Hamilton: Kibice tego nie wiedzą
Lewis Hamilton nie ma pretensji do fanów za ich coraz większe oczekiwania w jego debiutanckim sezonie w Ferrari.
Po dwunastu udanych sezonach w Mercedesie, które przyniosły mu sześć tytułów mistrzowskich, Hamilton dokonał w tym roku spektakularnego transferu do włoskiego zespołu.
Lewisowi w Ferrari nie jest jednak łatwo. Przed czterema wyścigami, które pozostały do rozegrania w tym sezonie, zajmuje dopiero szóste miejsce w mistrzostwach, tracąc 64 punkty do zespołowego kolegi, Charlesa Leclerca.
Pierwszy sezon w Ferrari dla siedmiokrotnego mistrza świata nie należy do zbyt udanych i na nic się zdają jego przebłyski formy, bo i tak regularnie przegrywa z Monakijczykiem.
Dodatkowo rośnie presja ze strony zagorzałych fanów Scuderii, ale kierowca Ferrari nie ma jednak pretensji do fanów Formuły 1, którzy nie rozumieją, że na sukcesy trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jego zwycięstwo w sprincie w Szanghaju okazało się pewnego rodzaju anomalią, ale 40-latek wciąż jest pełen optymizmu, ponieważ F1 wprowadzi w 2026 roku nowy zestaw przepisów, dzięki któremu włoski zespół i jego kierowcy będą mogli zacząć od zera.
Brytyjczyk ostatnio stwierdził, że niewiele osób zdaje sobie sprawę ile czasu zajmuje adaptacja do nowego otoczenia. Tylko będąc w zespole, można naprawdę, naprawdę zrozumieć, jak on działa.
- Nie da się wyobrazić, jak naprawdę działa ta maszyna. Jestem w F1 od dawna, ale kiedy dołączyłem do tego zespołu, wszystko naprawdę się zmieniło – powiedział Hamilton.
- Dlatego nie winię ludzi za to, że tego nie wiedzą. Wszystko, co mogę zrobić, to skupić się na rzeczach, na które mam wpływ. Na tym, jak się przygotowuję i jak pracuję z zespołem oraz, jak podchodzę do pracy każdego dnia i czy jestem pozytywnie nastawiony.
Hamilton wspomniał o różnicach kulturowych w Ferrari i o tym, że to nie pierwszy raz, kiedy on i jego koledzy musieli się do siebie dostosować. W tym miejscu przypomniał o legendarnym Niki Laudzie, który odegrał kluczową rolę w przekonaniu go do odejścia z McLarena w 2013 roku.
Lewis Hamilton, Ferrari
Autor zdjęcia: Zak Mauger / LAT Images via Getty Images
- Niki był częścią świata, który nie mógł się przystosować do mojej odmienności – wyznał Hamilton, debiutując w F1 w 2007 roku. Młody kierowca zwrócił na siebie uwagę wielu osób ze względu na swoje pochodzenie.
Szybko rozwiał jednak wszelkie wątpliwości, zwłaszcza te dotyczące Laudy, który 50 lat temu zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski F1 z Ferrari, a następnie kolejne mistrzostwa w 1977 i 1984 roku.
- Słyszałem o nim negatywne opinie, choć zawsze podziwiałem go jako trzykrotnego mistrza świata – powiedział Hamilton o Laudzie, który zmarł w 2019 roku w wieku 70 lat.
- To jedna z najprawdziwszych ikon naszego sportu. To on przez telefon wyjaśnił mi, dlaczego powinienem dołączyć do Mercedesa, a kiedy w końcu się spotkaliśmy, odbyliśmy naprawdę ważną rozmowę, podczas której powiedział mi: „Jesteś taki sam jak ja, jesteś kierowcą do szpiku kości”.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze