Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Kierowcy i dyrektorzy wyścigowi

Max Verstappen przyznał, że dyrektorzy wyścigowi Formuły 1 zamiast być uparci, powinni więcej spraw wypracowywać z kierowcami.

The drivers pull away for the formation lap

Choć sam początek sezonu był stosunkowo spokojny, a pod adresem dyrektorów wyścigowych - w tej roli zmieniają się Niels Wittich i Eduardo Freitas - pojawiały się nieśmiałe pochwały, w ostatnim czasie napięcie narosło i nie brakuje narzekań ze strony kierowców, dotyczących głównie braku konsekwencji przy ocenie walki koło w koło oraz przestrzegania limitów toru.

W czasie niedzielnego wyścigu o Grand Prix Austrii stwierdzono 43 naruszenia limitów toru. Aż czterech kierowców dostało kary czasowe za nagminne ich łamanie. Z kolei George Russell uznał, że 5 s za kolizję z Sergio Perezem to surowa kara.

Russell zasugerował sędziom, by każdy incydent oceniali niezależnie i wezwał ich do większej współpracy z samymi kierowcami.

- Dynamika każdego incydentu jest inna - zaznaczył reprezentant Mercedesa. - Faktem jest, że Checo był po zewnętrznej i musiałem zostawić mu miejsce. Ale kiedy jestem na limicie swojego samochodu, a ktoś skręca z większą przyczepnością, nie mam dokąd uciec.

- Zgodnie z literą prawa on miał rację, a ja popełniłem błąd. Ale od chwili hamowania byłem na granicy swojego samochodu i nic nie mogłem zrobić. On miał czyste powietrze, a Carlos [Sainz] bronił się po wewnętrznej. Tak właśnie jest na pierwszym okrążeniu, a on ma duże doświadczenie i wie, jak to jest. Jednak z perspektywy sędziów, nie jest to łatwe. Chcemy konsekwencji, ale nie życzymy sobie kar rozdawanych na lewo i prawo.

- Musimy pracować razem, by ustalić wszystko zgodnie i mieć takie samo wyobrażenie.

Z kolei Verstappen, pytany czy Formuła 1 w poszukiwaniu konsekwencji powinna wrócić do jednego dyrektora wyścigowego i zaprzestać rotacji, odparł:

- Nie sądzę by zależało to akurat od liczby dyrektorów. Chodzi bardziej o współpracę z kierowcami zamiast trzymania się swojej opinii i bycia upartym. My chcemy, by było lepiej dla wszystkich. Nie walczymy przecież tylko o siebie.

- Między kierowcami prowadzimy pożyteczne rozmowy i koniec końców w większości spraw się zgadzamy. Oczywiście każdy ma swoje zdanie na dany temat. Kolejną sprawą są incydenty wyścigowe. W tej kwestii na pewno możemy się poprawić.

Charles Leclerc nie wierzy w wypracowanie odpowiedniej konsekwencji w podejmowaniu decyzji i podkreślił, iż posiadanie dwóch dyrektorów wyścigowych na pewno nie ułatwia sprawy.

- Spójność to rzecz, której od zawsze poszukujemy i na pewno może być lepiej. Oczywiście, gdy mamy dwóch dyrektorów wyścigowych, na pewno jest trudniej.

- Nie widzę w tej chwili rozwiązania. Wydaje mi się jednak, że z jednym dyrektorem wyścigowym byłoby łatwiej.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł McLaren buduje nową grupę kierowców
Następny artykuł Ricciardo nigdzie się nie wybiera

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska