Formuła 1
28 mar
Race za
26 dni
W
Emilia Romagna GP
16 kwi
Kolejne wydarzenie za
45 dni
09 maj
Kolejne wydarzenie za
65 dni
23 maj
Race za
82 dni
W
Azerbaijan GP
06 cze
Race za
96 dni
13 cze
Race za
103 dni
27 cze
Race za
117 dni
04 lip
Kolejne wydarzenie za
121 dni
18 lip
Race za
138 dni
W
Hungarian GP
01 sie
Race za
152 dni
29 sie
Race za
180 dni
05 wrz
Race za
187 dni
12 wrz
Race za
194 dni
26 wrz
Race za
208 dni
W
Singapore GP
03 paź
Kolejne wydarzenie za
212 dni
10 paź
Race za
222 dni
W
United States GP
24 paź
Race za
236 dni
31 paź
Race za
243 dni
W
Brazilian GP
07 lis
Race za
250 dni
W
Saudi Arabia GP
05 gru
Race za
278 dni
W
Abu Dhabi GP
12 gru
Race za
285 dni
Zobacz pełną wersję:

Grosjean: Cieszę się, że żyję

Romain Grosjean opowiedział o swoim poważnym wypadku, do którego doszło podczas Grand Prix Bahrajnu.

Grosjean: Cieszę się, że żyję

Kierowca Haasa na pierwszym okrążeniu zderzył się z Daniiłem Kwiatem w zakręcie numer 3 i wypadł z toru. Po uderzeniu w barierę Armco samochód rozpadł się na dwie części i eksplodował. Grosjean spędził 28 sekund w płonącym wraku, zanim zdołał z niego wyskoczyć.

Po wypadku, został przetransportowany do szpitala Bahrain Defence Force Royal Medical Services. Początkowo podejrzewano uraz żeber, ale prześwietlenia nie wykazały żadnych złamań. Doznał poparzeń stóp oraz dłoni.

Grosjean powiedział, że przypomniał mu się wypadek Nikiego Laudy z Grand Prix Niemiec w 1976 roku, w którym Austriak doznał poważnych poparzeń.

- Nie wiem, czy słowo cud jest właściwe, czy można go użyć, ale w każdym razie powiedziałbym, że to nie był mój czas umierać. Wydawało mi się, że to trwało dłużej niż 28 sekund. Widziałem, jak mój wizjer był cały pomarańczowy, a wokół mnie były płomienie - powiedział Grosjean w wywiadzie dla TF1 i LCI. - Myślałem o wielu rzeczach. Przypomniał mi się wypadek Nikiego Laudy. Nie chciałem tak skończyć, nie teraz. Nie mogłem dopuścić, żeby taki był finał mojej historii w F1. Musiałem się wydostać, dla moich dzieci.

- Mój 5-letni syn Simon jest pewien, że mam magiczne moce i dysponuję magiczną tarczą miłości. Mam trójkę dzieci i powiedział, że to mnie właśnie ochroniło i pomogło wyskoczyć z samochodu. To bardzo mocne słowa od dzieci. Mój najstarszy Sacha, który ma 7 lat, już więcej rozumie z tego co się stało. Natomiast mój maluch zrobił rysunek z dedykacją dla taty.

- Bardziej bałem się o rodzinę, przyjaciół i przede wszystkim o dzieci, które są dla mnie największym powodem dumy i źródłem energii. Tak naprawdę nie martwiłem się o siebie. Będę musiał popracować z psychologiem, ponieważ naprawdę widziałem zbliżającą się śmierć i nie miałem innego wyjścia, musiałem się stamtąd wydostać. Nawet w Hollywood nie kręcą czegoś takiego - kontynuował. - Nigdy w życiu nie widziałem takiego wypadku.

- Pozostawałem przez 28 sekund w ogniu, choć wydawało mi się, że trwało to zdecydowanie dłużej, ponieważ trzy razy próbowałem wydostać się z kokpitu. Po tym wypadku cieszę się, że żyję. Żeby wyskoczyć, musiałem odpiąć pasy. Kierownicy już nie było, prawdopodobnie odpadła podczas zderzenia.

W szpitalu wojskowym w Bahrajnie pozostanie jeszcze do środy.

- Dłonie miałem poparzone, zwichniętą nogę, myślałem, że mam też złamaną stopę.

Grosjean ma nadzieję, że wystartuje w Grand Prix Abu Zabi.

- Cieszę się, że żyję. Teraz postrzegam pewne rzeczy inaczej, ale potrzebuję też wrócić do samochodu, jeśli to możliwe w Abu Zabi, aby zakończyć moją historię w Formule 1 w inny sposób. To było prawie jak drugie narodziny, a wyskoczenie z płomieni tego dnia jest czymś, co naznaczy moje życie na zawsze. Jest wielu ludzi, którzy okazywali mi duże wsparcie i bardzo mnie to poruszyło, chwilami mam łzy w oczach - zakończył.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Grosjean chce wrócić w Abu Zabi

Poprzedni artykuł

Grosjean chce wrócić w Abu Zabi

Następny artykuł

Russell zastąpi Hamiltona?

Russell zastąpi Hamiltona?
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Autor Marcin Wyrzykowski