Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Formuła 1 GP Wielkiej Brytanii

Ferrari nie boi się kroku wstecz

Problem braku stabilności objawiający się podskakiwaniem Ferrari w szybkich zakrętach został wywołany przez nową podłogę. Teraz wyzwaniem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało.

Mechanics in the pit lane with Carlos Sainz, Ferrari SF-24, Charles Leclerc, Ferrari SF-24

Mechanics in the pit lane with Carlos Sainz, Ferrari SF-24, Charles Leclerc, Ferrari SF-24

Autor zdjęcia: Steven Tee / Motorsport Images

Historia tegorocznego rozwoju samochodów Formuły 1, w dużej mierze dotyczyła tego, czy aktualizacje poprawiają, czy pogarszają ich osiągi.

W przypadku niektórych zespołów, takich jak McLaren, Mercedes i Haas, każda nowa poprawka wydaje się dostarczać oczekiwanych rezultatów.

W przypadku innych – takich jak Aston Martin, RB i Ferrari – nowe części doprowadziły do ​​pewnych niezamierzonych zjawisk i postawiły ich nie tylko przed dodatkowymi wyzwaniami, ale także pilną potrzebą rozwiązania problemów.

W przypadku Ferrari problem wydaje się dotyczyć nowej podłogi, która pojawiła się jako część modernizacji na GP Hiszpanii.

Podczas gdy nowe części miały zapewniać większą siłę docisku, zwłaszcza na zakrętach o niskiej prędkości, jedną z konsekwencji ich zastosowania było to, że wywołały podskakiwania na szybkich zakrętach, co utrudniało kierowcom skuteczną walkę o najwyższe lokaty.

Czytaj również:

W zeszły weekend przed GP Wielkiej Brytanii Ferrari przeprowadziło test polegający na porównaniu starej i nowej podłogi w obu samochodach. Miał on pomóc ustalić, które rozwiązanie jest lepsze i ostatecznie zdecydowało się na zastosowanie podłogi użytej w Imoli.

To było jednak działanie doraźne, dające Carlosowi Sainzowi i Charlesowi Leclercowi nadzieję na udany weekend w Silverstone. W przyszłości zespół potrzebuje jednak bardziej trwałego rozwiązania.

Najważniejsze jest jednak zrozumienie dlaczego nowe rozwiązania nie zadziałały tak jak się tego spodziewano. Dopóki nie uzyska się odpowiedzi na to pytanie, nie można mieć nadziei na dalszy postęp.

Jak mówił w tym roku dyrektor techniczny Mercedesa James Allison, jeśli „ulepszenie” okaże się „pogorszeniem”, konsekwencje mogą być ogromne.

- To utrudnia życie, ponieważ w chwili, gdy przestajesz ufać swoim narzędziom, musisz się wycofać i stracić mnóstwo czasu – powiedział Allison. - Czas jest twoim największym przyjacielem, a jego utrata najgorszym wrogiem.

Sytuacja, która dotyczy teraz Ferrari, nie jest przegrana dla szefa zespołu Ferrari, Freda Vasseura i według niego nie ma powodu do obaw, że zespół Maranello nie będzie w stanie jej naprawić i wrócić do walki w czołówce.

Ta pewność siebie opiera się na tym, że 12 miesięcy temu Ferrari miało bardzo podobny problem, kiedy aktualizacje nie przynosiły oczekiwanych rezultatów i zespół potrzebował czasu na zrozumienie co poszło nie tak.

Przełom nastąpił podczas GP Holandii, gdy Ferrari postanowiło poświęcić weekendowe przygotowania na skupieniu się całkowicie na eksperymentach z samochodami.

Frederic Vasseur, Team Principal and General Manager, Scuderia Ferrari

Frederic Vasseur, Team Principal and General Manager, Scuderia Ferrari

Autor zdjęcia: Ferrari

Dlatego Vasseur uważa, że ​​decyzja o porównaniu podłóg na Silverstone, nawet jeśli oznaczała potencjalną przegraną w GP Wielkiej Brytanii, była właściwą decyzją, aby sprawdzić w czym tkwi problem.

- Mieliśmy dokładnie taką samą sytuację w zeszłym roku, prawie na tym samym etapie sezonu - Silverstone, Budapeszt i Spa - powiedział

- Zatrzymaliśmy się w Zandvoort, przeanalizowaliśmy sytuację i dobrze się zregenerowaliśmy.

- Trudne w tej sytuacji jest, że nie odpowiednich testów, aby to naprawić lub przynajmniej zrozumieć problem. Bardzo trudno zespołowi pójść na kompromis lub poświęcić piątkowe sesje, gdy wiesz, że tracisz czas w weekend.

- Uwierz mi, taka decyzja jest trudna, ponieważ zaczynasz weekend - w Silverstone doszły jeszcze gorsze warunki pogodowe - i od razu stawiasz się w trudnej sytuacji.

- Wiedzieliśmy już wcześniej, że w sobotni poranek będziemy jeździć na oponach na mokrą nawierzchnię. Decyzję o przeprowadzeniu testu podjęliśmy przed weekendem i myślę, że to była słuszna decyzja.

Podczas gdy dane z treningu w Silverstone wskazywały na użycie starej podłogi sprzed poprawek, Vasseur mówi, że w ciągu kilku najbliższych dni zostanie podjęta decyzja, co zespół zrobi w kolejnym wyścigu na Węgrzech.

Przed podjęciem tej decyzji należy skupić się na próbie dotarcia do sedna sprawy. Zapytany o przyczynę problemów, Vasseur powiedział, że na razie nie jest znana.

- Korelacja jest w porządku, docisku jest w porządku - powiedział. – Kłopotliwe podbijanie to wciąż znak zapytania dla wszystkich. Trudno to zrozumieć, ponieważ zjawisko to nie występuje w tunelu aerodynamicznym.

Patrząc w przyszłość, Vasseur nie wierzy, że ten problem będzie miał długotrwały wpływ na Ferrari. Choć może to wymagać kolejnego wyścigu w poszukiwaniu odpowiedzi, uważa, że ​​jest to po prostu kwestia wyprodukowania nowych części, które wyeliminują odbijanie.

Carlos Sainz, Ferrari SF-24

Carlos Sainz, Ferrari SF-24

Autor zdjęcia: Erik Junius

Zapytany, czy problemy były nieodłącznym problemem SF-24, czy też były związane tylko z aktualizacjami, Vasseur powiedział: - Zmieniliśmy wszystkie części aerodynamiczne, a podskakiwanie pojawiło się w Hiszpanii. Teoretycznie mamy mnóstwo rozwiązań, a by to naparwić.

„Mamy rozwiązania z kompromisem w zakresie osiągów i rozwiązania bez kompromisu w zakresie osiągów – co oznacza opracowanie nowego pakietu.

- Myślę, że jesteśmy bliscy rozwiązania. Będziemy musieli przejechać kolejny wyścig obecnym samochodem, ale im szybciej, tym lepiej wprowadzimy ulepszenia, które będą miały mniej podskakiwania”.

Chociaż problemy z podłogą postawiły zespół Ferrari w trudnej sytuacji, Vasseur w dalszym ciągu uważa, że to nie powinna aż tak bardzo niepokoić.

Historia pokazuje, że Ferrari dobrze radzi sobie z wprowadzaniem ulepszeń do swojego samochodu – więc nie ma powodu do paniki, i że to tylko chwilowy ból głowy.

- Nie mówię o 2021 ani 2020 roku, ale w ciągu ostatnich 16 miesięcy wszystkie ulepszenia, które wprowadziliśmy, miały bardzo dobrą korelację z tym, co zrobiliśmy w tunelu aerodynamicznym - powiedział.

- W zeszłym roku było wprowadziliśmy serię małych ulepszeń, które za każdym razem się sprawdziły. W tym roku mamy problem, ale nie oznacza on, że to koniec świata – zakończył Vasseur.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Ricciardo: To krytyczny moment
Następny artykuł McLaren zwiększył prędkość MCL38

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska