Podłużne krawężniki pozostaną na torach

Organizatorzy Formuły 1 nie rozważają radykalnych zmian w stosowaniu podłużnych krawężników, pomimo spektakularnego wypadku, który miał w Formule 3 Alex Peroni.

Podłużne krawężniki pozostaną na torach

Po wypadnięciu z Parabolici auto Peroniego wzniosło się w powietrze i zaliczyło kilka obrotów. Mimo komentarzy kierowców, którzy wezwali do odejścia od stosowania tego typu krawężników, które wyznaczają limity torów, dyrektor wyścigowy F1: Michael Masi twierdzi, że nie ma planu pilnego usunięcia tej części infrastruktury.

- Szczerze mówiąc, nie sądzę, by konieczne były zmiany w tej kwestii. To był dziwny wypadek i w ten sposób należy go określić. Cały czas będziemy jednak patrzeć na różne rozwiązania. Pojawią się zmiany, gdy znajdziemy inne, lepsze sposoby w różnych obszarach, okolicznościach i zakrętach. Oczywiście wszystko zależy od profilów i prędkości, jakie są uzyskiwane. Ograniczniki znajdowały się tam od 2-3 lat i to był jeden z tych dziwnych wypadków - mówił Masi.

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes
1/5

Autor zdjęcia: Andre Vor / Sutton Images

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes
2/5

Autor zdjęcia: Andre Vor / Sutton Images

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes
3/5

Autor zdjęcia: Andre Vor / Sutton Images

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes
4/5

Autor zdjęcia: Andre Vor / Sutton Images

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes

Alexander Peroni, Campos Racing, crashes
5/5

Autor zdjęcia: Andre Vor / Sutton Images

FIA wszczęła już śledztwo w sprawie wypadku Peroniego, ale Masi wyjaśnił, że przeprowadzona zostanie "kryminalistyczna" analiza wszystkich szczegółów. Zasugerował też, że pierwsze dowody pokazują, że krawężnik nie był uszkodzony lub poluzowany.

- Według mojej wiedzy, nic takiego nie miało miejsca. Przyjrzymy się jednak wszystkim szczegółom w kryminalistyczny sposób w ciągu tygodnia - dodał.

Chociaż analiza wypadku może dostarczyć pewnych lekcji, by uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości, Masi mówi, że podejście do bezpieczeństwa podczas najbliższych wyścigów pozostanie bez zmian.

- Myślę, że nasze obecne podejście jest właściwe. Sprawdzimy, jak doszło do wypadku, co się stało i jakie był jego przyczyny. W Singapurze, gdzie byłem przed Belgią, wszystko idzie zgodnie z planem, ale przyjrzymy się każdemu przypadkowi pod merytorycznym kątem. Pamiętajmy jednak, że wszystkie tory mają homologację FIA pierwszego stopnia, a to wymaga zainstalowanie wymaganych środków bezpieczeństwa, w tym krawężników. Wszystkie są sprawdzane zgodnie z naszym rygorystycznym systemem - zakończył.

akcje
komentarze
Bottasowi brakowało prędkości

Poprzedni artykuł

Bottasowi brakowało prędkości

Następny artykuł

Prost: Renault zasłużyło na ten wynik

Prost: Renault zasłużyło na ten wynik
Załaduj komentarze