Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Ferrari wraca do gry?

Szef Scuderii Ferrari Fred Vasseur uznał, że pole position Charlesa Leclerca w Azerbejdżanie jest „kamieniem milowym” w trudnym dla zespołu sezonie 2023.

Carlos Sainz, Ferrari SF-23

Autor zdjęcia: Andrew Ferraro / Motorsport Images

Charles Leclerc, który startował do GP Bahrajnu z trzeciego pola i drugiego do GP Arabii Saudyjskiej, w Azerbejdżanie po raz pierwszy w tym sezonie pokonał Red Bull Racing, w kwalifikacjach zdobywając pierwsze miejsce. Było to również jego trzecie z rzędu pole position na tym torze.

Wynik przyszedł po trudnej dla Ferrari rundzie w Australii i na tle wiadomości o zbliżającym się odejściu dyrektora sportowego Laurenta Mekiesa, jednego z kluczowych graczy stajni z Maranello.

Zmiana filozofii w zakresie ustawień bolidu SF-23 miała zachęcające sygnały w Melbourne, choć zespół nie poradził sobie w czasówce, co potem przełożyło się też na nieudaną niedzielę.

W Baku jednak już wszystko zagrało podczas gdy tym razem to główni rywale - Red Bull Racing, nie trafili we właściwe okno operacyjne.

- Jestem bardziej niż szczęśliwy ze względu na wszystkich w zespole, ponieważ wykonali bardzo ciężką pracę w ciągu ostatniego miesiąca - powiedział Vasseur portalowi Motorsport.com.

- Myślę, że nawet pod presją podjęliśmy kilka dobrych decyzji, w zakresie rozwoju i ustawień, które przyniosły oczekiwane efekty - kontynuował. - W Melbourne było dobrze, ale tam nie poskładaliśmy wszystkiego odpowiednio, natomiast teraz Charles wykonał mega robotę.

- To nie jest zwykłe osiągnięcie. Do dla nas kamień milowy w tym sezonie. Pole position zawsze jest dobre w kontekście budowania pewności siebie - podkreślił.

Czytaj również:

Zespół odczuł ulgę widząc, że osiągi bolidu utrzymały się na odpowiednim poziomie po zachęcających sygnałach w Australii.

- Nigdy nie będziesz w stanie wyciągnąć wniosków na podstawie jednego wydarzenia - przekazał. - W Melbourne było dość zimno, do tego to nie jest stały obiekt wyścigowy. Z pewnością wykonaliśmy krok naprzód między rundami w Dżuddzie i Australii, było to wówczas oczywiste dla nas i dla kierowców.

- Jednak wciąż z tyłu głowy były pewne wątpliwości, ponieważ nie poskładaliśmy wszystkiego odpowiednio razem. Natomiast w ten weekend już od pierwszego okrążenia mamy odpowiednie tempo. Ok, to jeszcze nie jest koniec zawodów, jeszcze nie zdobyliśmy punktów, ale jak wspomniałem to i tak był kamień milowy dla zespołu.

Wczorajsza czasówka nieco gorzej poszła drugiemu kierowcy włoskiej formacji, Carlosowi Sainzowi. Hiszpan zajął w niej czwarte miejsce.

- Kłopoty zaczęły się już w Q1, kiedy obrócił się na torze i spalił zestaw opon - wspomniał Vasseur. - Wówczas został mu już tylko jeden komplet ogumienia na Q3, co zdecydowanie utrudniło mu zadanie. Rozmawiałem z nim po sesji i mimo komplikacji też dostrzegł pewne pozytywy, że zmierzamy we właściwym kierunku.

Czytaj również:

Video: Ustawienie na starcie do GP Azerbejdżanu 2023

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł AlphaTauri spróbuje innej strategii
Następny artykuł Mercedes jest daleko z tyłu

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska