Latifi zszokowany skalą hejtu

Nicholas Latifi przyznał, że zszokowała go fala hejtu, nienawiści i gróźb, które otrzymał po Grand Prix Abu Zabi.

Latifi zszokowany skalą hejtu

Kierowca Williamsa pośrednio przyczynił się do dramatycznego finału tegorocznego sezonu Formuły 1. Latifi rozbił się na pięć okrążeń przed metą rywalizacji na wyspie Yas, powodując tym samym wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Dzięki temu przewaga Lewisa Hamiltona nad Maxem Verstappenem istotnie zmalała. Po restarcie - poprzedzonym budzącymi kontrowersje decyzjami Michaela Masiego, dyrektora wyścigowego F1 - Verstappen uporał się z rywalem i wygrywając Grand Prix Abu Zabi został mistrzem świata.

Na Latifiego spadła fala krytyki, gróźb i hejtu. Kanadyjczyk przyznał, że choć spodziewał się takich wiadomości, skala zjawiska go zszokowała.

- Celowo trzymałem się z dala od mediów społecznościowych, aby emocje ostatniego wyścigu opadły - napisał Latifi w wystosowanym liście. - Po moim wycofaniu w Abu Zabi, zdarzyło się bardzo wiele. Otrzymałem tysiące wpisów poprzez moje media społecznościowe - zarówno otwarcie w komentarzach, jak i za pomocą wiadomości prywatnych. Większość z nich była pełna wsparcia, jednak nie brakowało również hejtu i gróźb.

- Starałem się znaleźć sposób, jak sobie z tym najlepiej poradzić. Ignorować czy śledzić? A może poruszyć większy problem, który jest codziennością w mediach społecznościowych? To nie jest żadne specjalne oświadczenie. Mówię, co leży mi na sercu, mając nadzieję, że wywoła to dyskusję na temat nękania w Internecie i poważnych konsekwencji, do jakich to może doprowadzić.

- Wykorzystywanie mediów społecznościowych jako kanału do atakowania kogoś wiadomościami pełnymi hejtu, nienawiści i gróźb jest szokujące i to ten temat chciałem w szczególności wywołać.

Mimo że Latifi zdaje sobie sprawę, że jako osoba publiczna i rozpoznawany sportowiec musi mierzyć się z krytyką, zaskoczyła go skala nienawiści, a nawet groźby śmierci.

- Ludzie mają swoje opinie i to jest w porządku. Odporność na takie rzeczy to też część życia sportowca, zwłaszcza, gdy nieustannie jesteś pod obserwacją. Jednak wiele komentarzy, które otrzymałem w ostatnim tygodniu, przekroczyło granicę. Zastanawiam się, jak ci ludzie by reagowali, gdyby podobny poziom nienawiści skierowany był przeciwko nim. Nikt nie powinien pozwolić, aby rozkrzyczana mniejszość decydowała kim są.

- Wydarzenia z ostatniego tygodnia sprawiły, że zdałem sobie sprawę, jak ważne są wspólne działania, aby powstrzymać tego rodzaju sytuacje i pomóc ofiarom. Zdaję sobie sprawę, że tych, którzy tak się do mnie odnosili raczej nie przekonam. Jednak poruszenie tego problemu jest słuszne.

- Wszystkim kibicom i ludziom, którzy mnie w tej sytuacji wspierali, dziękuję. Widziałem i przeczytałem wiele takich wiadomości. Fajnie wiedzieć, że tak wielu miłych ludzi mnie wspiera.

- Po prostu bądźmy uprzejmi - zakończył swój list Nicholas Latifi.

Czytaj również:
akcje
komentarze
„Ręka Boga” w Abu Zabi
Poprzedni artykuł

„Ręka Boga” w Abu Zabi

Następny artykuł

Schumacher i Giovinazzi w szeregach Ferrari

Schumacher i Giovinazzi w szeregach Ferrari
Załaduj komentarze