Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Brak zaskoczenia w Mercedesie

Zdaniem szefa Mercedesa, Toto Wolffa, polityczne starcia w ubiegłym sezonie F1 przebiegały standardowo i nie powodowały zaskoczenia.

Toto Wolff, Team Principal and CEO, Mercedes AMG

Toto Wolff, Team Principal and CEO, Mercedes AMG

Michael Potts / LAT

Toto Wolff uważa, że dyskusje i spory wokół koncepcji aerodynamicznych, limitów budżetowych oraz decyzji podejmowanych podczas zarządzania wyścigami były typową pracą w Formule 1.

Mercedes był w tym sezonie jednym z zespołów, które najmocniej doświadczyły problemu dobijania na prostych. Problem nasilił się do tego stopnia, że FIA była zmuszona do interwencji ze względów bezpieczeństwa i wprowadzenia zmian w przepisach aerodynamicznych na 2023 rok, czemu sprzeciwiły się niektóre zespoły – w tym Red Bull.

Większy spór pojawił się w październiku, kiedy stwierdzono, że Red Bull przekroczył limit budżetowy w 2021 roku, a niektórzy domagali się surowszej kary niż grzywna w wysokości 7 milionów dolarów i ograniczenia dotyczące testów aerodynamicznych.

Czytaj również:

Odbywały się również regularne debaty na temat działań zreformowanej kontroli wyścigów FIA, która ostatecznie zrezygnowała z rotacji dyrektorów wyścigów.

- Chodzi o ochronę własnej struktury. Myślę, że wszyscy to robimy i jest to całkiem normalne. Nie sądzę, żeby było więcej lub mniej gier. Każdy żyje według własnych standardów. Powiedziałbym, że było tak, jak zwykle - przyznał Wolff w rozmowie z Motorsport.com

Duża część politycznych starć w 2022 roku nie nawiązywała jednak do intensywności rywalizacji między Mercedesem a Red Bullem, którą obserwowano w zeszłym roku, gdy ich kierowcy, Lewis Hamilton i Max Verstappen, walczyli o mistrzostwo świata.

Kiedy pojawiły się wieści o naruszeniu limitu kosztów przez Red Bulla, Toto Wolff nie był wśród najgłośniejszych postaci wzywających do surowych działań. Rola ta przypadła Laurentowi Mekiesowi z Ferrari i Zakowi Brownowi z McLarena.

Wolff uznał, że sankcja FIA była prawdopodobnie „za duża” dla Red Bulla, ale „za mała” dla Mercedesa, i skupił się na mocy systemu zarządzania, który powstrzymałby zespoły przed podobnymi naruszeniami w przyszłości.

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Surowe słowa Verstappena
Następny artykuł Uścisk dłoni nie wystarczył

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska