Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Gasly dwa metry od śmierci

Pierre Gasly przyznał, że niewiele dzieliło go od uderzenia w pracujący na torze dźwig i w konsekwencji tragedii podczas Grand Prix Japonii.

Pierre Gasly, AlphaTauri AT03

Pierre Gasly, AlphaTauri AT03

Andy Hone / Motorsport Images

Rozpoczęty w deszczu i na zalanym wodą torze, wyścig o Grand Prix Japonii szybko został przerwany. Carlos Sainz stracił kontrolę nad Ferrari i rozbił się w drugim sektorze. Pierre Gasly „złapał” jeden z porozrzucanych banerów reklamowych i zmuszony był udać się do mechaników po nowe przednie skrzydło.

Dyrekcja wyścigu wysłała na tor samochód bezpieczeństwa. Gasly po wyjeździe z alei serwisowej musiał dogonić całą stawkę, trzymając się wyznaczonego minimalnego czasu okrążenia. W międzyczasie pokazano czerwoną flagę, a w miejscu wypadku Sainza pracował już dźwig usuwający uszkodzone Ferrari. Pędzący Gasly uniknął przeszkody, ale w emocjach komentował fakt, że ciężki sprzęt pojawił się na torze, zanim samochody zdążyły zjechać do alei.

Całe zdarzenie przywołało w pamięci tragedię, która wydarzyła się osiem lat temu na tym samym torze i w podobnych warunkach. Wtedy Jules Bianchi uderzył w pracujący dźwig i odniósł poważne obrażenia. Zmarł kilka miesięcy później.

- Osiem lat temu w podobnych warunkach i z dźwigiem stojącym w żwirze straciliśmy Julesa - mówił rozemocjonowany Gasly. - Nie rozumiem, jak osiem lat później w takich warunkach możemy widzieć dźwig na torze. Nie w żwirze, ale na wyścigowej linii!

- To po prostu brak szacunku wobec Julesa, jego rodziny, tych, których kochał, nas wszystkich. To był dramatyczny wypadek i sądzę, że tamtego dnia nauczyliśmy się, że nie chcemy widzieć żadnych dźwigów w takich warunkach.

- Gdybym stracił kontrolę nad samochodem, tak jak stało się w przypadku Carlosa okrążenie wcześniej.... Jechałem 200 km/h, ale to nie ma znaczenia. Nawet gdybym jechał 100 km/h... To 12-tonowy dźwig. Gdybym stracił kontrolę i w niego uderzył, byłbym teraz martwy.

- Jestem bardzo wdzięczny, że mogę tutaj stać i będę mógł zadzwonić dziś do swojej rodziny, moich ukochanych i że po prostu nic się nie stało. Jednak naprawdę, ze względu na nas - kierowców - mam nadzieję, iż ostatni raz widzieliśmy dźwig. To niepotrzebne ryzyko dla nas wszystkich.

Gasly podkreślił, że z powodu wodnego sprayu oraz układu toru Suzuka zobaczył dźwig dopiero w ostatniej chwili. Potwierdziły to zresztą ujęcia z kamery pokładowej w AlphaTauri Francuza.

- Tam jest uskok, więc nic nie widać. Poza tym był samochód bezpieczeństwa i mamy wyznaczoną deltę. Byłem 9 sekund wolniejszy niż wskazane minimum.

- Doganiałem stawkę i jadąc 200 km/h zobaczyłem dźwig w ostatniej chwili. Próbowałem zwolnić w dość nienaturalny sposób, ponieważ gdybym depnął w hamulec, straciłbym panowanie nad samochodem i uderzył w dźwig. Minąłem go o dwa metry z prawej strony.

- Byłem dziś dwa metry od śmierci, co moim zdaniem jest niedopuszczalne dla kierowcy wyścigowego.

Podczas przerwy po wywieszeniu czerwonej flagi widziano jak Gasly ekspresyjnie dyskutuje z rzeczniczką prasową zespołu AlphaTauri. Francuz rozmawiał również z Eduardo Freitasem, pełniącym podczas Grand Prix Japonii rolę dyrektora wyścigu z ramienia FIA. Szczegółów tej konwersacji nie chciał zdradzić, ale dodał:

- Minutę później wszyscy byliśmy w alei serwisowej. Dla tej minuty ryzykowano moje życie. To nie do zaakceptowania. Mamy wyznaczoną deltę, są pewne działania, które trzeba wykonać gdy jest samochód bezpieczeństwa. Wypełniałem przepisy, a w linii wyścigowej pojawił się dźwig.

- Dzisiaj był dwa metry od mojego lewego koła. Oczywiście bardzo się wystraszyłem i to, co przebiegło mi przez myśl... Wszyscy cierpieliśmy z powodu wypadku Julesa. Gdybyśmy cofnęli czas i wtedy zmienili sytuację, on wciąż by z nami był.

- Po prostu nie zgadzam się, abyśmy ryzykowali moim życiem. To coś, co trzeba omówić. Najważniejsze jest, i tego bym chciał, aby wszyscy moi koledzy byli bezpieczni i to w każdej kategorii wyścigowej. Mam nadzieję, że nikt już nie znajdzie się w podobnej sytuacji. Obyśmy wreszcie wyciągnęli z tego wnioski.

Po wyścigu Gasly ukarany został przez sędziów za zbyt szybką jazdę przy czerwonej fladze. Zasądzono dodanie 20 sekund do łącznego czasu osiągniętego w wyścigu oraz 2 punkty do licencji.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Perez: Kara była sprawiedliwa
Następny artykuł Verstappen uznał zamieszanie z punktami za "zabawne"

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska