sportowego rajdów regionalnych Griazin i Aleksandrow powinni się zatrzymać. ZSS uznał Rosjan za winnych złamania procedury wypadkowej i przyznał im 15-minutową karę.

W przypadku tego zdarzenia nie brakuje jednak kontrowersji. Przepisy nakładają bowiem obowiązki również na poszkodowaną załogą, wskazując, że jeśli tylko to możliwe, należy jak najszybciej wystawić znak OK/SOS lub pokazać odpowiedni (i określony przepisami) gest przy użyciu rąk. Na filmie opublikowanym w mediach społecznościowych można dostrzec Hercziga wykonującego gest, który można odczytać jako „zwolnij i zachowaj ostrożność”. Węgierski kierowca nie użył ani prawidłowego gestu wskazującego na „OK”, ani na „SOS”.

Swoje wyjaśnienia do powyższej sprawy opublikował również sam Griazin, przekazując:

- Przepraszam za kilkudniową ciszę po Rajdzie Węgier. Potrzebowałem czasu, by przetrawić to, co wydarzyło się po naszym zwycięstwie.

- Jak pewnie wiecie, otrzymaliśmy od sędziów 15 minut kary za niezatrzymanie się przy rozbitym samochodzie. Zanim stwierdzicie wszyscy, że jesteśmy nieodpowiedzialni, pozwólcie, iż opowiem, jak było.

- Gdy byliśmy blisko zakrętu, gdzie oni się rozbili, było tam już dwóch porządkowych. Żaden z nich nie pokazywał nam, abyśmy się zatrzymali. Nie było też żadnej flagi. Kierowca rozbitego samochodu pokazał nam, by zwolnić. Zwolniliśmy. Zobaczyliśmy, że wokół samochodu jest spora grupka ludzi, więc stwierdziliśmy, iż wszystko jest pod kontrolą. Byli tam porządkowi, a kierowca nie miał w ręku znaku OK czy SOS. Po prostu polegaliśmy na tym, co nam pokazuje.

- Sytuacja była myląca, ale z pewnością powinniśmy się byli zatrzymać. Otrzymaliśmy lekcję. Dziękuję za wszystkie miłe słowa, ale nie ma sensu roztrząsać decyzji sędziów. Trzeba ją zaakceptować. Z drugiej strony, wygraliśmy rajd i pokazaliśmy konsekwencję, co było naszym celem i częścią przygotowań do sezonu 2022.

Griazin i Aleksandrow mieli prawo do odwołania się od sędziowskiego werdyktu, ale nie zdecydowali się na taki ruch.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Trudne chwile dla Scandoli
Poprzedni artykuł

Trudne chwile dla Scandoli

Następny artykuł

Llarena szuka pieniędzy

Llarena szuka pieniędzy
Załaduj komentarze