Wiadomości

Alonso boi się awarii

Kierowca Alpine liczy na punkty w Grand Prix Meksyku, ale obawia się tego, czy uda mu się dojechać w ogóle do mety wyścigu.

Fernando Alonso, Alpine A522

Przy okazji weekendu z Grand Prix Meksyku wokół Fernando Alonso dzieje się bardzo dużo. Jeszcze przed rozpoczęciem jazd na Autódromo Hermanos Rodríguez zapadła decyzja o ostatecznym anulowaniu kary dla Hiszpana za jazdę uszkodzonym bolidem w Grand Prix Stanów Zjednoczonych.

Później dużo kontrowersji wywołały komentarze dwukrotnego mistrza świata na temat wartości tytułów mistrzowskich Lewisa Hamiltona oraz Maxa Verstappena.

Czytaj również:

W treningach forma Alpine wyglądała bardzo obiecująco, chociaż Jack Doohan, który zastępował Alonso w pierwszym piątkowym treningu, miał problemy ze swoim bolidem. W sesji kwalifikacyjnej Fernando jako jedyny pokonał tylko jedno okrążenie pomiarowe i wywalczył dziewiątą pozycję na starcie do wyścigu - pomiędzy Lando Norrisem i Estebanem Oconem.

- Myślę, że wspaniale jest mieć dwa samochody w Q3 i być blisko Lando. Zaczynam po czystej stronie toru, Lando po brudnej, więc jestem zadowolonyz mojej pozycji, ale z prędkości już nie za bardzo. Nie czułem się szybki - komentował dwukrotny mistrz świata.

Alonso uważa jednak, że realnie będzie w stanie walczyć o siódme lub ósme miejsce w wyścigu. Problemem mogą być jednak usterki. Grand Prix Meksyku odbywa się na dużej wysokości, co potrafi dosyć mocno obciążyć komponenty w poszczególnych bolidach.

- Myślę, że przede wszystkim niezawodność będzie głównym problemem. Okaże się, czy zobaczymy w ogóle flagę w szachownicę. Wygląda na to, że nie możemy przyjąć tego za pewnik. Temperatury, silnik, hamulce, wszystko działa na granicy. Więc jeśli dobrze zaczniemy i dojedziemy do mety to myślę, że siódme lub ósme miejsce będzie możliwe - podsumował Alonso.

Poprzedni artykuł Największa szansa Mercedesa
Następny artykuł Bojkot ze strony Verstappena
Zaprenumeruj