Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Brak emocjonującego finału nie zaszkodzi

Stefano Domenicali zapewnia, że brak walki o tytuł aż do ostatniego wyścigu sezonu nie odbije się negatywnie na zainteresowaniu końcówką rywalizacji w Formule 1.

Sergio Perez, Red Bull Racing RB18, George Russell, Mercedes W13, Carlos Sainz, Ferrari F1-75

Autor zdjęcia: Zak Mauger / Motorsport Images

Miniona kampania stała pod znakiem niezwykle zaciętej - a chwilami nawet bezpardonowej - walki między obozami Red Bulla i Mercedesa. Ostatecznie po kontrowersyjnym finale w Abu Zabi i manewrze na ostatnim okrążeniu sezonu to Max Verstappen został mistrzem.

Z kolei obecny rok to dominacja RBR. Verstappen wygrał jak dotychczas czternaście wyścigów, a obronę tytułu mógł świętować już trzy tygodnie temu, na cztery weekendy przed końcem sezonu. Od 13 dni w Milton Keynes cieszą się z lauru wśród konstruktorów.

Domenicali zapewnia, że pomimo znanych rozstrzygnięć, pozostałe wyścigi kampanii cieszą się dużym zainteresowaniem. Uważa także, iż w przyszłym roku czołówka będzie bardziej wyrównana i ponownie będzie można spodziewać się walki do ostatniego weekendu.

- Cóż. Tak naprawdę nie widzimy żadnego zagrożenia - powiedział Domenicali w rozmowie z analitykami z Wall Street, pytany czy brak walki do ostatnich metrów może zaszkodzić finansom Formuły 1.

- Po pierwsze, bilety na pozostałe wyścigi są wyprzedane i liczby wyglądają dobrze. Zainteresowanie wzbudzi rywalizacja o inne cele. To też część wyścigów. I jeśli mogę, chciałbym dodać, że jesteśmy bardzo zadowoleni z tegorocznych zmian regulaminowych. Nie możemy też mieć pretensji, iż jeden zespół, w tym konkretnym przypadku Red Bull Racing oraz Max Verstappen świetnie wykonali swoją pracę. Może inni nie wykorzystali swoich szans.

- Na torze widzieliśmy jednak sporo walki koło w koło. Tego chcieliśmy. I jestem przekonany, że w przyszłym roku walka trwać będzie do końca kalendarza. A w ostatnich tegorocznych wyścigach jest jeszcze sporo do rozstrzygnięcia. Wciąż trwa rywalizacja o miejsca, które z perspektywy zespołu związane są z finansami. Myślę więc, że zainteresowanie Brazylią i Abu Zabi będzie spore.

Szef F1 stwierdził także, że kryzys gospodarczy w Europie nie powinien istotnie wpłynąć na sprzedaż biletów w sezonie 2023.

- Po pierwsze, jesteśmy mistrzostwami świata, więc możemy ryzyko związane z zarządzaniem taką sytuacją podzielić na cały glob. Poza tym, mamy długoterminowe umowy i dzięki temu są mniej podatne na takie zagrożenia. To, co mogę powiedzieć i wam teraz przekazać, to fakt posiadania sporego zainteresowania wstępną rejestracją na przyszłoroczne bilety.

- To dobry znak, widoczny głównie w Europie, pomimo oczywistej recesji. Jednak sposób, w jaki jesteśmy zorganizowani i w jaki podpisujemy umowy, pozwala nam na nieustanny postęp. Dlatego też, i w tej sytuacji możemy być optymistami. Trzeba to monitorować, ale tak to dziś wygląda.

Czytaj również:

Polecane video:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Progres Mercedesa nie martwi Ferrari
Następny artykuł Red Bull rozmawiał z Norrisem

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska