Formuła 1
W
GP Australii
12 mar
-
15 mar
Kolejne wydarzenie za
51 dni
19 mar
-
22 mar
Kolejne wydarzenie za
58 dni
02 kwi
-
05 kwi
Kolejne wydarzenie za
72 dni
16 kwi
-
19 kwi
Kolejne wydarzenie za
86 dni
30 kwi
-
03 maj
Kolejne wydarzenie za
100 dni
W
GP Hiszpanii
07 maj
-
10 maj
Kolejne wydarzenie za
107 dni
21 maj
-
24 maj
Kolejne wydarzenie za
121 dni
W
GP Azerbejdżanu
04 cze
-
07 cze
Kolejne wydarzenie za
135 dni
11 cze
-
14 cze
Kolejne wydarzenie za
142 dni
25 cze
-
28 cze
Kolejne wydarzenie za
156 dni
02 lip
-
05 lip
Kolejne wydarzenie za
163 dni
W
GP Wielkiej Brytanii
16 lip
-
19 lip
Kolejne wydarzenie za
177 dni
30 lip
-
02 sie
Kolejne wydarzenie za
191 dni
27 sie
-
30 sie
Kolejne wydarzenie za
219 dni
03 wrz
-
06 wrz
Kolejne wydarzenie za
226 dni
W
GP Singapuru
17 wrz
-
20 wrz
Kolejne wydarzenie za
240 dni
24 wrz
-
27 wrz
Kolejne wydarzenie za
247 dni
08 paź
-
11 paź
Kolejne wydarzenie za
261 dni
W
GP Stanów Zjednoczonych
22 paź
-
25 paź
Kolejne wydarzenie za
275 dni
29 paź
-
01 lis
Kolejne wydarzenie za
282 dni
12 lis
-
15 lis
Kolejne wydarzenie za
296 dni
26 lis
-
29 lis
Kolejne wydarzenie za
310 dni
Zobacz pełną wersję:

Czołowe zespoły chcą odroczenia rewolucji

akcje
komentarze
Czołowe zespoły chcą odroczenia rewolucji
Autor:
, Dziennikarz
Współautor: Christian Nimmervoll
Przetłumaczone przez: Tomasz Kaliński
26 paź 2019, 09:00

Zapowiadana na sezon 2021 rewolucja techniczna w Formule 1 znajduje się pod coraz większym znakiem zapytania. Czołowe zespoły chcą opóźnić wprowadzenie nowych regulacji o rok.

Wszystkie zainteresowane i mające wpływ na przyszłość F1 strony, spotkały się w ubiegłym tygodniu w Paryżu, by kontynuować negocjacje w sprawie szeroko zakrojonych zmian w przepisach, które miałyby zacząć obowiązywać od 2021 roku. Była to ostatnia okazja do przedyskutowania newralgicznych kwestii przed planowanym opublikowaniem nowych zasad w samej końcówce października.

Jednym z przedstawionych pomysłów było wstrzymanie się z wdrażaniem nowych przepisów sportowych i technicznych do 2022 roku. Limit wydatków ustalony już kilka miesięcy temu miałby zacząć obowiązywać zgodnie z planem od początku sezonu 2021.

Cała idea zakłada, że największe zespoły nie zwiększyłyby swoich nakładów, szykując się do pierwszego sezonu [2022] z nowymi regulacjami technicznymi. Opóźnienie pozwoliłoby również dokładniej przedyskutować i dopracować niektóre obszary, budzące niezadowolenie u zainteresowanych stron.

Według powszechnej opinii, włodarze F1 nie zgodzą się na opóźnienie. Christian Horner z Red Bull Racing uważa, że już wcześniej „stracono kilka możliwości”.

- Z perspektywy czasu lepiej było wprowadzić pierwszy pułap w 2021 roku i poświęcić więcej czasu na dopracowanie przepisów z myślą o sezonie 2022 - powiedział Horner zapytany przez Motorsport.com o możliwe zwiększenie wydatków przez czołowe zespoły na rok przed wprowadzeniem limitu.

- Nie można ustanowić tego ograniczenia na przyszły sezon. Nigdy nie będzie zgody na takie rozwiązanie.

- Ograniczenia finansowe w Formule 1 są rozsądnym posunięciem. Jednak biorąc pod uwagę przejściowy sezon 2020, brak limitu i konieczność przygotowania się do nowych regulacji, będzie to bardzo kosztowny rok.

- Prawdopodobnie stracono okazję, by cały proces był pod dużo większą kontrolą, zwłaszcza w aspekcie wydatków. Opóźnienie wprowadzenia nowych przepisów pomogłoby je również rozwinąć.

Horner przyznał, że wśród propozycji na 2021 rok jest kilka świetnych pomysłów, dodając jednak: - Samochód i cała jego koncepcja wyglądają obecnie na bardzo słabo rozwinięte. Kolejne dwanaście miesięcy na dopracowanie tego i rozwiązanie niektórych problemów - np. z wagą - byłoby korzystne.

Poglądy szefa Red Bull Racing poparł Toto Wolff z Mercedesa, który również podkreślił, że wprowadzenie limitu kosztów na 2020 rok jest niewykonalne.

- Tak jak powiedział Christian. Sądzę, że nowe regulacje są bardzo niedojrzałe.

Zapytany przez Motorsport.com czy wierzy w opóźnienie rewolucji regulaminowej, Wolff odparł: - Nie sądzę, by można to było zatrzymać i było to dość jasno powiedziane. Będą poprawki i zmiany w poszczególnych zapisach, ale generalnie prace posuwają się naprzód.

Z kolei mniejsze zespoły wydają się być podzielone co do tego, czy odroczenie zmian byłoby korzystne.

Szef Racing Point Otmar Szafnauer przyznał, że jawi się to jako rozsądne posunięcie, ale uznał, że szanse na to są małe.

McLaren i Williams zdecydowanie są przeciwne dalszemu opóźnieniu przepisów. Andreas Seidl, dowodzący ekipą z Woking powiedział:

- Podoba nam się to, co „jest na stole”, zarówno od strony technicznej, jak i finansowej oraz sportowej. Czekamy do 31 października, aby ujrzeć opublikowane przepisy i zobaczyć nad czym musimy pracować pod kątem 2021 roku.

Następny artykuł
Magnussen nieprzychylny Kubicy

Poprzedni artykuł

Magnussen nieprzychylny Kubicy

Następny artykuł

Zwycięski samochód będzie na podium

Zwycięski samochód będzie na podium
Załaduj komentarze