Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Dziwna degradacja opon Verstappena

Red Bull jest zbity z tropu przez „dziwną" zmianę w degradacji opon, która kosztowała Maxa Verstappena zwycięstwo w Grand Prix Austrii Formuły 1.

Max Verstappen, Red Bull Racing RB18, battles with Charles Leclerc, Ferrari F1-75

Po wywalczeniu pole position w kwalifikacjach i łatwym zwycięstwie w sprincie, niedzielny wyścig miał być dla Maxa Verstappena przechadzką. Sytuacja uległa jednak zmianie, gdy okazało się, że mistrz świata cierpi na dużo gorszą degradację opon niż jego rywal - Charles Leclerc. Holender stracił prowadzenie na 12 okrążeniu i szybko zjechał do boksu.

Od tego momentu Verstappen został mocno w tyłu za Leclerciem. Wyścig zakończył na drugim miejscu, korzystając z awarii, której doznał Carlos Sainz w końcówce rywalizacji. 

- To było dziwne - powiedział Christian Horner, szef zespołu. 

- Tydzień temu na Silverstone wyglądaliśmy nieźle w kwestii degradacji. Myślę, że problem polega na tym, że obecne opony są dosyć wrażliwe i jeśli nie masz ich we właściwym oknie, to płacisz za to cenę - mówił szef Red Bull Racing.

Czytaj więcej:

Zdaniem Brytyjczyka, Red Bull będzie musiał zbadać przyczynę zmiany formy, od bycia szybszym od Ferrari, do dużo gorszego tempa podczas wyścigu.

- Jedyne co się zmieniło to deszcz przez noc, odrobinę temperatura i oczywiście obciążenie paliwem. Dlatego musimy zrozumieć czemu na pierwszym stincie nasza degradacja była dużo gorsza od Carlosa i Charlesa - powiedział Horner.

Z kolei Ferrari podejrzewa, że jedyną różnicą pomiędzy sobotą, a niedzielą było to, że Leclerc był w stanie postawić Verstappena pod większą presją. Sprawiło to, że Holender nie był więc w stanie kontrolować opon w taki sposób jak chciał.

- Myślę, że nie ma dużej różnicy pomiędzy tymi bolidami, o ile jakakolwiek jest - powiedział szef Ferrari, Mattia Binotto.

- W kwestii degradacji opon, myślę że w sprincie mieliśmy w tym małą przewagę, którą uczyniliśmy jeszcze większą w Grand Prix. Stało się tak, bo naciskaliśmy na Maxa od samego początku - mówił Włoch

- Zmusiliśmy go, żeby zwiększył tempo i zniszczył bardziej opony. Więc myślę, że to co dostrzegliśmy w sprincie było bardziej widoczne w wyścigu, bo Max był pod większą presją - zakończył Binotto.

 

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Herta dostanie dwa dni testów w McLarenie
Następny artykuł Walka z Hamiltonem pomoże Schumacherowi

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska