Kubica dumny z tytułu

Zwycięstwo w 4 godzinach Spa-Francorchamps zapewniło Robertowi Kubicy, Louisowi Deletrazowi, Yifei’owi Ye oraz zespołowi Orlen Team WRT tytuł w European Le Mans Series.

Kubica dumny z tytułu

Belgijski zespół przystępował do swojej domowej rundy w roli lidera tabeli. WRT miał na koncie dwie wygrane (w Hiszpanii i Austrii) oraz jedenaście punktów przewagi nad najgroźniejszymi rywalami z G-Drive.

Niedzielną rywalizację rozpoczynał Kubica. Polak ominął zamieszanie w pierwszym zakręcie. Jego konsekwencje odczuły ekipy G-Drive (#26) oraz United Autosports (#22). Ci pierwsi musieli wycofać samochód, natomiast drudzy ponieśli spore straty.

Po prawie 100 minutach Kubica oddał Orecę w ręce Ye. Niecałą godzinę spędził w aucie Deletraz. Szwajcar przeciął linię mety z ponad 5-sekundową przewagą. WRT cieszyło się nie tylko z trzeciego triumfu w sezonie, ale również z tytułu.

Pytany o swoje wrażenia z przebiegu 4 godzin Spa-Francorchamps, Kubica powiedział:

- Zakręt numer 1 w Spa zawsze jest dość trudny - mówił Kubica na konferencji prasowej. - Nasz plan był jasny - żadnego ryzyka i całkiem dobrze go wypełniłem w pierwszym zakręcie. Po tym, co się tam wydarzyło i kilku następnych okrążeniach, wyścig układał się lepiej niż oczekiwaliśmy. Nasi najgroźniejsi rywale byli w alei serwisowej.

- Miało to wpływ na moją jazdę. Wiedziałem, że auto #26 jest poza wyścigiem, a #22 ma dużą stratę. Nie podejmowałem ryzyka. Zdawaliśmy sobie też sprawę, że samochód ekipy Cool z Charlesem Milesim straci tempo.

- Nie było może tak bezproblemowo, jak może się wydawać, jednak dobrze realizowaliśmy plan i mieliśmy też trochę szczęścia. Takie są wyścigi.

Dla Kubicy to pierwszy sezon w wyścigach długodystansowych. Dla ekipy WRT był to debiut na szczeblu ELMS.

- To nie są łatwe mistrzostwa do wygrania i dlatego powinniśmy być jeszcze bardziej dumni ze swojego osiągnięcia. Z zewnątrz wyglądało to łatwo, ale z całą pewnością takie nie było. Kluczem był brak błędów. A nawet jeśli jakieś się przytrafiły, nie były kosztowne, jak te popełnione przez naszych rywali.

- Byliśmy konsekwentni, zarówno jeśli chodzi o kierowców, jak i zespół. Odpowiednio wykonywaliśmy swoją pracę. Oczywiście, mieliśmy gorsze występy - na Paul Ricard i Monzy - ale mimo to dobrze punktowaliśmy. Być może często nie byliśmy najszybszym samochodem pod względem osiągów, ale zawsze mieliśmy jeden cel - wygrać mistrzostwa.

- W ELMS jest wielu dobrych kierowców i mocna stawka zespołów. Tym większy szacunek dla Orlen Team WRT i moich kolegów.

Finał sezonu - 4 godziny Portimao - odbędzie się w dniach 22-24 października.

akcje
komentarze
Inter Europol Competition bez punków w Spa

Poprzedni artykuł

Inter Europol Competition bez punków w Spa

Następny artykuł

Kubica debiutuje w Portimao

Kubica debiutuje w Portimao
Załaduj komentarze