Albon wini podmuch wiatru

Kierowca Red Bull Racing Alex Albon powiedział, że jego obrót i w następstwie wypadek w czasie pierwszego segmentu kwalifikacji do Grand Prix Rosji spowodowany był podmuchem wiatru.

Albon wini podmuch wiatru

Taj obrócił się i tyłem uderzył w ścianę w zakręcie numer 13. Pojawiły się czerwone flagi, a kierowca RBR zakończył Q1 z najgorszym czasem w stawce.

Opowiadając o tym co się stało, Albon powiedział, że do zdarzenia doszło na skutek kombinacji tylnego wiatru i nagłego podmuchu.

- Trochę mnie złapał wiatr. Było tam bardzo podchwytliwie. Myślałem, że uda mi się wyratować. W przeciwnym wypadku odpuściłbym zakręt i skierował się na drogę ucieczki.

- Starałem się jednak przejechać zakręt i straciłem panowanie nad tyłem. Z tylnym wiatrem nie jest tam łatwo, a ściany są bardzo blisko na wyjściu [z zakrętu].

Błąd pojawił się w weekend, podczas którego Taj nie czuł się najpewniej, jednak sam zaznaczył, że możliwe było miejsce w pierwszej szóstce.

- Myślę, że uczciwie będzie przyznać, że przez cały weekend nie byłem zbyt szybki, ale było coraz lepiej. Podczas kwalifikacji zaczęliśmy rozumieć samochód, a tempo nie było takie złe, choć trudno do końca powiedzieć, gdy pokonujesz tylko pół okrążenia.

- Wyczucie było. Mogłem być w pobliżu Valtteriego Bottasa, ale nigdy nie wiadomo.

Zapytany czy sądzi, że popełniony błąd nałożył na niego dodatkową presję w związku z potencjalnym kontraktem z RBR na przyszły sezon, Albon odrzekł: - Nie powiedziałbym, że jestem pod presją. Dla mnie to po prostu wielka szansa.

- Popełnienie błędu nie pomaga, ale tylko pod względem rezultatu.

Zespołowy kolega Taja - Max Verstappen uzyskał czwarty rezultat kwalifikacji, jednak rywalizację w Soczi rozpocznie jako dziewiąty. To konsekwencja kary cofnięcia o pięć pozycji za wymianę elementów silnika.

akcje
komentarze
Szefowie Formuły 1 w rozmowach z kierowcami
Poprzedni artykuł

Szefowie Formuły 1 w rozmowach z kierowcami

Następny artykuł

McLaren nie rozważał współpracy z Ferrari

McLaren nie rozważał współpracy z Ferrari
Załaduj komentarze