Być albo nie być Grand Prix Australii

Organizatorzy z Melbourne przyznali, że rok 2022 może być kluczowy dla przyszłości Grand Prix Australii.

Być albo nie być Grand Prix Australii

Dwie kolejne edycje Grand Prix Australii nie odbyły się. W marcu ubiegłego roku zespoły i kierowcy byli już w Melbourne, jednak po stwierdzeniu zakażenia koronawirusem w ekipie McLarena odwołano rywalizację dosłownie kilka godzin przed planowym rozpoczęciem pierwszego piątkowego treningu.

Z kolei w obecnym sezonie rundę w Australii najpierw przełożono z marca na listopad, by ostatecznie zrezygnować z wyprawy na antypody. Głównym problemem są obostrzenia wjazdowe i dwutygodniowa kwarantanna dla wszystkich podróżnych.

W piątek Światowa Rada Sportów Motorowych zatwierdziła kalendarz F1 na przyszły sezon. Grand Prix Australii zachowało miejsce, choć ustawiono je dopiero jako trzecią rundę i zaplanowano na 10 kwietnia.

Andrew Westacott, szef Australian Grand Prix Corporation, przyznał, że w przypadku odwołania przyszłorocznego wyścigu, włodarze F1 mogą stracić cierpliwość do australijskiego kierunku.

- To być albo nie być dla Melbourne - powiedział Westacott w rozmowie z serwisem Drive. - Myślę, że biorąc pod uwagę, jak duża jest konkurencja o miejsce w kalendarzu F1, cierpliwość może się w końcu skończyć.

- Gdybyśmy nie byli w stanie przygotować w 2022 roku rundy w Australii, Formuła 1 miałaby pełne prawo do poszukiwań alternatyw dla Melbourne.

Powiew optymizmu wprowadziła jednak informacja o rozmowach ze stroną rządową.

- Po rozmowach i wsparciu otrzymanym od Martina Pakuli, ministra ds. sportu i głównych wydarzeń, jestem bardzo spokojny - zapewnił Andrew Westacott.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Petronas zdementował plotki
Poprzedni artykuł

Petronas zdementował plotki

Następny artykuł

Masi o nowych rękawicach

Masi o nowych rękawicach
Załaduj komentarze