Hamilton gra w zaciszu

Lewis Hamilton nie bierze udziału w żadnych oficjalnych wirtualnych rozgrywkach, jednak nie oznacza to, że kompletnie pomija gry komputerowe.

Hamilton gra w zaciszu

Max Verstappen, Lando Norris, George Russell i Charles Leclerc należą do najaktywniejszych w sieci kierowców obecnej stawki Formuły 1. Młode pokolenie zawodników przerwę spowodowaną pandemią koronawirusa wykorzystuje na wirtualną rywalizację. Z kolei Hamilton jak do tej pory unikał takich rozgrywek.

- Nie jestem zbytnio zainteresowany simracingiem - powiedział Hamilton w wywiadzie opublikowanym przez zespół Mercedesa. - Choć Gran Turismo i Sony przysłali mi właśnie pełną konfigurację ustawień. Można powiedzieć, że dorastałem grając w Gran Turismo. Zarabiałem pieniądze, aby kupić wszystkie te samochody i była to całkiem miła okazja do wspólnych działań.

- Współpracowałem z nimi kilka lat i teraz podejmuję wyzwanie związane z pobiciem własnego czasu okrążenia. Ścigam się sam ze sobą. Chwilami jest to frustrujące, ponieważ moje czasy były całkiem niezłe.

Hamilton przyznał, że wybór gry spowodowany był przede wszystkim możliwością jazdy „własnym” samochodem.

- Szczerze mówiąc, to jedna z najfajniejszych rzeczy. Gdy dorastałem, korzystałem z wielu gier o F1 i nie mogłem doczekać się, aż będę miał w nich własny samochód. Jednak kiedy dostałem się do prawdziwej F1, przestałem grać, sam nie wiem dlaczego.

- W tej grze na szczęście nie musiałem zarabiać na samochód, ponieważ zajęłoby mi to dużo czasu. Wysłali mi trochę kredytów i go kupiłem. To niewiarygodne, kiedy pomyśli się, że samochód który zespół i ja rozwijaliśmy wspólnie przez tyle lat, może być używany w tej grze.

Sześciokrotny mistrz świata nigdy nie był wielkim fanem simracingu. Spędza również niewiele czasu w nowoczesnym symulatorze Mercedesa.

- W symulatorze przebywam bardzo, bardzo rzadko. W jego przypadku odwzorować odpowiednie ruchy i przeciążenia jest trudno. To coś, nad czym nieustannie pracują. Z kolei w domu, gdy fotel jest nieruchomy, a mózg wskazuje ci, że samochód jedzie, nie masz żadnych oznak tego ruchu. Trzeba w pewnym sensie „oszukać” umysł, a ja tego nie lubię robić. Potem wracasz do rzeczywistości i jest ona zupełnie inna.

- Osobiście nie widzę żadnych korzyści z grania, poza zabawą z przyjaciółmi i rywalizacją z innymi ludźmi online. To pozytywny aspekt - podsumował Lewis Hamilton.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Russell: Simracing jest jak gra w FIFĘ
Poprzedni artykuł

Russell: Simracing jest jak gra w FIFĘ

Następny artykuł

Formuła 1 w rozmowach z brytyjskim rządem

Formuła 1 w rozmowach z brytyjskim rządem
Załaduj komentarze