Formuła 1
03 wrz
-
06 wrz
FP1 za
99 dni
W
GP Singapuru
17 wrz
-
20 wrz
FP1 za
113 dni
08 paź
-
11 paź
FP1 za
133 dni
W
GP Stanów Zjednoczonych
22 paź
-
25 paź
FP1 za
148 dni
29 paź
-
01 lis
FP1 za
155 dni
Zobacz pełną wersję:

Ferrari wraca do pracy

akcje
komentarze
Ferrari wraca do pracy
Autor:
22 maj 2020, 10:14

Po długiej przerwie, spowodowanej pandemią koronawirusa Ferrari otworzyło swoją siedzibę w Maranello.

Pandemia koronawirusa uderzyła we Włoszech z dużą siła. Kraj zmaga się z zarazą od pierwszych dni marca. Zanotowano ponad 32 tysiące zgonów. Obecnie sytuacja, choć daleka od ideału, wydaje się być opanowana i „zamknięte” państwo wraca powoli do normalności.

Działalność wznowiono również w Maranello, nie pomijając oddziału sportowego. Niektórzy wciąż pracują z domu, jednak trwają przygotowania do pełnego restartu. Już na początku maja zaczęto wdrażać procedury związane z projektem „Back on Track”.

- W poniedziałek otworzyliśmy dywizję F1 - powiedział Marc Gené w rozmowie z Radiem Marca. - Wszystko zostało przygotowane, z ogromną liczbą testów na [obecność] koronawirusa włącznie.

Do teoretycznego rozpoczęcia sezonu pozostało niewiele ponad 40 dni. Scuderia zamierza zdecydowanie poprawić swoje SF1000, które na tle konkurencji nie wypadło najlepiej podczas zimowych testów w Barcelonie. Prace skupione będą wokół skrzyni biegów i silnika, który może zyskać około 15 KM.

- Przez dwa i pół miesiąca nikt nie dotykał samochodu. Żaden inżynier nie mógł spojrzeć na telemetrię - wyjaśnił Gené. - Mimo to samochód, który mieliśmy w Australii - choć był dobry - przejdzie modyfikacje. Jest kilka obszarów do poprawy i mam nadzieję, że będziemy gotowi już na Austrię.

- Wygląda na to, że właśnie tam zaczniemy i wciąż czeka nas dziewiętnaście wyścigów.

W międzyczasie zapadły w Ferrari decyzje odnośnie składu kierowców. Sebastian Vettel opuści Maranello po zakończeniu sezonu 2020. Na miejsce Niemca zakontraktowano Carlosa Sainza.

Czytaj również:

 

Następny artykuł
Heidfeld stawia na Schumachera

Poprzedni artykuł

Heidfeld stawia na Schumachera

Następny artykuł

Najpierw Austria, potem Węgry?

Najpierw Austria, potem Węgry?
Załaduj komentarze