Leclerc: „Nie mogę zaakceptować tej sytuacji”
Charles Leclerc po raz kolejny w tym sezonie wyrzucił z siebie frustrację.
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku Ferrari było drugim najsilniejszym zespołem w stawce Formuły 1, regularnie wygrywającym i prawie co rundę walczącym o zwycięstwa, a nawet o dublety kierowców, jak miało to miejsce w Australii, czy Stanach Zjednoczonych.
Od początku tego sezonu, włoska ekipa jest cieniem samej siebie - stajnią, której bliżej do Williamsa niż Mercedesa, Red Bulla czy McLarena. Z jednej strony Lewis Hamilton bierze część winy na siebie, tłumacząc że potrzebuje czasu na aklimatyzację w samochodzie. Z drugiej Charles Leclerc nie gryzie się w język i obarcza pełną odpowiedzialnością zespół.
- Mówiłem przed wyścigiem, że to jedna z tych rund, w których trzeba jechać sercem i trochę rozpychać się łokciami - powiedział po Grand Prix Emilii-Romanii. - Wiem, że gdy jest jak dziś, jedziesz na granicy, a czasem nawet poza nią. Ale jako kierowca, startując z 11. pola, nie mogę zaakceptować sytuacji, w jakiej jesteśmy.
- Ryzykowałem. Nie uważam, abym w starciu z Pierrem Gaslym przekroczył granicę. To po prostu był incydent wyścigowy. Z Alexem byliśmy zdecydowanie na limicie. Wydawało mi się, że biorąc pod uwagę sposób, w jaki skonstruowane są przepisy, mieściłem się dokładnie w ich granicy.
- Muszę raz jeszcze obejrzeć nagrania, ale niczego nie żałuję. Dzisiejszy dzień koncentrował się na tym, by dać z siebie wszystko. Od chwili gdy nie zjechałem do boksu pod drugim samochodem bezpieczeństwa, wiedziałem, że będzie to bardzo trudna walka.
Już za tydzień Leclerca czeka domowy wyścig o Grand Prix Monako. Nic nie wskazuje jednak, aby kierowca Ferrari miał argumenty za powtórzeniem ubiegłorocznego występu, podczas którego po raz pierwszy triumfował przed własną publicznością.
Spytany, czego się spodziewa, odparł:
- Bardzo trudnego weekendu. Monako eksponuje sporo słabości naszego samochodu, więc zobaczymy, ale jest też wiele czynników nie do przewidzenia. Ryzyko w kwalifikacjach, zupełnie inne ustawienia auta… Mam nadzieję, że pozytywnie nas to zaskoczy.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Najciekawsze komentarze