Leclerc jechał bez pasów

Charlec Leclerc zdradził, że pokonał dwa okrążenia Grand Prix Hiszpanii bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.

Leclerc jechał bez pasów

Na 22 okrążeniu silnik w SF1000 prowadzonym przez Leclerca nagle zgasł. Monakijczyk obrócił się w szykanie i przez długi czas nie mógł ponownie uruchomić jednostki napędowej. Winna była prawdopodobnie usterka elektryczna, do której doszło po kontakcie z wysokim krawężnikiem.

- Cały samochód zgasł - tłumaczył Leclerc. - Tylne koła całkowicie się zablokowały. Nie wiem co się stało, zespół też jeszcze nie wie. Musimy to sprawdzić.

Zrezygnowany kierowca po kilku nieudanych próbach uruchomienia silnika, w końcu ruszył, ale w tamtym momencie miał już odpięte pasy bezpieczeństwa.

- Próbowałem uruchomić silnik, ale nie odpalał. Rozpiąłem więc pasy i byłem gotowy żeby wysiąść. Poprosili mnie o ostatnią próbę i wtedy się udało. Wtedy nie miałem już jednak pasów i musiałem zjechać.

Po ruszeniu z miejsca Leclerc zapowiedział zespołowi, że zjedzie na pit stop, ale gdy poinformowano go o tym, że silnik działa prawidłowo, minął zjazd do alei serwisowej. Przejechał całe okrążenie i ponownie nie zawitał do mechaników. Zgłosił jednak, że jego pasy nie są zapięte.

- Jestem pewny, że nikt nie będzie zadowolony z tego, iż jadę bez pasów.

Leclerc zanim pojawił się w alei ostrzegł zespół, iż potrzebne będzie nowe mocowanie pasów. Mechanicy nie byli jednak gotowi na taką operację i Monakijczyka po prostu wycofano z wyścigu.

- Szkoda. Sądzę, że strategia na jeden postój działała bardzo dobrze. Odpowiednio poradziliśmy sobie z miękkimi oponami, ale niestety nie mogliśmy ukończyć dziś wyścigu - podsumował Charles Leclerc.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Verstappen nie ma szans

Poprzedni artykuł

Verstappen nie ma szans

Następny artykuł

Ferrari nie potrzebuje rad od Vettela

Ferrari nie potrzebuje rad od Vettela
Załaduj komentarze