Hulkenbergowi nie jest przykro

Nico Hulkenberg nie ma wyrzutów sumienia z powodu zastąpienia w Haasie Micka Schumachera, podkreślając, że właśnie taka jest Formuła 1.

Hulkenbergowi nie jest przykro

Niemiecki kierowca wróci w przyszłym sezonie do stałej stawki. Pożegnał się z nią na koniec 2019 roku, gdy z jego usług zrezygnowało Renault. W kolejnych trzech kampaniach pełnił rolę rezerwowego, gdy niedyspozycja związana z COVID-19 przytrafiła się któremuś z etatowych kierowców Racing Point/Astona Martina.

Hulkenberg zastąpi w Haasie swojego rodaka - Micka Schumachera. Syn Michaela, siedmiokrotnego mistrza świata, opuści grid po dwóch latach spędzonych w amerykańskiej stajni.

Czytaj również:

Sam „Hulk” - u którego chęć powrotu do F1 nasiliła się latem - przyznał, że nie ma żadnych wyrzutów sumienia związanych z pozbawieniem miejsca młodego Schumachera.

- Wszyscy walczymy o swoją karierę - powiedział Hulkenberg. - Wielu kierowców było już zastępowanych przez innych, takich z większym doświadczeniem.

- To, że on był w F1 dopiero dwa lata, nie ma znaczenia. Tak to jest w Formule 1. Kiedy się ścigasz, musisz przekonać zespół swoimi wynikami. I jeśli nie masz osiągów, ekipa cię zastąpi. Tak samo jest w przypadku inżynierów i wszystkich innych pracowników zespołu.

Partnerem Hulkenberga będzie Kevin Magnussen. Niemiec z Duńczykiem mieli przed laty osobliwą potyczkę słowną.

- Przełamaliśmy lody na początku tego roku. Dokładnie tymi samymi słowami przywitałem go w Bahrajnie i obaj się uśmialiśmy. To już za nami. Obaj jesteśmy starsi, dojrzalsi, wracamy do F1 po przerwie. Jest kilka podobieństw. Możemy nawet pogadać o najlepszych markach pieluszek!

- Szanujemy się i wiemy czego się od nas oczekuje. Nie spodziewam się trudności.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Przegrana Hamiltona nie ma znaczenia
Poprzedni artykuł

Przegrana Hamiltona nie ma znaczenia

Następny artykuł

Ferrari miało trudniej

Ferrari miało trudniej