Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Australijski koszmar nauczką

Carlos Sainz stwierdził, że kiepski weekend w Melbourne pokazuje, iż zarówno on, jak i zespół Ferrari muszą spisywać się perfekcyjnie, by móc walczyć o zwycięstwa.

Charles Leclerc, Ferrari F1-75, passes the beached car of Carlos Sainz Jr., Ferrari F1-75

Miłe złego początki - tak Sainz może określić swój weekend w Australii. Wszystko, co dobre dla Hiszpana, wydarzyło się w treningach. Nieszczęścia rozpoczęły się od finałowego segmentu kwalifikacji. Pierwsza próba została anulowana - zanim Sainz przekroczył linię mety, na torze obowiązywała już czerwona flaga. Z kolei wyjazd na drugie podejście opóźniły trudności z uruchomieniem samochodu.

Wyścig zakończył się dla Sainza bardzo szybko. Problemy z kierownicą i potrzeba jej wymiany tuż przed startem wprowadziły zamieszanie. 27-latek stracił kilka pozycji i próba ich szybkiego odrobienia skutkowała wizytą w żwirze podczas drugiego okrążenia.

Weekend Sainza był zdecydowanym przeciwieństwem tego w wykonaniu zespołowego kolegi, Charlesa Leclerca. Monakijczyk zdobył pole position, wygrał Grand Prix Australii oraz zyskał dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie w wyścigu.

- Charles jeździ bardzo dobrze - powiedział Sainz. - Sam mówi, że odpowiednio zrozumiał samochód i robi z nim wielkie rzeczy. Oczywiście, samochód jest świetny, ale on też składa niesamowite wyścigi i prezentuje imponujące osiągi.

- Ja byłem podekscytowany kwalifikacjami i wyścigiem i chciałem sprawdzić, jaki progres poczyniłem. Tak się niestety nie stało. Jednak zawsze musi być jeden wyścig, w którym rzeczy nie pójdą po mojej myśli i będę popełniał błędy.

- Ważne jest teraz, by wyciągnąć z niego wnioski. Trzeba starać się być bardziej perfekcyjnym i dokładnie przyglądać się każdemu detalowi, ponieważ czuję, iż z posiadanym w tym roku samochodem, każdy nieukończony wyścig to strata dużych punktów, które potencjalnie mogłeś zdobyć.

Pytany czy Grand Prix Australii było najgorszym weekendem w karierze w F1, Sainz stwierdził, iż nie potrafi jednoznacznie rozsądzić. Dodał jednak, że z pewnością jednym z najbardziej rozczarowujących.

- Nie pamiętam aż tak dokładnie moich ponad 100 wyścigów w F1, więc trudno stwierdzić czy był to najgorszy weekend. Na pewno był to weekend, który zapowiadał się dobrze.

- Wyglądało na to, że dużo lepiej czuję się w samochodzie i w trakcie weekendu jestem w stanie składać solidne okrążenia. I nagle wszystko zmieniło się w prawdopodobnie jeden z bardziej rozczarowujących weekendów. Nie zamierzam tego lekceważyć.

- Istotne jest, że czegoś mnie to nauczyło i jako zespół wiemy, iż musimy być bardziej perfekcyjni, silniejsi i solidniejsi we wszystkich aspektach. I pamiętać, że z 20 wyścigami do końca wszystko się może zdarzyć. Możemy wykorzystać ten weekend jako doładowanie i upewnić się, że pozostałe 20 weekendów będzie perfekcyjne - podsumował Carlos Sainz.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Poprawki w Alpine nie dla każdego
Następny artykuł Protesty przeciwko Grand Prix Miami

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska