Kubica lubi uliczne tory

Robert Kubica przyznaje, że bardzo lubi tory uliczne. Jednak ten w Baku, na którym odbędzie się Grand Prix Azerbejdżanu, jest dla niego zupełnie nowy.

Kubica lubi uliczne tory

Ostatni raz Kubica startował na torze ulicznym w Grand Prix Singapuru, w 2010 roku

- To jest dla mnie zupełnie nowy obiekt. Zaliczyłem kilka okrążeń w symulatorze, ale niestety to nie było reprezentatywne do tego, co mamy w rzeczywistości, więc poznam go dopiero jutro – powiedział Robert Kubica.

- Zachowam większą ostrożność na początku, co jest normalne, szczególnie, kiedy pierwszy raz jedzie się po torze ulicznym – wyjaśnił. - W każdym razie nie mogę się tego doczekać, ponieważ pierwszy raz, po Singapurze w 2010 roku, będę jeździł po takim torze.

- Zawsze lubiłem to szczególne uczucie jazdy blisko band. To jest coś innego. Natomiast z tego co widzę, tor w Baku wygląda na dość prosty w wielu miejscach, ale z drugiej strony są trzy czy cztery bardziej skomplikowane sekcje. Trzeba je pokonać i nie myśleć za dużo o tym. Zobaczymy co się wydarzy – dodał.

- Baku już pokazało, że wszystko jest możliwe - odniósł się do szansy na punkty w GP Azerbejdżanu. - Sądzę jednak, że jesteśmy zbyt daleko od reszty stawki, aby o tym myśleć. Oczywiście w poprzednich edycjach wyścigu, zwłaszcza dwa lata temu, działo się bardzo dużo. Przede wszystkim to jednak dla mnie nowy tor, więc nie myślę jeszcze zbyt wiele o wyścigu. Podchodzimy do tego weekendu we właściwy nam sposób i postaram się o znalezienie dobrego wyczucia w samochodzie od razu, jak wyjadę z garażu.

Williams jest zdecydowanie najsłabszym zespołem w stawce. Niedawno George Russell informował, że zespół przywiózł nowe części do Baku. Kubica natomiast nic nie wie o wspomnianych poprawkach.

- Nie wiem o żadnych poprawkach - odniósł się Kubica do komentarzy George Russella. - Prawdopodobnie wie więcej ode mnie.

Dziennikarze pytali również Polaka, czy pomimo licznych problemów z samochodem, będzie w stanie czerpać frajdę z jazdy w czwartej rundzie sezonu.

- Tak, ale wiecie... fajniej byłoby ścigać się z większą ilością kierowców, bliżej całej stawki oraz włączyć się do walki. Natomiast mówiłem już po Australii, że podobało mi się pod koniec wyścigu. Oczywiście fajniej jest samemu prowadzić samochód F1 niż oglądać to w telewizji. Miło, kiedy towarzyszą ci te wszystkie emocje, których nie doświadczysz siedząc w domu. Lubię tę pracę, więc ostatecznie odpowiadam – tak.

akcje
komentarze
Raikkonen i Grosjean nie są przeciwni reklamom papierosów w F1
Poprzedni artykuł

Raikkonen i Grosjean nie są przeciwni reklamom papierosów w F1

Następny artykuł

Kary nie martwią Verstappena

Kary nie martwią Verstappena
Załaduj komentarze