Co dolegało Alfie Romeo?

Alfa Romeo nie ma za sobą zbyt udanych, pierwszych testów przedsezonowych F1.

Robert Kubica, Alfa Romeo C42

Podczas pierwszego etapu przygotowań do tegorocznych mistrzostw, w zeszłym tygodniu pod Barceloną, zespoły spotkały się z problemem „galopowania” samochodów. W przypadku Alfy Romeo doszły też awarie mechaniczne, co sprawiło, że nie pokonali zbyt wielu okrążeń.

Zespół zdiagnozował jednak swoje bolączki. Określili również kierunek pracy w kontekście poradzenia sobie z podskakiwaniem samochodu na prostych, co jest konsekwencją generowania większej siły docisku przez podłogę.

- Z powodu „galopowania” mieliśmy problemy podczas pierwszego i drugiego dnia testów. Na szczęście wprowadziliśmy pewne ulepszenia, które to nieco skorygowały - powiedział szef techniczny ekipy z Hinwil, Jan Monchaux. - Natomiast piątkowa awaria nie miała nic wspólnego z problemem chybotania bolidu. Była to usterka mechaniczna.

- Podobnie, jak w przypadku innych zespołów, ustaliliśmy co należy zrobić w kontekście zredukowania „galopowania”. Musieliśmy pójść na pewne kompromisy. Odeszliśmy od optymalnych ustawień, co odbiło się na prędkości - wyjaśnił.

- Ciężko pracujemy nad znalezieniem sposobu, aby kontrolować powyższą bolączkę, a jednocześnie powrócić do konfiguracji bolidu, którą uważamy za należytą. Jestem przekonany, że sobie z tym poradzimy. Mam nadzieję, że uda się to już na początku drugiej sesji testowej.

Czytaj również:

Chociaż byli świadomi ryzyka, wskazał, że wcześniejsze symulacje nie pokazały problemu z porposingiem. Wiele ekip uprzednio to zbagatelizowało.

- Szczerze mówiąc nie przewidzieliśmy tego - kontynuował Monchaux w rozmowie z The Race. - W ciągu ostatnich miesięcy dyskutowaliśmy o tego rodzaju zjawiskach, które mogą mieć miejsce, ale żadne z naszych narzędzi, tunel aerodynamiczny i inne symulacje, nie wskazywały na to.

- Byliśmy trochę zaskoczeni, co miało miejsce w przypadku prawdopodobnie wszystkich zespołów. Podejrzewam, że opanujemy kłopot dzięki pewnym modyfikacjom głównie w podłodze, które pozwolą nam zbliżyć się nieco do optymalnej wysokości samochodu, ale spodziewam się, że ustawimy go nieco wyżej niż pierwotnie zakładaliśmy.

- Pytanie brzmi o ile wyżej? Czy o 3-5mm, czy może 20mm? Mam nadzieję, że o 5mm, bowiem wtedy czeka nas mniej modyfikacji. W tym temacie możemy porozmawiać za około miesiąc, wtedy udzielę lepszej, bardziej precyzyjnej odpowiedzi.

Czytaj również:

Monchaux zapewnił, że uporają się z problemami mechanicznymi, które trapiły ich w ostatnich dniach. Zgadza się jednak, że ograniczona ilość kilometrów pokonana podczas testów, nie jest korzystna.

Zasugerował, że awarie były częściowo konsekwencją tego, że zespół musiał postawić na „bardzo ekstremalnie” rozwiązania w niektórych aspektach projektu, biorąc pod uwagę trudności, z jakimi borykają się wszystkie zespoły w osiągnięciu minimalnej masy, która w tym roku wzrosła do 795 kg.

- W przeszłości z reguły bardzo dobrze radziliśmy sobie pod względem niezawodności. W przypadku tego nowego samochodu musieliśmy sięgnąć po bardzo ekstremalne rozwiązania w niektórych obszarach konstrukcji, głównie ze względu na wpływ masy.

- Tak, musimy uporać się z kilkoma zagadnieniami, ale jestem przekonany, że sobie z nimi poradzimy. Wolę, aby przytrafiały się na testach niż w trakcie sezonu. Teraz naprawimy je raz na zawsze.

- Chcielibyśmy przejechać więcej kilometrów, ale już tego nie zmienimy. Przed nami półtora tygodnia na pracę i miejmy nadzieję, że kolejne testy przebiegną sprawniej. Generalnie czujemy się pewnie - zakończył.

Bottas, Zhou i Kubica, podczas trzech dni zajęć w zeszłym tygodniu na Circuit de Barcelona-Catalunya, w C42 przejechali łącznie 175 okrążeń. Mniej kilometrów pokonał tylko Haas, zaliczył 160 kółek.

 
akcje
komentarze

Bottas: Mamy dużo pracy

Domenicali: Nie będzie trudno zastąpić Grand Prix Rosji

Zaprenumeruj