Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Ferrari rozczarowaniem początku sezonu

Timo Glock uznał zespół Ferrari za zdecydowanie największe rozczarowanie początku sezonu Formuły 1.

Marshals remove the car of Charles Leclerc, Ferrari SF-23, from the circuit

Autor zdjęcia: Lionel Ng / Motorsport Images

Miniona kampania, pomimo świetnego początku, szybko przerodziła się dla Ferrari w rozczarowanie. Błędy popełniali kierowcy, stratedzy, a swoje dołożyły również problemy z niezawodnością F1-75. Red Bull Racing z każdym wyścigowym weekendem powiększał swoją przewagę nad Scuderią.

Przed bieżącą kampanią w Maranello panował optymizm. Poprawiona jednostka napędowa miała dać nawet 30 koni mechanicznych więcej. Zimny prysznic przyszedł już podczas inauguracji w Bahrajnie. Charles Leclerc nie ukończył wyścigu z powodu usterki technicznej, a Carlos Sainz dojechał czwarty. Uliczną rywalizację w Arabii Saudyjskiej Sainz zakończył na szóstej, a Leclerc dopiero na siódmej pozycji. Z kolei z australijskiego Melbourne Ferrari nie zabrało żadnych punktów. Leclerc odpadł na pierwszym okrążeniu po kolizji z Lance’em Strollem, a Sainz po 5-sekundowej karze, przyznanej za spowodowanie kolizji z Fernando Alonso, sklasyfikowany został jako dwunasty.

W tabeli konstruktorów Ferrari ma tylko 26 punktów i jest dopiero czwarte. Strata do prowadzącego Red Bull Racing sięga blisko 100 oczek, a przed włoską ekipą są jeszcze Aston Martin i Mercedes.

- Dla mnie Ferrari jest zdecydowanym rozczarowaniem sezonu - uznał Glock w swoim tradycyjnym podsumowaniu weekendu dla Sky Deutschland. - Jeśli chodzi o tempo, nic im się nie układa.

- Charles Leclerc to przykład tego, że po złych kwalifikacjach jest ryzyko bycia wplątanym w jakąś kraksę. Z kolei Carlos Sainz pokazał dobre tempo i udany manewry wyprzedzania. Kara z końca była pechowa, ale sprawiedliwa. To na pewno nie jest początek sezonu, na jaki liczyło Ferrari. Teraz Frederic Vasseur musi szybko wyznaczyć odpowiedni kierunek i przywrócić zespół na właściwe tory.

Początek kampanii to kontynuacja dominacji Red Bulla. Choć wielu ma nadzieję, że z czasem przewaga ekipy z Milton Keynes zmaleje, Glock nie jest takim optymistą.

- Czy jest jakaś nadzieja, że kolejne wyścigi będą bardziej ekscytujące? Moim zdaniem to, że stawka była w Melbourne bliżej siebie wynikało z charakterystyki toru. Liczyłem, że szczególnie Mercedes będzie bliżej. Przekonamy się czy zachowają swoje tempo.

- W Baku jest więcej zakrętów i długich prostych, gdzie DRS Red Bulla da przewagę. Dlatego też uważam, że Red Bull w Baku powiększy swoją przewagę nad resztą. Pytani brzmi: „Kto jako pierwszy przygotuje poprawki i jaki będzie ich efekt?”.

Grand Prix Azerbejdżanu odbędzie się 30 kwietnia.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Pojedynek bokserski w F1?
Następny artykuł Massa chce iść do sądu

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska