Kubica: F1 bez kibiców. To możliwe

Formuła 1 przełożyła lub odwołała już dziewięć pierwszych rund sezonu 2020 z powodu pandemii koronawirusa. Kiedy ruszą mistrzostwa świata, pozostaje to dużym znakiem zapytania.

Kubica: F1 bez kibiców. To możliwe

Po przesunięciu GP Kanady na inny termin, na pierwszej pozycji w kalendarzu widnieje GP Francji (25-28 czerwca), jednak i tym zawodom towarzyszy duża niepewność. Dalej w harmonogramie są Austria i Wielka Brytania.

Sugeruje się, że F1 ruszy dopiero w lipcu. Jest wielce prawdopodobne, że pierwsze rundy odbędą się bez publiczności. To wszystko ze względów bezpieczeństwa i obostrzeń dotyczących izolacji społecznej. Takie rozwiązanie jednak pozwoliłoby szybciej rozpocząć sezon.

Do tematu odniósł się Robert Kubica. Kierowca testowy i rezerwowy Alfa Romeo Racing Orlen był gościem programu Kanał Sportowy.

- Wszystko jest możliwe. Będzie to analizowane. Myślę, że tak jak z naszym życiem to i ze sportem może się okazać, że powrót będzie odbywał się krok po kroku. Na początku np. będziemy ścigali się bez kibiców - powiedział Robert Kubica w rozmowie z Michałem Polem.

- Organizator wyścigu Formuły 1 ponosi bardzo duże koszty i a ich zwrot podchodzi ze sprzedaży biletów dla kibiców. Może się jednak stać tak, że F1 zacznie się ścigać bez fanów na początku - kontynuował. - Najważniejsze jest zdrowie. To czy zobaczymy dwa wyścigi więcej, czy mniej… istotne jest zminimalizowanie ryzyka zanim ponownie wystartujemy.

- Chciałbym dodać, że w okresie, w którym to się zaczęło, wyjeżdżając z jednego państwa do drugiego, nawet niech będzie to tylko sto kilometrów, przekaz wiadomości o tym co się dzieje, był zupełnie inny. Ludzie w ogóle nie zdawali sobie sprawy z  wydarzeń, które miały miejsce, np. tych we Włoszech. Nie było to odczuwalne. W Australii nawet nikt nie wiedział, jaka jest sytuacja w Europie. A nawet jeśli mieli świadomość tego, myśleli że do nich to nie dojdzie.

- Jesteśmy w bardzo trudnym okresie, ale niektóre państwa będą miały tendencję powrotu do normalnego życia, co nie znaczy, że tysiąc kilometrów dalej, na wschód, czy zachód, stan rzeczy będzie taki sam. Trzeba będzie bardzo uważać. To nie znaczy, że kiedy w innym kraju wszystko będzie pod kontrolą, w innym państwie będzie tak samo - podkreślił.

Czytaj również:

W ostatnich dniach FIA poinformowała o przedłużeniu zamknięcia fabryk wszystkich zespołów. Okres, który miał obowiązywać 21 dni, przedłużono do 35.

- Formuła 1 jest sportem światowym. Np. Alfa Romeo Racing Orlen to zespół międzynarodowy. To, że ekipa ma siedzibę w Szwajcarii nie oznacza, że pracują tu tylko Szwajcarzy. Są też Włosi, bo używamy silnika i podzespołów Ferrari i ludzie z całego świata. Będzie trzeba to brać pod uwagę - mówił Kubica o funkcjonowaniu ekip, ale też o ich logistyce.

Zespoły F1 starają się ze sobą współpracować. Trwają dyskusje nad obniżeniem limitu wydatków. Obecne samochody będą wykorzystywane również w przyszłorocznych mistrzostwach. Rewolucję techniczną odroczono na 2022 rok. W dobie kryzysu ma to pomóc w utrzymaniu wszystkich ekip w stawce. 

Pytany, jak obecne wydarzenia na świecie wpłyną na F1, Kubica odparł: - Sądzę, że to co dzieje się teraz, im dłużej będziemy w tym stanie, tym dłużej będziemy z niego wychodzili. Odcisk tego okresu pozostanie i to nie tylko chodzi o Formułę 1. Dlatego i w życiu codziennym i w większości sportów będzie trzeba się przyzwyczaić i dostosować do nowej sytuacji.

Czytaj również:

Zostań w domu:

akcje
komentarze
Formuła 1 ma zarys planu

Poprzedni artykuł

Formuła 1 ma zarys planu

Następny artykuł

Sport motorowy wymaga nowego podejścia

Sport motorowy wymaga nowego podejścia
Załaduj komentarze