Formuła 1
27 sie
-
30 sie
FP1 za
93 dni
03 wrz
-
06 wrz
FP1 za
100 dni
W
GP Singapuru
17 wrz
-
20 wrz
FP1 za
114 dni
08 paź
-
11 paź
FP1 za
135 dni
W
GP Stanów Zjednoczonych
22 paź
-
25 paź
FP1 za
150 dni
29 paź
-
01 lis
FP1 za
157 dni
Zobacz pełną wersję:

Kubica: W Formule 1 nigdy nie będzie równości

akcje
komentarze
Kubica: W Formule 1 nigdy nie będzie równości
Autor:
, Dziennikarz
Współautor: Roberto Chinchero
Przetłumaczone przez: Tomasz Kaliński
2 maj 2020, 09:21

Robert Kubica uważa, iż wszelkie wysiłki podejmowane przez Formułę 1 w celu wyrównania szans pod względem sportowym i ekonomicznym zmierzą się z realiami mistrzostw, które sprawią, że fundamentalne różnice wciąż będą obecne.

W czasach, kiedy redukcja i kontrola kosztów mogą wobec kryzysu związanego z koronawirusem stać się niezbędnymi potrzebami, a nie tylko politycznymi wytycznymi, Kubica chłodnym okiem przygląda się Formule 1 i różnicom między poszczególnymi zespołami.

W rozmowie z Motorsport.com uczestnik 97 grand prix przedstawia swoją wizję królowej motorsportu, opartej na przeszłych doświadczeniach i kontrastach pomiędzy największymi i najmniejszymi w stawce.

- F1 zawsze skupiała się na osiągach. Dla mnie, od czasów dzieciństwa, Formuła 1 zawsze była najwyższym poziomem. Może nie pod względem wydatków, ale tego co można uzyskać. Zespoły właśnie na tym były skoncentrowane. Badania dotyczyły najmniejszego detalu, każdego drobiazgu.

- Oczywiście są to rzeczy, na które możesz sobie pozwolić posiadając pieniądze, ale to cecha F1. Ci, którzy dzisiaj twierdzą, że różnica pomiędzy największymi, a najmniejszymi zespołami jest zbyt duża, chyba nie pamiętają czasów Minardi na początku lat 2000. Jednak Minardi było zespołem F1. Owszem, mieli problemy, ale mimo to wiedzieliśmy, że i tak wyprzedzali wszystko inne, co było wtedy w motorsporcie.

Według Polaka, wola niektórych osób do ograniczenia budżetów poprzez wprowadzenie pewnego pułapu, którego wysokość stanowi teraz główny temat wszelkich debat, jest przede wszystkim symboliczna i nie sprawi, że magicznie znikną różnice w wydajności i funkcjonowaniu poszczególnych zespołów.

- Moim zdaniem teraz jest przede wszystkim moda na to, aby nadać korzystny wizerunek zrównoważonej Formule 1. Jednak F1 nigdy taka nie będzie i jasne jest, że ci, którzy posiadają więcej pieniędzy, mają też więcej udogodnień. Nie oznacza to jednak, że jeśli zabierzemy 200 milionów jakiemuś zespołowi, to skończy on na ostatnim miejscu. Istnieje jeden czynnik, który przetrwa - talent ludzi, którzy pracują, a także sposób zarządzania zespołem, całą grupą, know-how, doświadczenie.

- Myślę, że będzie fair, aby nieco to wyrównać, ale pozwólcie, iż coś wam powiem. W pierwszym sezonie, w 2006 roku przejechałem 27 tysięcy kilometrów. Jeździłem jednak w piątki podczas weekendów wyścigowych, bo w FP1 można było wystawić trzeci samochód. Następnie zaliczyłem trzy dni testów w Hiszpanii, potem ponownie udałem się na grand prix i tak dalej. Później zadecydowano, aby ograniczyć testy, ponieważ było to zbyt drogie, ale ostatecznie budżety pozostały na tym samym poziomie. Już nie jeździmy, ale pieniądze nadal są wydawane, tym razem na symulatory.

- Łatwo jest powiedzieć, że nie testujemy i dzięki temu oszczędzamy pieniądze. Jednak potem wydajemy je na 30 osób opracowujących symulator, który za pięć lat być może da nam jakąś przewagę i będzie kosztował 25 milionów dolarów. Kiedy ścigałem się w F1 [po raz pierwszy], nie mieliśmy symulatorów. Wsiadłem do niego dopiero po moim wypadku, gdy już nie było mnie w F1. Wcześniej w BMW i Renault tego nie mieliśmy. A czemu? Bo spędzaliśmy ogromną ilość czasu na torze, jeżdżąc po wielu obiektach. To była inna Formuła 1. Oczywiście, jest wiele rozmów o redukcji wydatków i wydaje się to być w porządku. Koszty należy obniżyć, ale musi być złoty środek.

Owym złotym środkiem może być to, co jest już powszechnie stosowane, czyli zaopatrywanie przez duże zespoły mniejszych konkurentów. Niektórzy, jak Christian Horner, wspominają nawet o stworzeniu w pełni klienckich bolidów. Kubica podkreśla jednak, że Formuła 1 musi pozostać „najlepsza z najlepszych” i stanowić absolutny top wyścigów samochodowych.

- W ostatnich latach modne stało się stosowanie części stworzonych przez najlepsze zespoły lub, jak widzimy w tym roku, posiadanie samochodu niezwykle podobnego do poprzedniej ewolucji auta rywali. Ostatecznie nie możemy tego kontrolować. Jeśli przepisy na to zezwalają, nie ma się czym ekscytować. Albo zostawimy wszystkim swobodę, albo postawimy na jeden projekt. Różnice jednak pozostaną. Niektórym to się nie podoba, ale F1 zawsze taka była.

- Była era Mercedesa, Ferrari, Renault, nawet jeśli krótkotrwała, McLarena... Zawsze były dwa walczące zespoły i kolejne daleko z tyłu. Jako entuzjasta i kierowca, sądzę, że takie wykorzystanie części jest w porządku, o ile ma obniżyć koszty, ale jeśli celem jest wyrównanie stawki... W mojej opinii nie może tak być. Wtedy po prostu weźmy F2 i przemalujmy. Ponadto w F2 budżety zespołów są mniej więcej na takim samym poziomie i na pewno nie ma różnicy setek milionów euro, a jednak wygrywają zwykle dwa te same zespoły. Jak to się zatem dzieje? Ile zespołów wygrało w ciągu ostatnich 15 lat F2 czy GP2? Trzy, cztery? Jeśli jesteśmy lepsi, to jesteśmy i to inni muszą popracować.

- Kompromis jest sprawiedliwy, ale kontrolowanie go nie jest proste. Często zbyt entuzjastycznie podchodzę do F1. Ta cecha bywa nierzadko wadą. Dla mnie jednak F1 jest na szczycie i tak musi pozostać. Trzeba się dostosować, ale ona musi pozostać najlepsza - zakończył Robert Kubica.

Następny artykuł
Wyzwania Formuły 1

Poprzedni artykuł

Wyzwania Formuły 1

Następny artykuł

Lundgaard zależny od decyzji Ricciardo

Lundgaard zależny od decyzji Ricciardo
Załaduj komentarze