Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj
Charles Leclerc, Ferrari, Lewis Hamilton, Ferrari, George Russell, Mercedes

Charles Leclerc, Ferrari, Lewis Hamilton, Ferrari, George Russell, Mercedes

Autor zdjęcia: Joe Portlock / Getty Images

Inauguracyjna runda w Australii była pierwszą realną okazją dla kierowców, zespołów i kibiców, by zobaczyć, jak w praktyce wyglądają nowe przepisy Formuły 1.

W trakcie i po wyścigu kilku kierowców porównywało ściganie do gier komputerowych, a Charles Leclerc stwierdził, że przypominało mu ono Mario Karta. Nie jest to pierwszy raz, gdy jeden z zawodników zestawił królową motorsportu z klasycznym tytułem. W zeszłym roku zrobił to Max Verstappen.

Ferrari zaliczyło imponujący początek wyścigu. Leclerc ruszając z czwartego pola objął prowadzenie wyprzedzając George'a Russella, a Lewis Hamilton awansował z siódmego miejsca na trzecie. Pierwsze okrążenia wyścigu przyniosły ekscytującą walkę między Monakijczykiem a Brytyjczykiem.

Do ich pojedynku szybko dołączył Hamilton, który skorzystał z błędu byłego partnera z zespołu i wyprzedził go, gdy tylko nadarzyła się okazja. Stajnia z Maranello utrzymywała dublet aż do zjazdów na pit stop, po którym nie wróciła na prowadzenie.

Podczas mijania się na prostej z Russellem Leclerc zażartował, że czuł się jak w Mario Karcie, porównując tryby overtake i boost do grzybka z doładowaniem.

- To jest jak grzybek w Mario Karcie - powiedział do inżyniera przez radio.

Nie było to pierwsze odniesienie do gry ze strony kierowców w ten weekend. Podczas rozmowy z Martinem Brundle'em Sergio Perez powiedział z uśmiechem: - Zobaczymy, co się wydarzy w tym wyścigu-grze.

Oliver Bearman również został zapytany, czy czuł się jak w grze wideo. - Tak, trochę - powiedział mediom. - To było tak, jakbym ja był w F1, a wszyscy inni w F2. Ale potem oczywiście znowu musisz doładować baterię, bo inaczej na kolejnej prostej jesteś martwy.

- Jest więc mnóstwo rzeczy, o których trzeba myśleć, co jest skomplikowane, ale fakt, że skończyłem siódmy, sprawia, że jestem zadowolony, nawet jeśli samochód nie był w ten weekend najbardziej przyjemny w prowadzeniu.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Kocie ruchy Colapinto
Następny artykuł Red Bull nie martwi się o Verstappena

Najciekawsze komentarze