Ciężkie życie juniorów Red Bulla

akcje
komentarze
Ciężkie życie juniorów Red Bulla
Autor:
, Dziennikarz
Przetłumaczone przez: Marcin Wyrzykowski
16 kwi 2019, 05:25

George Russell rozumie czemu juniorzy Red Bulla w F1 jeżdżą na 120 procent swoich możliwość, biorąc pod uwagę czasami okrutną historię tego programu. Spodziewa się jednak, że ich wychowanek Alex Albon będzie się dobrze rozwijał w tym roku.

Po sezonie 2012 i bardzo słabych wynikach w Eurocup Formula Renault 2.0, Albon odszedł z juniorskiego program Red Bulla. W zeszłym roku miał już podpisaną umowę z Nissanem na starty w Formule E. Jednak dr Helmut Marko i Red Bull postanowili dać mu druga szansę, wykupili jego kontrakt i ściągnęli na tegoroczne mistrzostwa F1 do ekipy Toro Rosso.

Taj swoje pierwsze punkty zdobył w Bahrajnie. Natomiast w Chinach w trzecim treningu rozbił samochód i musiał opuścić kwalifikacje.

George Russell, jeden z tegorocznych debiutantów w stawce Formuły 1, odniósł się do poczynań swojego kolegi z padoku.

- Alex sobie świetnie radzi. Wszyscy zdają sobie sprawę z presji wywieranej na juniorów Red Bulla, więc zrozumcie, czemu oni jeżdżą na 120 procent swoich możliwości, za każdym razem, kiedy wsiadają do samochodu. Szybko się po tym pozbiera. Jest świetnym kierowcą i już to udowodnił – powiedział kierowca Williamsa.

Albon wymazał złe wrażenie po sobotnim wypadku. W Grand Prix Chin, do którego ruszał z pit lane, zajął dziesiąte miejsce.

Kiedy przekazano Albonowi słowa Russella powiedział, że przyzwyczaił się już do presji, kiedy „błagał” zespół Dams o możliwość startów w Formule 2.

- Byłem już w juniorskim zespole, a w zeszłym roku w każdy weekend musiałem walczyć o swoje miejsce w ekipie - powiedział Albon. - Przyzwyczaiłem się do tego, ale czuję się pewnie. Nie martwię się już o takie rzeczy.

Russell, wspierany przez Mercedesa, na koncie ma zdobywane rok po roku tytuły w GP3 i Formule 2. Te sukcesy przyszły pomimo słabych początków sezonu. Przyznał, że niemiecki producent potraktował go inaczej niż się tego spodziewał.

O juniorach Red Bulla często mówi się, że „mają nóż na gardle”. W przypadku ponownego sięgnięcia po Albona i Daniiła Kwiata, presja na kierowcach jest jeszcze większa.

- Nie chodzi o to, że ja nie czuję presji. Jeśli nie będę spisywał się tak, jak się tego ode mnie oczekuje, Mercedes nie będzie mnie trzymał za wszelką cenę. Kiedy w Formule 2 w zeszłym roku rozpocząłem sezon od rundy w Bahrajnie, to był kiepski weekend. Tak samo było w przypadku GP3. Jednak wtedy odpowiedź Toto brzmiała „nie martw się, to pierwszy wyścig i długi sezon. Upewnij się, że następnym razem będzie lepiej.” Wcześniej obawiałem się surowej krytyki.

- Oczywiście nie mogę wypowiadać się w imieniu kierowców Red Bulla, ale to oczywiste, jak postrzegana jest historia tego programu - podsumował.

 

Następny artykuł
Bottas obawiał się „podwójnego” pit stopu

Poprzedni artykuł

Bottas obawiał się „podwójnego” pit stopu

Następny artykuł

Horner: Wyniki Red Bull Racing potwierdzają postępy zespołu

Horner: Wyniki Red Bull Racing potwierdzają postępy zespołu
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Autor Scott Mitchell
Bądź pierwszy by otrzymać
wiadomości