Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Bolesny proces Mercedesa

Toto Wolff nie ukrywa, że próba powrotu do formy w obliczu obowiązującego w Formule 1 limitu wydatków jest bolesnym procesem.

Lewis Hamilton, Mercedes F1 W14, in the pits

Autor zdjęcia: Sam Bloxham / Motorsport Images

Mercedes pozostał wierny koncepcji wyszczuplonych sekcji bocznych - wprowadzonych w ubiegłorocznym W13 - jednak jak do tej pory nie udało się odblokować rzekomo drzemiącego w W14 potencjału.

W Brackley nie mają wątpliwości, iż potrzebna jest choćby mała rewolucja i duży pakiet poprawek, zmieniający także sylwetkę samochodu, pojawić się ma na majowe Grand Prix Emilii-Romanii. Utrudnieniem w powrocie do formy - zwłaszcza, gdy niektóre potencjalne rozwiązania obarczone są znakiem zapytania - jest limit budżetowy wynoszący w obecnym sezonie 135 milionów dolarów amerykańskich.

Sam Wolff określił proces powrotu do formy mianem bolesnego.

- Limit budżetowy nakłada wiele ograniczeń - przyznał szef zespołu. - W przeszłości nawet byśmy nie wiedzieli, ile kosztuje przednie zawieszenie, a dziś musimy brać pod uwagę cenę aluminium, koszt jego obróbki, sprawdzić ile tego aluminium pójdzie do kosza, a także wycenić każdą śrubę, karbon. Nie zapominamy o koszcie energetycznym.

- To bardzo złożony proces i tak skomplikowany, że mamy nawet ludzi od analizy wydatków. Oni decydują czy opłaca się kupić kolejny kilogram aluminium i czy potencjalny zysk będzie tego warty.

- Proces jest nie tylko złożony, ale i bolesny. Kreatywni ludzie, którzy powinni zaczynać od czystej kartki, nie mogą się realizować, ponieważ inni najpierw sprawdzają czy to opłacalne. I dlatego tak ważne jest, by wszyscy przestrzegali limitu budżetowego. Jeśli go przekraczasz, każde 10 tysięcy dolarów ma znaczenie.

Wolff przyznał, że gdyby nie ograniczenia regulaminowe związane z wydatkami, Mercedes opracowałby zupełnie nowe nadwozie i podwoił liczbę szykowanych poprawek. Nie zmienia to jednak faktu, że Austriak pozostaje zwolennikiem limitu wydatków.

- Mamy trochę związane ręce. W przeciwnym wypadku wprowadzilibyśmy nowe nadwozie. Musimy więc ostrożnie decydować o tym, co chcemy poprawić. Na Imolę szykujemy nowe przednie zawieszenie, pakiet aero mu towarzyszący oraz podłogę. Jednak gdybyśmy nie byli ograniczeni, pewnie podwoilibyśmy liczbę poprawek.

- Jednak jeszcze raz podkreślę, że limit budżetowy jest potrzebny w Formule 1. Ważne jest, aby sport był bardziej zrównoważony, a my musimy się dostosować.

Czytaj również:

Polecane video:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Verstappen nie będzie miał łatwo
Następny artykuł Większa wiara w McLarena

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska